sobota, 22 stycznia 2011

Drobna zmiana strony graficznej strony :)

Dobra wiadomość dla Was Szanowni Czytelnicy ;) :).

Przez ostatnie 1,5 godziny mordowałem się ze stroną, więc mam nadzieję, że nie będzie już nikogo odstraszała. Na pewno wiem jedno - LEPSZA JUŻ NIE BĘDZIE.

Składam podziękowania dla kolegi fhjull'a (Tomasza) za pomoc w zmianie strony (ta ze słoneczkiem chyba nie była idealna, więc już słoneczeko zaszło :P).

czwartek, 30 grudnia 2010

Czy stare ksiązki szachowe są pełnowartościowe i można się z nich uczyć?

W tym przypadku pytanie jest dość trudne. Czemu? Ponieważ trzeba określić co znaczy stara książka szachowa. Czy stara to taka, która na 2, 3, 5, 10, 20, 30, czy 50 lat? Bez względu na to jak stara jest dana publikacja musimy zastanowić się nad tym DLACZEGO miałyby one nie być w pełni wartościowe i jakie miałyby być przyczyny takiego stanu rzeczy.

Warto zastanowić się przede wszystkim nad tym czy:

1) książka zawiera ważne dla nas informacje

2) jakiego typu jest książka

3) czego zamierzamy się uczyć z takiej książki


Jeśli zamierzamy poczytać o tym w jaki sposób żył Morphy to książka 20-30 letnia wcale nie musi być gorsza niż wydana obecnie. Natomiast jeśli mamy książkę pod tytułem „Najnowsze opracowanie debiutowe” z roku 1950, wówczas trudno, aby „wytrzymała próbę czasu” w porównaniu z najnowszą książką debiutową wydaną tydzień temu (sprawdzaną przez silne programy analityczne, kilku arcymistrzów, edytora, itd.). No i najważniejsze. Jeśli dana książka zawiera w pełni aktualne i bezbłędne informacje oraz jest wysokiej jakości to wtedy nie ma problemu z tym, że wiedza, która otrzymujemy będzie błędna czy też nieużyteczna dla nas. Natomiast w przypadku książki „starej” liczy się to JAK DUŻE ZMIANY zaszły na przestrzeni zagadnień poruszanych w danej pozycji. Jeśli zmiany były niewielkie lub żadne, wówczas nie ma przeciwwskazań do tego, aby korzystać z książki, która nie jest najnowszym hitem.
 
Dodam od razu, że w dziedzinie debiutów zachodzą największe zmiany a relatywnie najmniejsze (i stosunkowo najmniej dla nas szkodliwe) w metodach i wymaganiach związanych z metodyką nauczania w sensie ogólnym. Przykładowo programy szkolenia na II czy I kategorię napisane przez zasłużonego trenera Wiktora Goleniszczewa (wydane w roku 1979 i 1980) zostały przetłumaczony i wydane przez Bogdana Zerka (w 2003 i 2004 roku). Czym się różnią obie wersje prócz różnicy 25 lat pomiędzy ich pierwszym wydaniem (w języku rosyjskim), a obecnym po polsku? Z moim analiz wynika, że niczym. W 99% są to te same pozycje. Czy to oznacza, że jedna książka jest lepsza od drugiej? Niekoniecznie. Jedyną trudnością może być język rosyjski, bo nie wszyscy potrafią czytać w tym języku. Mam nadzieję, że teraz będzie wiadomo na co zwrócić uwagę przy starszych książkach w porównaniu do nowszych.

Na końcu, aby dać praktyczną rade osobom, które będą się decydowały na starsze wersje książek proponuję zapoznać się z recenzjami innych. Zwykle jeśli książka jest naprawdę dobra to w kilku miejscach ma ona wysoką notę krytyków (recenzentów), a także poważanie u odbiorców (czytelników). Niemniej nie zapominajmy o tym W JAKIM CELU chcemy zdobyć daną książkę, bo inaczej będziemy mieli znakomitą książkę z której nie będziemy w stanie skorzystać tak jak należy.

Najczęstsze błędy popełniane przez początkujących oraz jak ich unikać

W zależności od podziału można wyróżnić kilka typów amatorów (graczy początkujących). W celu uproszczenia zagadnienia podzielmy zawodników początkujących na 3 grupy:

1) gracz A. Taka osoba ma problemy z poprawnym wykonywaniem ruchów. Myli ruchy skoczka, niekiedy „zmieni” ruchy gońca z ruchami wieży czy też pionkiem bije przed siebie. W takiej sytuacji należy dawać dużo przykładów na opanowanie wszystkich poprawnych (względem zasad) ruchów. Ćwiczenia wykonywać dotąd aż będzie poprawnie. Innej drogi nie ma jeśli ktoś myśli poważniej nad szachami. Unikanie takich błędów będzie więc polegało na tym, aby dana osoba koncentrowała się nad ruchami i obserwowaniu jej gry przez osobę, która ZA KAŻDYM razem będzie zwracała uwagę na nieprawidłowe ruchy. Zwykle okres 2 tygodni intensywnych ćwiczeń powinien wystarczyć. Niemniej w przypadku dzieci (do lat 7-8) bardzo często można spotkać sytuacje w których jeden lub oba króle stoją pod szachem przez dłuższy czas. W tym miejscu można dodać, że ranking takiego gracza to od 700 do 1000 (poniżej 1000 oznacza, że nie ma opanowanych wszystkich zasad gry i wykonuje jeszcze nieprawidłowe ruchy).

2) gracz B. Taka osoba zna już wszystkie zasady, niemniej nie wie co należy dalej robić. Wówczas należy uświadamiać takiego zawodnika, że pierwszym krokiem jest to, aby zbijać jak najwięcej, a tracić jak najmniej. Dlatego należy zwracać uwagę na podstawki i proste niewykorzystane błędy. Wystarczy w tym celu zobaczyć rozgrywane partie przez danego zawodnika i pomóc mu wyszukać błędy taktyczne i podstawki. Następny etap to powtórzenie (lub wyjaśnienie jeśli dany zawodnik nie rozumie lub nie pamięta) lekcji szachowej taktyki. I ostatni etap to WYTRWAŁA PRACA (nie musi być systematyczna, jednak jak najbardziej powinna) polegająca na wyeliminowaniu błędów taktycznych (przede wszystkim podstawek, a w dalszej kolejności „niewykorzystanych szans”). W zależności od zaangażowania oraz indywidualnych możliwości (predyspozycji) danego zawodnika może to trwać od pół roku do kilku lat. Nie można podać konkretnej liczy zadań, które należy rozwiązać, aby problem znikł. Niemniej często podaje się w literaturze, że przynajmniej 2-3 tysiące zadań. Warto w tym miejscu jeszcze podkreślić, że nie chodzi jedynie o ILOŚĆ rozwiązanych zadań, lecz o JAKOŚĆ. Znacznie lepsze jest rozwiązanie tysiąca zadań z pełnym zrozumieniem oraz zaangażowaniem, aniżeli dziesięciu tysięcy byle jak i byle szybko. Pamiętajmy, że EFEKT ma być trwały, a nie jedynie tymczasowy. Taki gracz często prezentuje poziom 1000-1300.

3) gracz C. Taka osoba zna już ruchy, stara się nie podstawiać materiału oraz potrafi wykorzystywać proste błędy przeciwnika. Niemniej brakuje jej umiejętności związanych z odpowiednim planowaniem oraz określaniem celów i sposobów ich realizacji. Zwykle najczęściej przejawia się to w niskiej jakości rozgrywania gry środkowej oraz bardzo słabym poziomie w końcówkach. Jak rozwiązać ten problem? Bardzo prosto: należy zaznajomić się z końcówkami (najpierw podstawowe, a potem rozszerzony zakres), a także najważniejsze zasady gry środkowej (czy też pozycyjnej). Taki gracz często prezentuje poziom 1350-1500. Bez umiejętności z zakresu strategii (a to właśnie wlicza się także gra środkowa) nie ma co marzyć o przekroczeniu poziomu 1600 czy 1700.

Podsumowując: w zależności od tego na jakim poziomie znajduje się dany zawodnik należy na co innego zwrócić uwagę. Niemniej na KAŻDYM etapie konieczna jest praca nad błędami i problemami, które pojawiają się w trakcie rozgrywania partii. Im lepsza diagnoza, czyli rozpoznanie problemu (błędów), tym większa szansa na wyleczenie – czyli wyeliminowania problemu. Pod warunkiem jednak, że dana osoba zaakceptuje fakt, że popełnia błędy i będzie chciała poświęcić ODPOWIEDNIĄ ILOŚĆ czasu i wysiłku na ich wyeliminowanie. Specjalnie podkreślam, że musi to być świadoma decyzja danego zawodnika nad tym, że będzie on pracował nad tym, aby wyeliminować błędy, które najbardziej hamują jego rozwój.

Jak podchodzić do książek, aby wyciągać z nich jak najwięcej? (1)

Ostatnio otrzymałem takie oto zapytanie:

Przyszło mi na myśl, że mógłbyś podzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat obcowania z książkami szachowymi (bez względu na podejmowany przez nie temat).

Jak przekartkowuję książkę i oglądam sobie fragmenty partii tam zawartych to generalnie bardzo miło mija mi czas, aczkolwiek mam wrażenie, że całkowicie nic (lub prawie nic)z niej nie wynoszę. Nie wiem czy to kwestia mojego błędnego (leniwego?) podejścia, ale mam wrażenie, że…nie jest to najbardziej efektywne, aby podnosić swój poziom praktyczny i zrozumienia tej królewskiej gry jaką są właśnie szachy.

Reasumując, interesuje mnie jak podchodzić do książek, żeby wyciągać z nich najwięcej :)

Wyróżniamy różne podejścia do zagadnienia materiałów szachowych. Mogą być nimi różne artykuły, bazy partii, lekcje video czy też także książki (mowa zwłaszcza o tych w formacie papierowym).

Książek szachowych (i na temat szachów) jest obecnie dostępnych (przynajmniej w języku angielskim oraz rosyjskim) około kilku tysięcy. Czy zatem trzeba je kupić wszystkie i przeczytać, „żeby być naprawdę dobrym”? Otóż nie. Chodzi o to, że jest coraz łatwiej wydać książkę, a także jest coraz więcej autorów, którzy podejmują się tego trudu, aby napisać książkę. Tak więc w dzisiejszych czasach mamy nigdy wcześniej nie dostępną OGROMNĄ ilość informacji (treści) szachowych, których obecnie nie jesteśmy w stanie w całości przerobić. Dlatego chociażby z uwagi na ten problem należy podjąć DECYZJĘ związaną z tym, które z materiałów będziemy przerabiać (czytać, analizować, uczyć się z nich, itd.).

Zanim jednak przejdziemy do tego które książki należy przerabiać to musimy się zastanowić najpierw nad CELEM tego działania. Zadajmy sobie pytanie: „W jakim celu chcę przeczytać daną książkę (czy też przerobić zbiór zadań)”? Czy moim celem jest to, aby otrzymać pewną informację, która sprawi, że będę się lepiej czuł mając świadomość, że zamiast telewizji przeznaczyłem czas na czytanie książek czy też jest inny powód? Można oczywiście czytać książki szachowe dla samej radości czytania czy też poszerzania swojego zasobu wiedzy. Jednak są także zawodnicy, którzy dzięki przerabianiu materiałów szachowych (w co wliczamy także książki) chcą PODNIEŚĆ SWOJE ZROZUMIENIE szachów. Prościej ujmując, chcą po prostu dzięki książkom szachowym (i ich przerabianiu) być lepsi w szachach (więcej rozumieć i lepiej grać – prezentować wyższy poziom szachowy).

Wówczas pojawia się pytanie POD JAKIM KĄTEM należy więc wybierać materiały, którymi będziemy się zajmowali? Czy czytać każdą książkę w całości czy też po części z wybranych? A może w ogólne nie czytać, lecz zapłacić trenerowi lub instruktorowi, aby nam wyjaśnił zagadnienie, którego nie rozumiemy, a chcemy zrozumieć?

Dalej pojawia się więc zagadnienie nie tylko celu (po co?), ale i wyboru konkretnych pozycji szachowych (które z nich). To natomiast wiąże się z tym CO CHCEMY POPRAWIĆ w naszej grze. Jeśli dzięki analizie partii doszliśmy do wniosku, że w naszej grze końcówki pionowe są rozgrywane na bardzo niskim poziomie, wówczas wyszukujemy materiały (książki), w których to zagadnienie będzie podane w jak najbardziej przystępnej dla nas formie. W przypadku, gdy stale popełniamy błędy taktyczne i podstawiamy materiał („drzewo”), to warto wówczas rozejrzeć się za materiałami, które omawiają zagadnienia związane z liczeniem wariantów oraz tym jak radzić sobie z polepszaniem taktyki.

No i w końcu jeśli co chwila okazuje się, że w grze środkowej nie mamy pomysłu (planu) na to co dalej należy zrobić, to może koniecznym okazać się poszperanie w literaturze dotyczącej gry środkowej, planowaniu czy też strategii (albo grze pozycyjnej).

DOPIERO w tym momencie możemy ustalić to czy będziemy potrzebowali jednej czy więcej książek, a jeśli tak to jakich. Temat ten poruszę jednak innym razem, gdyż wymaga on kolejnej i zarazem głębszej porcji rozważań.


Podsumowując: jeśli chcemy czytać książki dla samego czytania wówczas można czytać każdą książkę w dowolny sposób. Jednak, gdy zależy nam na tym, aby wynieść z nich (lektury tych książek) jak najwięcej, aby POPRAWIĆ SWÓJ POZIOM gry szachowej, wówczas należy odpowiedzieć sobie na pytania:

1) po co chcę przerabiać daną książkę (aby lepiej grać i rozumieć to czemu przegrywam)

2) jaki problem chcę rozwiązać dzięki przerobieniu książki (chcę poprawić jakość końcówek, które rozgrywam, ponieważ stale w nich przegrywam)

3) jakie materiały będę potrzebował (potrzebuję książki na temat końcówek, bo chcę wiedzieć i rozumieć jak należy poprawnie je rozgrywać oraz dlaczego i w których miejscach popełniam błędy)

4) wybrać konkretne pozycje, które pomogą nam rozwiązać wyżej sygnalizowany problem (można książkę kupić, pożyczyć, skserować, ściągnąć z Internetu, itp.)

5) opracować plan w jaki będziemy przerabiać daną pozycję (lub pozycje). Chodzi o wybranie sposobu (metody) pracy z materiałami, które wybierzemy do przerobienia.


Mam nadzieję, że zachęciłem was do dalszych przemyśleń na temat tego jaką rolę mogą spełniać książki (materiały) szachowe. Pamiętajmy, że nie ma nic złego w tym, że jedni czytają książki po to, aby dowiedzieć się czegoś nowego (np. tego w jaki sposób Lasker czy też Nizmowitsch traktowali szachy i jak oceniają ich ówcześni oraz współcześni) natomiast inni po to, aby poprawić swoje zrozumienie gry. Ważne jest według mnie to, aby za każdym razem być świadomym tego PO CO (czyli w jakim celu) wykonujemy daną czynność oraz aby decydować to KTÓRE książkami (materiałami) będziemy się zajmować. Natomiast ostatnie pytanie W JAKI SPOSÓB będziemy je przerabiali (a więc czytali czy studiowali?!) zostanie omówione następnym razem.

Mam nadzieję, że pierwsza część odpowiedzi na pytanie jak podchodzić do książek, aby jak najwięcej z nich wyciągnąć została już przedstawiona (i jak mniemam w miarę dobrze wyjaśniona) :-)

Życzę wszystkim moim czytelnikom: Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2011 Roku: dużo szczęścia, zdrowia oraz pomyślności, dobrych decyzji, świadomych wyborów i działań, realizowania założonych celów... oraz zwłaszcza Powodzenia! :)

PS. Dziękuję także wszystkim (tak tym najbliższym jak i nieco dalszym) za współpracę, wsparcie, pomoc jak i regularne czytywanie moich myśli spisanych w tej postaci :).

Najważniejsza faza gry szachowej...?!

Pytanie o najważniejszą fazę (część) gry szachowej przypomina pytanie o stolik mający 3 nogi w którym osoba pyta: „która noga stołu jest najważniejsza?”. Jak więc widać można odpowiedzieć wymijająco, w ten sposób: WSZYSTKIE fazy gry są ważne. Niemniej pytanie jaki nacisk kładziemy na poszczególne z nich.

Jedni starają się tak dobrze opanować fazę debiutową, że chcą uzyskać dużą (albo i nawet jednoznaczną) przewagę, aby potem już tylko ją realizować i zamienić na wygraną.

Inni z kolei przenoszą ciężar gry na grę środkową w której chcą „oszukać przeciwnika” (poprzez manewry, zastawianie pułapek, itp.), gdyż w tej fazie czują się najlepiej.

Są też i tacy, których najbardziej interesuje gra końcowa, bowiem znają tę część partii na tyle dobrze, że potrafią szybko i właściwie znajdywać plany gry oraz mają wiedzę związaną z tym kiedy i jaka końcówka będzie dla nich najbardziej korzystna (bez względu na to czy będąc stroną atakującą czy broniącą się).

Dlatego w zależności od poziomu oraz stylu szkolenia przez trenera czy instruktora zdarza się, że jedni „kują debiuty”, a inni studiują końcówki. Kluczowym aspektem według mnie wydaje się tutaj być to jakie WYNIKI uzyskuje dany zawodnik. Jest to bowiem podobne do tego w jaki sposób dany zawodnik biegnie dany dystans (załóżmy ze na długości 1km). Czy na początku mocno przyspieszy, aby na końcu zwolnić czy też odwrotnie… to już zależy od jego strategii, przygotowania oraz możliwości (a nawet stylu). Ważne jest, aby uzyskał zamierzony cel, a to jaką strategię obierze to już jego indywidualna decyzja.

Najważniejsze jednak jest to, że NIE MOŻNA STAĆ SIĘ BARDZO DOBRYM zawodnikiem jeżeli przynajmniej w podstawowym zakresie nie zna się wszystkich faz gry. Najgorsza jest sytuacja wówczas, gdy pomiędzy dowolną fazą gry jest zbyt duża rozbieżność. Przykładowo zawodnik ma siłę 2300 w debiucie, a w końcówce ledwie 1700. Albo też w grze środkowej ma siłę 2100, w końcówce 1900, a w debiucie jedynie 1700. Im większe różnice pomiędzy 2 dowolnymi elementami (fazami gry) tym gorzej. Należy starać się, aby te „schody” jak najszybciej wyeliminować.

Jak zapobiegać wpadaniu w niedoczasy?

Niedoczasu najlepiej unikać poprzez odpowiednią strategię gry (a raczej tzw. higienę gry). Na czym ona polega? Otóż musimy sobie zdawać sprawę z tego, że gra w szachy turniejowa składa się z przynajmniej 3 elementów: 1) szachy, 2) przeciwnicy 3) zegar szachowy. O ile kwestia grania (umiejętności) w szachy oraz przeciwników jest dość prosta, to dodatek w postaci zegara często bywa nie do końca rozumiany. Przypominam raz jeszcze, że CZAS DO NAMYSŁU jest także integralną częścią rozgrywek (partii) turniejowych! Nie można się potem tłumaczyć, że „gdybym miał więcej czasu…”, bo to przypomina sytuację, w której dany zawodnik tłumaczy się, „gdybym… to bym wygrał”, na co słyszy odpowiedź: „a więc następnym razem na pewno wygrasz”.

Higiena gry polega na tym, aby NA BIEŻĄCO kontrolować upływ czasu i odpowiednio dostosowywać naszą grę do tego ile nam (ale i przeciwnikowi) pozostało. Moim zdaniem należy BEZWZGLĘDNIE pamiętać o tym, aby przede wszystkim przestrzegać w jak największym stopniu co najmniej dwie zasady:

1) staraj się jak najszybciej ocenić pozycję i jeśli widzisz najlepszy ruch i czujesz, że nic więcej nie jesteś w stanie znaleźć to NATYCHMIAST wykonaj taki ruch (i jeśli trzeba od razu go zapisz)

2) pamiętaj o tym jaka jest kontrola czasu (ile ruchów musisz wykonać w jakim czasie) oraz odpowiednio do tego staraj się dostosowywać szybkość rozgrywanej partii. Standardowo przyjmuje się, że partia trwa od 40 do 60 ruchów, a więc jeśli mamy do dyspozycji 2 godziny, wówczas na ruch wychodzi średnio od 2 do 3 minut (120:60 lub 120:40). Oczywiście nie sposób do końca przewidzieć czy partia zakończy się w 30, 50 czy może 80 ruchach, ale warto mieć na uwadze, że zdecydowana większość raczej nie przekracza 50 czy 60. Jeśli natomiast tak się zdarzy, że partia „wyjdzie” poza zakres 60 ruchów wówczas najczęściej gra w niej jest już na tyle prosta, że przy w miarę solidnej technice gry można spokojnie wykonać 20-30 ruchów w ciągu mniej więcej 10 do 15 minut.

Ponadto jeśli to możliwe to próbuj wykorzystywać MAXIMUM dostępnego czasu! Nie powinno zdarzać się tak, że na końcu partii twojemu przeciwnikowi zostaje 5 minut, a Tobie 40 czy nawet 60. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy przeciwnik nie stawił dostatecznego oporu i partia zakończyła się dość szybko. Niemniej należy się nastawiać na to, że będziemy mieli przeciwników mocnych i dlatego jeśli jest taka potrzeba to należy dłużej wnikać w pozycję, tak aby móc wykorzystywać jak najlepiej swój dostępny czas. Dobre wykorzystywanie (i gospodarowanie) czasem można porównać do tego w jaki sposób piszemy maturę z matematyki. Zwykle mamy na to 2 czy 3 godziny i rzadko kiedy wychodzimy po godzinie czy 1,5, prawda? Tak samo należy traktować KAŻDĄ partię turniejową. Ideałem jest wykorzystywanie około 95% dostępnego czasu. Pamiętajmy także, aby zawsze zostawiać sobie rezerwę na wypadek tego, gdyby doszło do końcówki w której konieczne będzie wykonanie jeszcze 20 czy 30 ruchów.

Myślę, że niedoścignionym mistrzem i zarazem wzorem do naśladowania jest obecny mistrz świata w szachach – Vishy Anand. Gra on tak szybko jak to tylko możliwe, ale jednocześnie jeśli zachodzi taka potrzeba to wnika w pozycje i wykonuje ruch dopiero wtedy, gdy jest przekonany, że wykonał odpowiednią pracę umysłową.

Paradoksalnie może się wydawać sprzecznością, aby ruszać jak najszybciej i przy okazji także jednocześnie wykorzystywać swój czas w pełni. Otóż chodzi o to, aby nie myśleć niepotrzebnie przy ruchach, które są oczywiste oraz nie wymyślać „niestworzonych sytuacji”, które raczej nie mają szans na wydarzenie się na szachownicy.

Z własnego doświadczenia mogę dodać, że ostatnio mając możliwość rozgrywania partii (meczu) w którym każdy zawodnik ma 30minut oraz 15sekund za ruch doszło do sytuacji w której już w debiucie wpadłem w wyjątkowo trudną sytuację. Zużyłem na ocenę pozycji około 10 minut (!) [zwykle nie zajmuje mi więcej niż 2-3minuty], aby potem bazując na dalszych ocenach i planie gry obronnej i przy okazji kontrataku móc wykonywać dużo szybciej ruchy. I pod koniec partii, gdy sytuacja była już jasna przeszedłem forsownie do remisowej końcówki. Na moim zegarze było około 2 minut, gdy przeciwnik miał prawie 12 czy 15! Uważam, że to właśnie był przykład bardzo dobrego wykorzystania czasu w myśl zasady: „jeśli to konieczne to poświęć tyle czasu na ocenę pozycji i plan dalszej gry, ile to jest konieczne”. I tak właśnie postąpiłem i odniosłem sukces (z pozycji bardzo ciężkiej doszedłem do lekkiego remisu pod koniec).

Miałem wygraną pozycję czy tylko tak mi się wydawało?

Ostatnio często grywam z moim kolegą. Mój kolega mówił mi wiele razy, że miał wygraną pozycję i że gdyby lepiej zagrał to by wygrał ze mną. Ja natomiast nie zgadzałem się z tym (i nadal nie zgadzam się!), i po partii ustawialiśmy pozycje z których według niego były wygrane. Problemem było to, że bez względu na to jak długo próbował mnie ograć... to i tak za każdym razem dochodziło do pozycji, które nie były (dla niego) wygrane. Czy więc jest tak, że nie miał racji i nie miał wygranych pozycji czy też jest jakiś inny powód tego, że jego wygrane nie był w stanie wygrać?!

ODPOWIEDŹ:

W szachach istnieją tylko 3 typy pozycji: wygrana (+), remisowa (=) i przegrana (-).

I teraz najważniejsze: przy najlepszych ruchach (czyli bezbłędnej grze) obu stron niemożliwa jest zmiana oceny pozycji. Co to oznacza? Otóż:

1) Przy najlepszych ruchach (czyli bezbłędnej grze) obu stron z pozycji WYGRANEJ powstaje (nadal) pozycja WYGRANA

2) Przy najlepszych ruchach (czyli bezbłędnej grze) obu stron z pozycji REMISOWEJ powstaje (nadal) pozycja REMISOWA

3) Przy najlepszych ruchach (czyli bezbłędnej grze) obu stron z pozycji PRZEGRANEJ powstaje (nadal) pozycja PRZEGRANA

4) Nie ma możliwości zmiany oceny pozycji jeżeli strona mająca przewagę będzie wykonywała najlepsze (bezbłędne) ruchy. Bez względu na to czy wojskiem będzie dowodził Garri Kasparow, Vishy Anand czy też Rybka 4 albo Fritz 12 czy ChessMaster 11. Czyli w skrócie: jeśli pozycja jest wygrana to najlepsze ruchy MUSZĄ prowadzić do wygranej. Jeśli najlepsze ruchy nie doprowadziły do wygranej to możliwe są dwie opcje: albo pozycja nie była wygrana albo strona mająca przewagę nie realizowała ją poprawnie. Banalnym przykładem posiadania pozycji wygranej, która kończy się remisem (wśród nowicjuszy szachowych) jest zakończenie K+H na K w którym strona silniejsza chce zamatować samym hetmanem (co jest niemożliwe).

5) Najczęściej cytowane szachowe powiedzenie: "Najtrudniej jest wygrać wygraną pozycję". Dlaczego? Ponieważ pod pojęciem "wygrana" nie zawsze kryje się duża przewaga materialna, a często kryją się plany oraz ruchy, których nie jesteśmy w stanie w czasie partii znaleźć (a niekiedy nawet i po partii bez pomocy silnika szachowego lub silnego zawodnika czy instruktora). Jeśli pozycja jest lepsza (czy nawet wygrana) to jedynie odpowiednia (właściwa) technika realizacji przewagi (OTRP; "PORT") jest w stanie zapewnić wygranie partii (teoretyczną możliwość zamatowania przeciwnika). I od razu dodajmy, że im silniejszy zawodnik tym mniejsza przewaga jest dla niego wystarczająca do wygrania partii (zrealizowania przewagi poprzez "PORT"). Początkujący musi mieć przewagę hetmana albo wieży, natomiast mistrzowi bardzo często może wystarczyć jeden pionek i zajęcie (dobra kontrola) ważnego strategicznego punktu (pola).

Podsumowując:

Tak więc wynika z Twojego pytania, że albo kolega nie miał wygranej pozycji (pomimo, że pewnie bardzo chciał takowe uzyskać) albo nie miał odpowiedniej techniki realizacji przewagi ("PORT"). Dlaczego? Ponieważ jego "wygrane" przy Twoich najlepszych ruchach nie prowadziły do wygranych. Oznacza to, że albo nieodpowiednio realizował przewagę w wygranej pozycji albo też nie miał pozycji wygranej, lecz co najwyżej remisową lub nawet przegraną.

wtorek, 28 grudnia 2010

Przygotowanie do zdobycia III kategorii szachowej w turnieju

Przygotowanie do turnieju powinno być oparte o cele jakie sobie stawia dany zawodnik oraz od jego możliwości i pracy, którą wykonał. Jeśli zawodnik nie ma żadnej kategorii to zrobienie III kategorii w pierwszym poważniejszym turnieju (partie minimum 60minut na zawodnika, zapis obowiązkowy, kilka dni turniej, itp.) będzie wymagało bardzo dobrego przygotowania. Ważne jest przy tym zrozumienie, że nie chodzi wyłącznie o przygotowanie szachowe (duże ogranie, przerobienie wielu zadań, ustalenie granych debiutów, itp.), lecz także przygotowanie pozaszachowe. Mowa o przygotowaniu kondycyjnym (fizycznym) oraz psychicznym (podejście do partii, porażek, sukcesów, motywacja, zarządzanie własnym zasobem energii, itd.).

Jeśli zawodnik chce uzyskać III kategorię to należy najpierw znaleźć odpowiedni turniej w którym będzie to możliwe (spis turniejów można znaleźć na stronie internetowej „chessarbiter”). Najlepiej, aby grupa w której będzie walczył składała się z zawodników, którzy mają poziom nie większy niż II kategoria (1800 ranking), gdyż wtedy będzie największa szansa, aby relatywnie najmniejszym nakładem sił uzyskać zakładany cel (czyli III kategorię). Pamiętać trzeba także, że zawodnik musi zdobyć co najmniej 30% możliwych punktów w danym turnieju (a więc przynajmniej 3 punkty z 9 rund). Idealnie jest tak ustawić zawodnika, aby pokazał wszystko na co go stać w danym turnieju. Powinien to być uzyskany wynik w granicach 50-70% w zależności od możliwości zawodnika i siły graczy w grupie.
 
Jeśli grupa składa się z zawodników od 1000 do 1600 (czyli bk, V, IV i III kategorie) to zawodnik musi mieć świadomość, że będzie miał okazję zmierzyć się z najsilniejszymi, czyli graczami z rankingiem 1600. Przy tym pamiętać należy, iż przy końcowym wyliczaniu rankingu bierze się pod uwagę średni ranking przeciwników oraz sumę zdobytych punktów (z gry). Dlatego jeśli to możliwe to należy „trafiać” na zawodników, którzy mają jak najwyższy ranking i przy okazji nie grają tak silno jak powinni. Bez względu jednak na te warunki zawodnik powinien do KAŻDEJ partii podchodzić maksymalnie zmobilizowany do tego, aby wygrać. Jeśli natomiast zawodnik nie wierzy w możliwość wygranej, to koniecznym jest takie uświadomienie go, aby zrozumiał, że przegrana PO WALCE z silniejszym graczem jest niezbędnym elementem na drodze jego szachowego rozwoju. Bez tego nie sposób, aby stał się on silnym zawodnikiem – jeśli nie będzie rywalizował (i wygrywał) z co najmniej równymi sobie oraz silniejszymi.

Na koniec warto dodać, że co najmniej tydzień przed rozpoczęciem turnieju należy ograniczyć szachy (zwłaszcza treningu) do absolutnego minimum. Wiąże się to głównie z tym, aby zawodnik czuł „głód gry”, a nie był przetrenowany. Jeśli wcześniej wykonał odpowiednią pracę (np. zrealizował program szkolenia na III kategorię) to teraz będzie okazja, aby sprawdzić czy już gra z siłą danej kategorii czy też jeszcze konieczne jest wyeliminowanie błędów (to uzyskamy dzięki analizie partii rozegranych w turnieju). W zależności od ilości dostępnego czasu zawodnik powinien do turnieju przygotowywać się co najmniej około 3-4 miesięcy po około 3-4 godziny dziennie (niekiedy wystarczą 2 miesiące, ale musi to być wówczas bardzo intensywna praca, po nawet 6-7 godzin dziennie).

Kilka słów na temat wyboru i rozgrywania różnych debiutów

Jeśli miałby wskazywać na najważniejsze sprawy w zagadnieniu dotyczącym debiutów to ująłbym to w ten oto sposób:

1) zawodnik powinien grać te debiuty (pozycje) w których czuje się najbardziej komfortowo (zawodnik lubiący ostrą taktyczną walkę – pozycje otwarte; zawodnik preferujący spokojną grę – pozycje zamknięte)

2) debiut nie może (a przynajmniej nie powinien) być zbyt prosty, tzn. taki w którym wykonywanie ruchów jest oczywiste i szansa popełnienia błędu jest znikoma. Nie ma zbyt wielu takich debiutów, niemniej chodzi o to, aby przeciwnik MYŚLAŁ nad ruchami, a nie je „zgadywał” (poprawnie), prawda?

3) debiut nie powinien prowadzić do zbyt wielu wymian i zbyt prostych pozycji. Pamiętajmy, że w sytuacji, gdy jest bardzo mało bierek (i zwłaszcza, gdy nie ma hetmanów) szansa na wymuszenie błędu na przeciwniku może być bardzo niewielka. Dlatego należy wybierać takie debiuty w których będzie przynajmniej „trochę możliwości walki”. Wystarczy zobaczyć pozycje w których jest prawidłowych ruchów 20-30 i takie w których jest jedynie kilka. Im prostsza pozycja tym mniejsza szansa na błąd przeciwnika. A bez błędu przeciwnika (w pozycji równej) niemożliwe jest wygrywanie partii.

4) Warto pomyśleć o debiutach w których ciężar walki jest przeniesiony na grę środkową. Chodzi o to, że w przypadku, gdy nasze figury z daleka oddziaływują na bierki przeciwnika i gdy nie można dokonywać szybko wymian, wówczas możliwości manewrowania jak i układania taktycznych pułapek wzrastają znacznie bardziej niż w sytuacji, gdy po 2-3 wymianach nagle zostaje pozycja „bez gry”.

5) Na koniec warto wspomnieć jeszcze o tym, że zawodnicy, którzy cechują się bardzo dobrą pamięcią mogą (a nawet powinni) wybierać zwłaszcza te debiuty w których jest bardzo duża ilość wariantów (do zapamiętania). W takiej sytuacji bogactwo gry, znakomita pamięć oraz duża wiedza i doświadczenie gwarantują, że będzie możliwe wybieranie przez dłuższy okres kariery szachowej różnych wariantów gry.

Osobiście jestem zwolennikiem tego, aby debiuty poznawać dopiero od poziomu 4 czy nawet 3 kategorii. Moim zdaniem okres w którym rozpoczyna się omawianie fazy debiutowej (zwłaszcza coś więcej niż tylko ogólne zasady gry w debiucie) zależy od preferencji i stylu szkolenia. Na początku jednak należy ukazywać ogólne zasady gry w debiucie, a potem stopniowo pokazywać rodzaje debiutów (otwarte, półotwarte i zamknięte) wraz z pokazywaniem poszczególnych otwarć (tego jakie ruchy charakteryzują dany debiut). Kolejno proste pułapki debiutowe i dalsza nauka to coraz głębsze poznawanie debiutów (wszystkich pobieżnie, a potem nieco głębiej) na przykładach partii i błędów, które popełnia jedna ze stron. Na etapie ogólnego zrozumienia wszystkich debiutów należy ustalić z zawodnikiem jego repertuar debiutowy i następnie stale go zgłębiać. Przykładowo jeśli zawodnik lubi ostre i dynamiczne pozycje, wówczas należy dobrać takie debiuty (systemy, warianty), które będą odpowiadały jego stylowi. Ważne jest przy tym, aby zawodnik „czuł” grę w danych debiutach, gdyż granie „tego co trener lubi lub każe” bez uwzględnienia predyspozycji zawodnika i jego stylu będzie w znacznym stopniu hamowało jego rozwój.

Presja gry na wygraną i załamywanie się porażkami - co z tym zrobić?

W przypadku presji gry na wygraną należy uświadomić sobie, że bez błędu przeciwnika wygrana NIE JEST MOŻLIWA. Dlatego kolejne pytanie które należy sobie zadać to w jaki sposób chcemy wymusić błąd na przeciwniku: czy grać ostre pozycje i stale atakować aż się pogubi, czy najpierw ustawić solidną pozycję i stopniowo ją wzmacniać szukając błędów przeciwnika czy też zastosować jeszcze inny wariant gry. Ważnym czynnikiem jest to jak silny jest przeciwnik i jaka jest realna różnica w sile gry między nami oraz to jaką energią (i motywacją do gry) obecnie dysponujemy.

Zawodnik, który ma bardzo dużo energii oraz preferuje ostry styl gry będzie miał duży problem, aby wzmacniać pozycję, wyczekiwać i manewrować. Liczy się także czas na zawodnika: nieco większe ryzyko można podjąć grając partię 15minutową, a inne gdy do dyspozycji jest 90 lub 120minut na grę. Dlatego granie na wygraną nie jest takim prostym zagadnieniem, aby móc je opisać w kilku zdaniach. Niemniej należy przede wszystkim określić to czy remis jest także dla nas korzystny (i wchodzi w rachubę) czy też stawiamy wszystko na jedną kartę i za wszelką cenę musimy wygrać. Jeśli możemy zremisować (a wygrana byłaby dla nas jeszcze większym sukcesem i zrealizowaniem planu w 100%) wówczas można grać tak, aby pozycja była równa i stopniowo każdymi ruchami starać się delikatnie naciskać przeciwnika, aby w końcu popełnił błąd.

Z kolei, gdy mamy grać za wszelką cenę na wygraną wówczas trzeba KAŻDYM ruchem stwarzać przeciwnikowi maksymalne trudności: nierzadko wiąże się to z głęboką analizą pozycji i szerszym liczeniem wariantów, aby w końcu dostrzec ten w którym przeciwnik będzie miał gorszą pozycję czy też straci materiał. Są jednak także sposoby gry na wygraną w której stale partia jest w okolicach remisu (granie bez nadmiernego ryzyka), a przy nadarzającej się okazji rozpoczynamy atak na pozycję przeciwnika dzięki któremu zdobędziemy przewagę. Wszystko zależy od stylu gry, nastawienia, siły gry przeciwnika i naszej oraz poziomu energii i motywacji.

W przypadku załamywania się porażkami należy porozmawiać z zawodnikiem o tym, że porażka NIE JEST problemem tak długo jak zawodnik walczy i wszelkimi sposobami stara się uzyskać przewagę i wygrywać partię: słowem, gdy daje z siebie wszystko i przegrywa to WSZYSTKO jest w porządku. Oznacza to, że przeciwnik był zbyt silny i nasz zawodnik nie jest jeszcze gotowy na wygrywanie z tak silnym zawodnikiem.

Z kolei jeśli zawodnik wmawia sobie, że jest do niczego bo przegrał („i to jeszcze z takim X w beznadziejny sposób”), to należy mu uświadomić i przekonać, że bez porażki nie będzie w stanie rozwijać się dzięki szachom. Bezwzględnie należy motywować zawodnika do tego, aby porażki traktował jak INTEGRALNĄ część drogi do mistrzostwa. Najgorsza jest sytuacja, gdy zawodnik za bardzo „bierze do siebie” porażkę i uruchamia (oraz „podkręca”) w sobie słabe strony. I na koniec warto dodać, że szachy są przyrównywane do „umysłowego boksu”, a więc jeśli zawodnik nie potrafi radzić sobie z porażkami to trzeba także nad tym elementem popracować (niekiedy przez kilkanaście tygodni lub nawet miesięcy).