Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remis szachowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remis szachowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 września 2013

Czas się skończył i chorągiewka opadła - czyli jaki będzie wynik partii w rozgrywce turniejowej

Niekiedy dochodzi do sytuacji w której nasz uczeń przystępuje do rozgrywek turniejowych. Wówczas pojawia się pytanie co będzie, gdyzostanie mi to i tamto, a przeciwnikowi tylko to“. Warto wiedzieć bowiem jaki będzie wynik partii, gdy na szachownicy pojawi się (a w zasadzie to zostanie) już tylko kilka bierek. I tutaj pomocna może okazać się taka mała ściągawka:


Skróty powinny być dość oczywiste, jednak przypomnijmy:
K = król; H = hetman; W = wieża; S = skoczek; G = goniec; p = pion; Gj = goniec jasnopolowy (chodzący po białych polach); Gc = goniec ciemnopolowy (chodzący po czarnych polach);

Jak natomiast odczytywać tabelę? Na pomarańczowym tle widzimy możliwe konfiguracje jednej ze stron (przeciwnika), zaś na tle jasnozielonym strony przeciwnej (czyli nasz materiał). W punkcie przecięcia jest podany wynik.

Oczywiście bez względu na wskazania zegara zawsze jest remis (nawet uwzględniając sytuację w której jedna ze stron celowo będzie pomagała, aby nastąpił mat) w następujących pozycjach:

1. K vs K - król przeciwko królowi nigdy nie może wygrać, ponieważ nikt nie może zaatakować (zaszachować) strony przeciwnej. Tak było od zawsze i nigdy nie powinno to ulec zmianie.
2. K+G vs K - król i goniec przeciwko królowi również nie może wygrać, ponieważ strona silniejsza może tylko zaatakować (zaszachować) króla strony przeciwnej, ale nigdy zamatować. Jeśli obie strony mają gońce jednopolowe (chodzące po polach tego samego koloru), wówczas również będzie remis. I to bez względu na to po ile takich gońców będzie miała dowolna ze stron!
3. K+S vs K - król i skoczek przeciwko królowi również nie może wygrać, ponieważ strona silniejsza może tylko zaatakować (zaszachować) króla strony przeciwnej, ale nigdy zamatować.




Na koniec jeszcze jedna sytuacja: końcówka w której u jednej ze stron pozostają tylko dwa skoczki. Co wtedy? W tego typu pozycji jest możliwość zamatowania króla przeciwnika, ale tylko wyłącznie wtedy, gdy strona mająca jedynie króla będzie pomagała w wykonaniu mata. Jeśli natomiast będzie wykonywała ruchy, po których nie będzie mata w 1 ruchu, to niemożliwe jest wygranie partii. Jednak, gdy przeciwnikowi „opada czas“ (czyli przekracza czas do namysłu), wówczas pozycja K+2S vs K jest oceniana już jako wygrana. Dlaczego? Otóż z uwagi na to, że przepis mówi o tym, że wygrana może być tylko wtedy, gdy: „z pozycji na szachownicy możliwe jest dojście do pozycji matowej - za pomocą prawidłowych (legalnych) ruchów“. I nie ma tutaj znaczenia czy są to silne czy słabe ruchy. A w tym przypadku (i w pozostałych wymienionych w tabeli jako wygrana) jest to możliwe.

Mam nadzieję, że teraz wszyscy początkujący będą wiedzieli jak powinna się zakończyć partia, gdy mamy partię turniejową, zaś sędzia jest kompetentny oraz posługuje się logiką gry (i przepisem zacytowanym wyżej).

niedziela, 18 sierpnia 2013

Sytuacje kiedy nikt nie wygrywa ani nie przegrywa - czyli o remisie słów kilka

W szachach mamy co najmniej kilka możliwości związanych z zakończeniem partii w sposób pokojowy. W ten sposób nikt nie jest "pokrzywdzony", gdyż partia kończy się remisem. Zobaczmy w jaki sposób może dojść do takiego rozstrzygnięcia. Warto je znać, gdyż dzięki ich znajomości można czasami uratować przegraną partię (bardzo trudną lub niemal beznadziejną pozycję).


Poniżej zostaną zaprezentowane niemal wszystkie możliwości występujące w praktyce (obejmują one 95% przypadków bez względu na miejsce, rodzaj i ważność rozgrywek). Są nimi:

1. Niewystarczający materiał do mata.
Tutaj sprawa jest prosta. Zostaje taki materiał, który nie pozwala na dojście do pozycji matowej (nawet uwzględniając najgorszą obronę słabszej strony). Do takich przypadków zaliczamy: K vs K, K+G vs K, K+S vs K, K+G vs K+G (jeśli oba gońca chodzą po polach tego samego koloru, tzw. jednobarwne gońce). Jeśli dojdzie do tego typu pozycji należy natychmiast zakończyć grę. Dlaczego? Otóż dlatego, że jest to jej logiczny koniec, pomimo że można jeszcze wykonywać ruchy. Powodem zakończenia partii jest jednak fakt, iż nie jest możliwe dojście do mata, więc remis.

2. Pat.
Sytuacja w której król nie jest szachowany i zarówno on jak też inne bierki jego wojska (o ile takie znajdują się na szachownicy) nie mają możliwości wykonania jakiegokolwiek prawidłowego ruchu. Warto pamiętać o tym, że żadna z bierek strony mającej ruch nie może wykonać legalnego ruchu. Bywa tak, iż niekiedy gracze zapominają o możliwości bicia w przelocie (po zagraniu pionem przeciwnika o dwa pola).

3. Brak możliwości dojścia do pozycji matowej za pomocą prawidłowych (legalnych - a zatem zgodnych z zasadami gry) ruchów.
Zwykle są to pozycje w których łańcuch pionów blokuje możliwości ataku matowego na króla dla dowolnej ze stron (często także dania chociażby szacha). W takim wypadku również lepiej jest natychmiast zakończyć partię, aniżeli bezcelowo przesuwać drewno w tę i z powrotem. Bardzo często przewaga lub strata materialna jednej ze stron nie ma wówczas żadnego znaczenia. W literaturze opisywany przypadek oznaczany jest poprzez krótkie stwierdzenie: "żadna sekwencja prawidłowych ruchów nie prowadzi do mata".

4. Zgoda obu graczy.
W przypadku gdy obaj gracze zgodzą się na remis, wówczas partia kończy się pokojowo. Do drastycznych wypadków należą sytuacje w których zawodnicy remisują po kilku (niekiedy kilkunastu) ruchach, co przypomina sytuację w której oba zespoły grające w piłkę nożną, pojawiają się na boisku, grają nie dłużej niż 5-10 minut (zamiast regulaminowych 90-minut)... po czym schodzą z boiska z wynikiem remisowym bez zdobycia jakiejkolwiek bramki. Jeśli kiedykolwiek usłyszymy o tak zwanym "arcymistrzowskim remisie", wtedy będziemy wiedzieli, że gracze (dawniej wyłącznie byli nimi arcymistrzowie, dziś dowolni zawodnicy) zakończyli partię zanim cokolwiek konkretnego mogło (lub powinno) się wydarzyć. W przypadku bardziej istotnych turniejów bywają wprowadzane zakazy proponowania i akceptowania remisu (np. wcześniej niż przed 30 ruchem), bądź też mogą one być wyłącznie oferowane za pośrednictwem sędziego. Wówczas sędzia podejmuje decyzje o tym czy może on zaproponować przeciwnikowi remis (a ten następnie zaakceptować go). Techniczne obejście tej "pułapki" polega na zagraniu w ten sposób, aby nastąpiło trzykrotne pojawienie tej samej pozycji.

5. Trzykrotne pojawienie się tej samej pozycji.
Zasada, która mówi o tym, że w przypadku, gdy pozycja pojawia się (co najmniej) po raz trzeci, wówczas dowolny z zawodników może zareklamować remis. Niemniej w tym wypadku niemal zawsze konieczny jest dowód w postaci zapisu... albo sędzia, który widział ten fakt. Warto dodać, że często używany jest zwrot "trzykrotne powtórzenie pozycji", co oznacza 4-krotne jej pojawienie (a w myśl przepisów wystarczy, że pozycja pojawi się jedynie trzykrotnie). Dochodzi do tego jeszcze w przepisach zwrot, który mówi o tym, że "możliwości każdej z podanych pozycji muszą być takie same". Chodzi głównie o to, żeby we wszystkich przypadkach była możliwość wykonania ruchów specjalnych (a więc promocji, bicia w przelocie czy też roszady). W praktyce zdarza się niezmiernie rzadko, aby konieczne było rozpatrywanie tego dodatkowego warunku. Dla dociekliwych osób dodam, że przypadek wiecznego szacha jest specyficznym przypadkiem opisywanej formy wymuszenia remisu.

6. Zasada 50 ruchów (bez bicia bierki i bez ruchu piona).
Kolejny przepis, który jest najczęściej używany przez stroną broniącą się. Chodzi o to, aby przetrwać 50 ruchów w czasie których nie ma żadnego ruchu pionem ani pobicia bierki. Zasada ta może mieć chociażby zastosowanie, gdy nasz przeciwnik chce nas zamatować królem, gońcem i skoczkiem... a my mamy jedynie króla. Jeśli nie uda mu się ta sztuka w ciągu regulaminowych 50 posunięć (50 posunięcie musi być matujące, aby przeciwnik wygrał), wówczas jeśli posiadamy zapis (jako dowód na uwzględnienie naszej reklamacji), to dobry sędzia musi orzec remis. Obecna mistrzyni świata Anna Ushenina (2491 ELO) w klasycznej partii w kobiecym turnieju Grand Prix (w dniu 3 maja 2013 roku) nie była w stanie wygrać tej końcówki. Niestety podobny niesamowity wypadek przy pracy miał miejsce w czasie partii w ramach Bundesligii (w dniu 7 stycznia 2001 roku), gdzie arcymistrz Vladimir Epishin (2567 ELO) również nie wiedział jak należy zamatować króla gońcem i skoczkiem. Kuriozalne wydarzenie, ale pewna niezwykła zbieżność pozostaje - obie partie zakończyły się po 126 ruchu i była to "lustrzana seria" ruchów: 124. Kd3 Kc1 125. Kc3 Kd1 126. Bd3 remis.

7. Opadnięte obie chorągiewki na zegarze.
To już techniczna sytuacja, gdzie czas obu graczy ulega całkowitemu wyczerpaniu (popularne "opadnięcie chorągiewek" - dawniej były używane wyłącznie zegary mechaniczne: stąd ten zwrot). Jeśli nie ma żadnych innych istotnych zdarzeń (np. ostatnim ruchem jedna ze stron dała mata), wówczas partia także kończy się remisem. I nie ma znaczenia to "komu więcej czasu zleciało" (albo kto pierwszy przekroczył czas do namysłu). Liczy się jedynie to, że żadna ze stron nie ma czasu większego od zera. Obecnie przepis mówi wyraźnie, że strona reklamująca i domagająca się wygranej - musi mieć na swoim zegarze jakikolwiek "dodatni" czas (czyli cokolwiek więcej niż zero). W przeciwnym wypadku sędzia według przepisów musi orzec remis.

Mam nadzieję, że teraz każdy nauczyciel, rodzic, opiekun czy dowolny szachista... będzie w stanie szybko nauczyć się tej mini-listy, a następnie mieć świadomość jakie "ostatnie deski ratunkowe" jeszcze są do wykorzystania. Miłego ratowania partii!

 

Arcymistrz Siergiej Shipov za pomocą swojego potężnego przenośnego jak i stacjonarnego komputera przeanalizował początkową pozycję... i stwierdził, że jest absolutnie remisowa! Prawdopodobnie czytał ten artykuł i chciał znaleźć potwierdzenie dwóch śmiałków, którzy udowodnili (za pomocą hipotez, których nikt jeszcze nie obalił), że w wyjściowej pozycji szachów klasycznych jest na pewno remis:

wtorek, 28 lutego 2012

Remis – połowa zwycięstwa czy cała porażka: czyli o tym kiedy proponować i przyjmować remis

Dzisiaj zastanowimy się nad tym czy remis – to połowa zwycięstwa czy może cała porażka. Przy okazji zobaczmy kiedy należy proponować i przyjmować remis.

W szachach możliwe są trzy wyniki: wygrana, remis i przegrana. Przyjrzyjmy się zagadnieniu związanemu z remisem.

Remisem natychmiast kończy się partia, jeśli:

1. Po wykonaniu prawidłowego ruchu powstał pat.
2. U obu stron pozostał jedynie król.
3. Brak siły matującej. Przykładem może być pozycja, gdy u jednej ze stron pozostała lekka figura (np. K+G vs K) lub inny zestaw, którym nie sposób dać mata. W skrócie: bez względu na to jak słabe (lub mocne) ruchy będą wykonywały obie strony (lub też jedna z nich), nie można dojść do pozycji matowej.
4. Powstała pozycja, która nie pozwala na dojście do pozycji matowej, biorąc pod uwagę prawidłowe ruchy (także te, które są najsłabsze). Zwykle przykładem może być zablokowanie pionami możliwości przejścia króla przeciwnika na drugą stronę. Tego typu pozycje oznacza się jako „martwe”.


Tak więc widzimy, że remis powstaje przez pata, brak materiału matującego i martwą pozycję. Inne rodzaje związane są już z grą turniejową i są nimi:

a) remis poprzez powtarzanie posunięć bądź uzyskania tej samej pozycji (zwykle wystarczy, aby 3 razy pojawiła się ta sama pozycja – i najlepiej, aby mieć na to dowód w postaci zapisu partii); najprostszy przykład to tak zwany „wieczny szach”,
b) reklamacja na podstawie wykonanych 50 ruchów bez pobicia albo ruchu pionem (także potrzeba na to dowodu),
c) zgoda obu grających – obecnie przepisy mogą regulować dokładniej tę formę remisu: przykładowo może w regulaminie być zapis zabraniający proponowania (i akceptowania) remisu przed 30 ruchem,
d) wyczerpanie czasu u obu stron bądź też wyczerpanie czasu u jednej strony (zwykle silniejszej), gdy druga strona nie posiada siły matującej.


Teraz zastanówmy się kiedy warto proponować lub też akceptować propozycję remisu:

1. Jeśli uzyskanie remisu gwarantuje ci uzyskanie celu, który jest dla ciebie istotny. Przykładem może być ostatnia runda, w której wystarczy nam remis, aby wygrać turniej czy też zdobyć wyższą kategorię (albo i tytuł). Wówczas zaproponowanie remisu może być bardzo dobrym rozwiązaniem, gdyż zrealizujemy ważny dla nas cel.
2. Jeśli czujesz się bardzo źle i nie jesteś w stanie grać partii – a już na pewno nie na swoim normalnym poziomie. Najczęściej dotyczy to sytuacji, gdy jesteśmy chorzy, przeziębieni czy chociażby wyczerpani lub bardzo zdenerwowani. W takim wypadku remis będzie dobrym wyjściem, gdyż nie będziemy musieli potem obwiniać się za to, że zagraliśmy bardzo słabo, bo „i tu wstawiamy powód”.
3. Jeśli jesteś absolutnie przekonany, że nie jesteś w stanie uzyskać niczego więcej niż remis, gdyż pozycja jest już zbyt jałowa lub też dochodzi do powtarzania posunięć czy też żadna ze stron nie może zrobić tzw. progresu (postępu).


No i na koniec: kiedy nie proponujemy i nie akceptujemy remisu?

1. W sytuacji, gdy jest jeszcze dużo gry – w pozycji, gdzie można jeszcze sprawdzić przeciwnika czy będzie w stanie poprawnie rozegrać partię do (logicznego) końca.
2. Wtedy, gdy mamy jeszcze dużo energii i motywację do grania.
3. Gdy przeciwnik jest silniejszy i ma gorszą pozycję. Biorąc taki remis uzyskujesz połowę porażki, gdyż zabierasz sobie szansę związaną ze sprawdzeniem się i doprowadzeniem partii do logicznego końca. Lepiej jest przegrać i potem wyciągnąć wnioski dlaczego nie dałem rady zremisować, aniżeli wziąć remis „bez gry” i nie nauczyć się ważnej umiejętności realizacji przewagi (lub twardej obrony).
4. Wówczas, gdy jesteśmy przekonani, że daną pozycję można „przełamać” lub też czujemy, że są jeszcze szanse na to, aby „zgubić przeciwnika”. Nie zapominajmy, że po 2 lub 3 godzinach gry przeciwnik może być dużo bardziej skłonny popełniać błędy aniżeli wówczas, gdy jest świeży, wypoczęty i może przestawiać figurki na szachownicy.


I wreszcie odpowiedź na tytułowe pytanie: czy remis to połowa zwycięstwa czy może raczej cała porażka? Moim zdaniem jest to połowa zwycięstwa wówczas, gdy uzyskamy „suchą” pozycję (po ciekawej walce) w której już nie będzie można nic zrobić, zaś cała porażka jak zgodzimy się na remis „bez gry” lub dlatego, że boimy się przegrać czy też czekamy aż przeciwnik sam łaskawie nam zaproponuje podział punktu. Najlepiej jest nie proponować remisu i nie oczekiwać tego typu propozycji: jeśli jednak pojawi się taka oferta, wówczas oceńmy ją poprzez pryzmat tego jakie korzyści daje nam jej zaakceptowanie. Jeśli zyski przeważają straty, wówczas widząc „draw offer”, bez cienia wątpliwości naciśnijmy „draw accepted”.

sobota, 11 lutego 2012

Uważaj na końcówki w których gońce różnopolowe gwarantują remis

Tym razem krótka przestroga. Warto zwrócić uwagę na to dlaczego silniejsi gracze rezygnują z przechodzenia do końcówek z udziałem gońców różnopolowych. Bywa bowiem i tak, że przewaga nawet 2 czy 3 pionów okazuje się niewystarczająca....

Oto przykład tego typu pozycji, w której dwa wolne piony (!) nie dają wygranej. Bez względu na to kto jest na ruchu - pozycja jest remisowa. Nie jest równa, bo przewagę (której zrealizować nie można) mają białe - wszak posiadają 2 piony więcej. Jednak to właśnie czarne ustawiły pozycję (twierdzę), której nie sposób przełamać. Jaki jest plan obrony? Bardzo prosty: jeśli król białych zaatakuje piona c6, wówczas goniec przechodzi na pole e4 (z e8 też jest to możliwe, ale mniej bezpieczne) i król stoi w miejscu, a goniec chodzi do długiej przekątnej lub też goniec stoi, a król chodzi po polach h7-g6. Natomiast w przypadku, gdy król białych znajdzie się na polu f5, f6, f7 (lub nawet f8), wtedy goniec MUSI kontrolować pole g6. W ten sposób czarne skutecznie zapobiegają realizacji przewagi.

Tak więc jeśli ma dojść do końcówki z udziałem różnopolowych gońców, wówczas warto ocenić czy uzyskana przewaga będzie decydująca. Takie końcówki dają największe szanse dla strony słabszej na remisowe zakończenie - niekiedy przewaga 3 albo i 4 pionów może nie dawać zwycięstwa!

Pozycja remisowa: bez względu na to kto jest na ruchu - różnopolowe gońce pomagają w zbudowaniu twierdzy, której nie sposób rozmonotować. Tak więc czyżby "różnopolaki" gwarancją braku sukcesu?!

piątek, 11 listopada 2011

A może by tak zremisować? Czyli o tym jak w niezwykłym stylu można uratować się przed porażką

Niektórych pozycje nie można wygrać. Niemniej nie zawsze trzeba załamywać się! Czasami warto poszukać… ostatniej deski ratunku! W poniższych pozycjach widzimy sytuacje w których przewaga wydaje się rozstrzygająca: pionkówka w której 2 wolne piony decydują o tym, że sam król ich nie zatrzyma, czy też związany hetman na linii z królem. Twoim zadaniem będzie więc znaleźć wyjście z tych beznadziejnych pozycji. Dodam, że należy znaleźć plan i następnie go zrealizować. W obu przypadkach są to forsowne ruchy – wszystkie inne odejścia od głównego planu… prowadzą do porażki. Zatem do szachownic… i powodzenia!


W pozycji po lewej zaczynają czarne, zaś w pozycji po prawej białe*

Przypominam, ze wyróżniamy takie formy remisu jak: 1) pat, 2) wieczny szach, 3) 3-krotne pojawienie się tej samej pozycji (zwykle przez 2-krotne jej powtórzenie), 4) brak materiału matującego oraz 5) zgoda obu graczy.



* Drobną wskazówką (która może pomóc w rozwiązaniu zadań) niechaj będzie to, że rozwiązaniem obu zadań nie jest żadna z dwóch ostatnich możliwości.

wtorek, 4 października 2011

Czy szachy umrą "śmiercią naturalną" z powodu wyczerpania możliwości? Martwić się czy czerpać korzyści z wartości szachów?

Pytanie czy szachy (klasyczne) są grą remisową. Kolejne pytanie: czy szachy (jak przewidywał Capablanca) umrą śmiercią remisową?! No i pytanie: czy się tym martwić czy raczej wykorzystywać korzyści oraz wartości jakie zapewniają szachy (przy odpowiednim wykorzystaniu).

Obecnie trudno jest obalić hipotezę, która zakłada, że przy poprawnej grze obu stron wynik rozgrywki to remis. Zauważmy, że gracze czołówki światowej zwykle remisują: wyjątek stanowi słaba forma sportowa i/lub nowinka debiutowa wraz ze znakomitym przygotowaniem. Czy to zatem oznacza, że udowodnienie tego, iż w szachach nie da się wygrać bez błędu przeciwnika... sprawi, że ludzie odejdą od szachów?! Moim zdaniem na pewno nie. Racją jest to, że dużo systemów i wariantów debiutowych jest mocno rozpracowanych (niektóre nawet do 30 czy 40 ruchu!). Niemniej na pewno jest jeszcze sporo możliwości, aby odkrywać nowe idee, plany czy też wzmacniać istniejące rozwiązania. Pamiętajmy jeszcze o jednym czynniku, o którym zdają się zapominać osoby, które wszem i wobec wieszczą "koniec szachów", dodając przy tym, że "zostałe one zniszczone przez komputery". Tym czynnikiem jest dobrze znany niektórym graczom - blef! Michał Tal znakomicie wykorzystywał ten element wraz z efektem zaskoczenia oraz złożonością pozycji, które tworzył. Według mnie jest on jeszcze niedostatecznie zbadany, a na pewno - mało rozumiany i wykorzystywany. Nie zawsze bowiem najlepsze obiektywnie zagranie (oceniane przez silniki szachowe) musi się równać z najlepszych zagraniem w partii szachowej przeciwko człowiekowi. Tak więc moim zdaniem czołówka świata musi się ogromnie pocić, aby wyciskać coś więcej niż remis z najsilniejszymi na świecie, jednak pozostają MILIONY szachistów, którzy nie poświęcają swojego życia na to, aby posiadać tytuł szachowy i być w pierwszej setce światowych szachów. Takim pasjonatom wystarczy to, aby szachy dawały im radość, satysfakcję, wysiłek intelektualny oraz emocjonalną nagrodę w postaci adrenaliny w czasie trudnej pozycji, niepoprawnego poświęcenia czy też wygrania (a nawet zremisowania!) trudnej partii. Nie zapominajmy o osobach, które cieszą się szachami rozwiązując czy też tworząc zadania, organizując turnieje, rozgrywki czy też zapewniając szkolenie wszystkim chętnym. Dla nich szachy też mogą być ważne i sprawiać radość.

Mnie pasjonuje to, że szachy posiadają wartości rozwojowe dzięki którym można uczyć i rozwijać bardzo wiele cech i właściwości, które szczególnie przydają się młodym ludziom. Wystarczy wymienić chociażby umiejętność logicznego myślenia, rozwiązywania problemów, porównywania, ocenienia, dokonywania wyborów, podejmowania decyzji czy też ryzyka.

Uważam, że pozornie proste zadania, które są odpowiednio przygotowane mogą naprawdę w istotny sposób wpływać na rozwój krytycznego (logicznego) myślenia. Zauważmy, że takie zadania (przy pewnej pomocy ze strony rodzina, opiekuna czy nauczyciela) mogą rozwiązywać już dzieci w wieku 5-6 lat. Co prawda mogą być one dla nich trudne, ale właśnie o to chodzi. Pamiętajmy, że wraz ze wzrostem zrozumienia podstaw (ruchy, bicia, zagrożenia, atak, obrona, sposoby ataku i obrony, itp.), należy stopniować trudność zadań. Poniżej jeden przykład "labiryntów myślenia":


Zadanie dla dziecka 5-6 letniego, któremu chcemy dać umiejętność myślenia związaną z wnioskowaniem (jeśli "nie można..." to "wtedy trzeba").

Zadanie polega na tym, aby:
1) pobić wszystkie bierki białą wieżą, ale w taki sposób, aby samemu nie stanąć na zagrożonym polu (czyli na polu atakowanym przez dowolną bierkę)
2) wykonać to zdanie w nie więcej niż 15 ruchów (ideałem jest 13)
3) uzasadnić, że jest już zakończone (tzn. dlaczego nie jest możliwe wybicie wszystkich bierek)

Jeśli macie dzieciaczki w wieku 5-8 lat i chcecie ich nieco "rozgrzać", a akurat szachy są dla nich czymś ciekawym... to spróbujcie tego typu zadania. Gwarantuję, że przy odpowiednim podaniu, wyjaśnieniu celu, zachęcaniu dziecka do myślenia, popełniania błędów (tak, tak!), chwalenia, motywowania do dalszej pracy i do poszukiwania lepszych rozwiązań oraz wyjaśniania swojego procesu myślenia... zadanie takie da dużo radości i satysfakcji dziecku. Nie bez powodu dodam, że dzięki takim zadaniom będziecie wspierać także dzieci w "poczuciu sprawstwa". Jest to coś co oznacza, iż dziecko jest PEWNE, że potrafi wykonać dobrze dane zadanie. I nie tylko wykonać, ale także zrobić go SAMODZIELNIE, jak też dochodzić do tego dlaczego tak a nie inaczej. Zapewniam, że dzieci mają iskry (a niektóre nawet ogień!) w oczach, gdy po kilku (czasem wielu) próbach... w końcu odkryją w jaki sposób należy tego dokonać. Im więcej sukcesów dziecka, które niekoniecznie muszą przychodzić zawsze "szybko, lekko i przyjemnie", tym łatwiej dziecko uwierzy w siebie, będzie chciało rozwiązywać coraz ciekawsze i trudniejsze zadania. W ten sposób dajcie dziecku coś co może być przydatne w jego całym dalszym życiu. Owszem, to jedynie kropla w morzu potrzeb (i możliwości), ale w myśl zasady "ziarnko do ziarnka... a zbierze się miarka" oraz bardzo znanej "trening czyni mistrza"!

Jeśli chcecie jeszcze pokazać dziecko jak rozwinąć "bystre oko", to być może warto zastanowić się nad tego typem zadania:

diagram nr 1 (po lewej) oraz  diagram nr 2 (po prawej)

(1): wskaż (wypisz) WSZYSTKIE pola na jakich można ustawić czarnego hetmana, aby zaatakował daną grupę pionów (np. piony a3,b4,a5); grup pionowych jest 6: za każdym razem ściągamy wszystkie bierki z szachownicy (poza 1 grupą pionów).

(2): wskaż (wypisz) WSZYSTKIE pola jakie atakuje hetman: przykładowo H z pola a8 kontroluje 21 pól; są nimi: a7, a6....a1, b8, c8....h8, b7, c6....h1. Następnie wybieramy hetmana z pola b3, c7, d2, itd.

diagram nr 3 (po lewej) oraz diagram nr 4 (po prawej)

(3): grupy 2 figur zaznaczone kolorami: ustawiamy jedną grupę figur (najpierw tak jak stoją, a potem można już samemu wymyślać kolejne ustawienia) - np. grupę niebieską (G+S): gdzie należy ustawić wieżę, aby jednocześnie atakowała obie figury, a sama nie była atakowana? Następnie to samo pytanie dotyczące grupy zielonej i żółtej. Na koniec pytamy o grupę czerwoną (2W): gdzie należy ustawić gońca, aby atakował obie wieże (i sam nie był atakowany). Za każdym razem pytam dziecko o wszystkie rozwiązania.

(4): zabawa ze skoczkiem: wybieramy 1 z ukazanych na diagramie pionów. Przykładowo najpierw stawiamy piona c6. Pytamy dziecko: w ilu najmniej ruchach skoczek może pobić tego piona? Następnie to samo robimy z pionem a7, a4, itd. Skoczek za każdym razem zaczyna z tej samej pozycji - czyli z rogu.

Mam nadzieję, że przekonałem was, że szachami można się WSPANIALE bawić - zarówno z dziećmi jak i z młodzieżą czy starszymi. Konieczne jest jednak to, aby odpowiednio wymyślać i przygotowywać różne formy aktywności związanych z szachami: im bardziej różnorodne i ciekawej... tym lepiej! Oczywiście wyżej ukazane przykłady to tylko kropla w morzu możliwości, jednak na pewno może pokazać w jaki sposób warto bawić się szachami dziecka wykorzystując jego umysł oraz zapewniając wysiłek wraz z elementami zabawy i nagrody w postaci sukcesu oraz radości! :)