Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Graj lepiej w szachy fuszerze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Graj lepiej w szachy fuszerze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

Jak nie przegrywać i co robić żeby zacząć wygrywać - graj lepiej w szachy fuszerze (3)

Z poprzedniej lekcji już wiemy, że możemy wykonywać jedynie ruchy, które klasyfikujemy do dwóch grup: A) utrzymujące ocenę pozycji (UOP) oraz B) zmieniające ocenę pozycji (ZOP). Nasza dzisiejsza lekcja będzie się skupiać wyłącznie na tej pierwszej grupie - ze szczególnym odniesieniem do specyficznego wyboru ruchu wśród tych utrzymujących ocenę pozycji.

Teraz spróbujmy sobie powiedzieć kilka słów na temat tego czym jest (i czy w ogóle jest?!) tak zwany najlepszy ruch. To zagadnienie pojawia się tysiące razy w książkach, analizach, forach, blogach oraz materiałach wideo (instruktażowych filmach). Obecny trend jest taki, iż każdy chce wiedzieć jaki jest (względnie powinien być) najlepszy ruch w danej pozycji. Mnie - pasjonata myślenia i poszukiwania - interesuje znacznie więcej. Ja chcę wiedzieć dlaczego ludzie używają pojęcia "najlepszy ruch" i czy tylko najlepszy ruch jest "wystarczająco dobry". Przyznaję, że jest to podejście mocno "pod prąd", ale nie ma innego wyjścia jeśli chcemy dokonać przełomu (chociażby w naszym myśleniu).

Zatem jak w naszych rozważaniach zdefiniujemy najlepszy ruch? Otóż dla nas najlepszy (tzn. wystarczająco dobry) ruch to przede wszystkim taki, który utrzymuje ocenę pozycji (ten z grupy UOP). A co jeśli jest kilka ruchów z takiej grupy? Który z nich będzie najlepszy? Technicznie ten, który najkrótszą (względnie najprostszą) drogą wiedzie do celu. Przykładowo jeśli rozpatrujemy 3 ruchy (mat w 3, 5 i 7 ruchach) to ten, który prowadzi do celu najkrótszą drogą (czyli mat w 3) możemy zakwalifikować jako najlepszy. Niemniej z praktycznego punktu widzenia wszystkie ruchy, które utrzymują ocenę pozycji... są najlepsze! A jak wiemy z logiki - nie może być więcej niż 1 ruch najlepszy (oceniany spośród co najmniej 3), bo wtedy "wszystkie najlepsze" są jedynie (wystarczająco) dobre! I właśnie tu dochodzimy do sedna. Moim zdaniem w szachach nie chodzi wyłącznie o to, aby (stale) znajdywać najlepsze ruchy - wystarczy wykonywać ruchy (co najmniej) dobre! A jakie to ruchy dobre? Tak, to te które utrzymują ocenę pozycji. Rzecz jasna nie zaszkodzi wykonywanie najdokładniejszych ruchów spośród tych dobrych, bo dzięki nim szybciej osiągniemy cel. Warto jednak zrozumieć, że nie musimy mieć obsesji, aby stale znajdywać (i zagrywać) wyłącznie najlepsze ruchy. Dlaczego? Chociażby dlatego, że nie zawsze istnieje najlepszy ruch. Jeśli bowiem mamy pozycję w której kilka ruchów prowadzi tak samo szybko do celu (np. trzy różne ruchy matujące przeciwnika w 2 ruchach), wówczas wystarczy wybrać dowolny z nich - czyli ten, który sprawi nam jak najmniej problemów i wysiłku.

Pójdźmy tym śladem dalej. A czy może istnieć pozycja w której nie możemy wykonać złego (najgorszego) ruchu? Tak, istnieje. Co prawda tego typu pozycje nie są spotykane częściej aniżeli wyjątkowo rzadko, ale istnieją takowe. A jak możemy zdefiniować zły ruch? Według mnie jest to ruch, który oddala nas lub uniemożliwia nam realizację naszego celu. Innymi słowy: zły ruch to ten, który zmienia ocenę pozycji.


W tym miejscu powiedzmy sobie co nieco na temat praktycznego aspektu najlepszego ruchu.

Jakie praktyczne właściwości (elementy) musi posiadać zatem tak zwany najlepszy ruch? Moim zdaniem powinien on przede wszystkim utrzymywać ocenę pozycji, ale dodatkowo musi jeszcze sprawiać, że przeciwnik będzie miał jak najmniejszą możliwość utrudnienia nam realizacji naszego planu. Bardzo często używa się w literaturze i opisach pozycji terminu "gaszenie (bądź hamowanie) kontrataku". Jeśli sprawimy, że przeciwnik będzie miał minimalną (lub zerową) możliwość zapobiegnięcia realizacji naszego planu (celu), wówczas możemy powiedzieć, że wykonaliśmy najlepszy ruch (decyzję). Takie jest moje zdanie dotyczące kwestii najlepszego ruchu. Raz jeszcze podkreślę, że bardzo często wcale nie musi on być tożsamy ze wskazaniami szachowego silnika (programu analizującego pozycje), niemniej może nim być (nie wykluczamy takiej opcji).

A gdybyśmy jeszcze bardziej wniknęli w tajemnicze określenie "przeciwnik będzie miał jak najmniejszą możliwość utrudnienia nam realizacji naszego planu", to co by to oznaczało? I znowu posłużymy się terminem, który jest wyjątkowo często używany przez szachistów - zwłaszcza w odniesieniu do oceny pozycji (najczęściej po poświęceniu lub stracie materiału). Czy ktoś słyszał o pojęciu rekompensaty? Tak, to właśnie klucz do zrozumienia istoty szachów. Jeśli stracimy materiał bez uzyskania w zamian rekompensaty (pewnej korzyści), wówczas musimy powiedzieć, że nasza decyzja (ruch, względnie seria ruchów) była błędna. Natomiast jeśli przeciwnik nie ma rekompensaty, wówczas wielkość straty (materialnej bądź pozycyjnej) w jego obozie nabiera ogromnego znaczenia. Innymi słowy - im bardziej oddalamy się od strefy remisowej, tym większego znaczenie nabiera rekompensata (aby pozycję można było "wcisnąć" do strefy remisowej). Natomiast jeśli nie mamy odpowiedniej rekompensaty i dodatkowo mamy duże straty, wówczas najczęściej pozycja jest po prostu przegrana. I nieco parafrazując: im większą możliwość utrudnienia nam realizacji naszego planu ma nasz przeciwnik, tym większą posiada rekompensatę.

Czym zatem jest owa magiczna rekompensata? Jest to pewnego rodzaju magnes, który przyciąga nas do strefy remisowej, gdy nasza pozycja jest dosyć niepewna (bądź wydaje się być przegrana). Drastycznym przykładem ogromnej rekompensaty będzie nieuchronny mat, pomimo tego, iż przeciwnik posiada dużo więcej figur i pionów niż my. Jedynym mankamentem będzie natomiast to, że nie będzie on w stanie powstrzymać ataku matowego. Najczęściej jednak rekompensata pozwala na to, aby wymusić remis (na różne sposoby). Niemniej w przypadku, gdy przeciwnik zaczyna grać niepewnie - mając odpowiednio dużą rekompensatę (kontrę), zaczyna on popełniać błędy, a dzięki temu możemy nawet wygrać.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z dzisiejszego wykładu? Na pewno dobrze jest poszukiwać ruchów, które dają nam jak największe możliwości zaś przeciwnikowi jak najmniejszą rekompensatę (czyli jak najbardziej redukują jego szanse). Nieco bardziej po ludzku: szukamy ruchów, które są silne (nie muszą być najsilniejsze) i jednocześnie nie dają możliwości "zamieszania" (utrudnienia realizacji naszego planu) naszemu przeciwnikowi. Tak długo jak będą to ruchy utrzymujące ocenę pozycji, tak długo możemy cieszyć się, że wykonujemy naprawdę dobrą robotę. Jeśli jednak uda nam się co pewien czas wykonywać najdokładniejsze ruchy spośród silnych, wówczas możemy być z siebie dumni. Czasami warto celowo robić ruchy, które nie są obiektywnie (tj. według oceny silnika) najlepsze - chociażby po to, aby skuteczniej (lepiej) wykorzystywać słabości przeciwnika - którym najczęściej jest człowiek z krwi i kości. Pamiętajmy bowiem o tym, że naszym zadaniem jest wygranie partii z przeciwnikiem, a nie (wyłącznie) wykonywanie najdokładniejszych ruchów (warto na spokojnie to przeczytać kilka razy). Im większe pole do popisu (tzn. szansę popełnienia błędu) damy przeciwnikowi, tym większe prawdopodobieństwo, że nie będzie on w stanie wykonywać ruchów, które utrzymują ocenę pozycji. Najgłębszym przesłaniem jest to, aby za każdym razem maksymalizować strefę popełnienia błędu dla przeciwnika i minimalizować ją dla siebie. Pozornie jest to bardzo proste, ale w praktyce wymaga wielkiego wysiłku, zaangażowania oraz twórczego podejścia.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Poniżej kilka prostych przykładów ilustrujących wyżej omawiane zagadnienia. Mam nadzieję, że okażą się na tyle przekonujące, że wszyscy czytelnicy zrozumieją ten mocno teoretyczny wykład.

POZ 1 - tego serio nie da się już zepsuć           POZ 2 - które ruchy spowodują mata w 2?

Pozycja 1: białe nie są w stanie wykonać ruchu po którym wychodzą poza strefę wygranej. Inaczej mówiąc - każdy prawidłowy (legalny) ruch mieści się w grupie UOP, czyli utrzymuję (nie zmienia) ocenę pozycji. To się nazywa siła pozycji - nie da się jej zepsuć "jednym głupim ruchem".

Pozycja 2: białe nie wiedzą jaki ruch jest najlepszy - zagranie królem na a6, b6 czy c6? Dlaczego mają problem? Otóż dlatego, że po każdym z wyżej wymienionych ruchów - w kolejnym postawią hetmana na b7 z matem. Jaki jest najlepszy ruch spośród 3 "najlepszych" ruchów gdzie każdy z nich pozwala na postawienia mata w kolejnym ruchu? Oto jest zadanie (zagadka) dla dociekliwych umysłów!



POZ 3 - trzy szachy i tylko jeden zabójczy        POZ 4 - rekompensata w drastycznej postaci

Pozycja 3: białe mają do wyboru szacha na 3 sposoby: na polu f7 - gońcem lub hetmanem zaś na e5 jedynie hetmanem. Wyłącznie jeden z nich prowadzi do natychmiastowego mata (utrzymanie oceny pozycji), a wszelkie pozostałe - do przegranej pozycji (następuje zmiana oceny pozycji). Można również zagrać dowolny ruch bez szacha - i w zależności od jego siły - próbować jeszcze ratować partię. Niemniej czarne mogą dosyć szybko dojść do głosu i zmusić białe do znacznej obrony.

Pozycja 4: na pierwszy rzut oka wydaje się, że białe nie są w stanie uniknąć porażki, ponieważ czarne mają przygniatającą ilość figur. Niemniej u białych mamy do czynienia z bardzo dużą rekompensatą - czy już widzimy na czym ona polega? Tak, to dosyć niekomfortowa pozycja czarnego króla (oraz jego pozostałych obrońców) i znakomite położenie białego hetmana. Białe wymuszają remis poprzez powtarzanie ruchów - tutaj dodatkowo z szachem - co oznacza ni mniej ni więcej, lecz wiecznego szacha! Najpierw hetman idzie na pole g5, a potem atakuje króla z h6 lub f6. W ten sposób czarny król tańczy po polach f8-g8-h8 i dzięki temu białe ratują skórę swojemu biednemu monarsze, który mógłby być zamatowany na 9 sposobów... gdyby tylko to czarne zaczynały.

wtorek, 8 lipca 2014

Jak nie przegrywać i co robić żeby zacząć wygrywać - graj lepiej w szachy fuszerze (2)

Poniżej zostanie zaprezentowana teoria dotycząca pozycji szachowych i wynikających z nich wniosków. Ostrzegam, że może (a nawet powinno) być sporo myślenia i zakłopotania podczas próby zrozumienia poniższego tekstu. Jednak odważnych i wytrwałych "poszukiwaczy szachowej prawdy" zapraszam do tej przygody intelektualnej na przykładzie królewskiej gry zwanej szachami.

Powoli dochodzimy do wniosku, że wykonanie przez nas ruchu może jedynie utrzymać lub też zmienić  ocenę pozycji (nie ma bowiem czegoś takiego jak "wygrywający ruch"). Teraz powiedzmy sobie o tym w nieco inny sposób. Mianowicie ruch, który utrzymuje ocenę pozycji - nazwijmy ruchem zgodnym z wymaganiami pozycji (w skrócie UOP - utrzymujący ocenę pozycji), natomiast ruch, który zmienia ocenę pozycji - ruchem niezgodnym z wymaganiami pozycji (w skrócie ZOP - zmieniający ocenę pozycji). W ten sposób powoli dochodzimy do tego, że w tej chwili naszych rozważań... w szachach nie ma najlepszych ruchów, lecz jedynie ruchy typu UOP bądź ZOP. Chwila, chwila! Jak to nie ma najlepszych ruchów?! Wszyscy autorzy stale mówią o tym, aby znajdywać najlepsze (a nie tylko dobre) ruchy i za każdym razem takie zagrywać. O co zatem chodzi? W skrócie mówiąc - na razie chodzi o to, aby przełamać nasze ograniczenia i przy okazji nie zaprzątać sobie głowy nieistotnymi terminami (gdy jeszcze nie ma tej potrzeby).

Zobaczmy dwa bardzo proste przykłady pozycji w których wymienimy ruchy typu UOP oraz ZOP. Warto od razu zaznaczyć, że w dowolnej pozycji szachowej istnieją wyłącznie ruchy legalne (RL), które dzielą się na dwie grupy. Jeśli zatem od RL odejmiejmy ruchy typu UOP, to otrzymamy wyłącznie te ZOP. Analogicznie jak przed chwilą także prawdziwe jest równanie: RL-ZOP=UOP. Innymi słowy: wymieniając wszystkie ruchy, które są niezgodne z wymaganiami pozycji - pozostałymi ruchami będą te, które właśnie są zgodne z tymi wymaganiami.

Przyjrzyjmy się banalnie prostej pozycji - białe mają króla i hetmana, zaś czarnym został jedynie król.


Jaka jest liczba ruchów legalnych (RL) w tej pozycji? Otóż hetmanem można wykonać dowolne z 27 ruchów, zaś królem tylko 8. W sumie daje to 35 legalnych ruchów. Wśród nich są ruchy typu UOP oraz ZOP. Jeśli znajdziemy wszystkie ruchy ZOP i je wyeliminujemy, wówczas pozostaną nam tylko te, które są UOP.

Zobaczmy jak to wygląda w praktyce (białe na ruchu):

A) ruchy niezgodne z wymaganiami pozycji (3 sztuki) - to te, które powodują, że ocena pozycji ulega zmianie. Ta pozycja jest wygrana dla białych, więc jeśli białe wykonają ruch, po którym czarne będą w stanie wymusić przejście do pozycji, która nie jest wygrana dla białych (przegrana nie może być, ponieważ czarne mają wyłącznie króla, a samym królem nie można wygrać żadnej pozycji ani partii), wówczas będzie to ruch typu ZOP.

Jakie to ruchy? Oto one - wyłącznie hetmanem: 1. Qa7, 2. Qb7, 3.Qc7. Po pierwszych dwóch ruchach białe tracą hetmana (czarne muszą go zbić, więc nawet nie mogą się pomylić!), a więc pozbywają się tak zwanej siły matującej. Natomiast po ruchu hetmanem na pole c7 powstaje pozycja patowa (a jak wiadomo wszystkim - pat to też forma remisu).

B) ruchy zgodne z wymaganiami pozycji (32 sztuki) - to te, które powodują, że ocena pozycji nie ulega zmianie. Tak więc po wykonaniu dowolnego z pozostałych ruchów - jednego z 32 (poza ruchami hetmanem na a7, b7 bądź c7) uzyskujemy - a ściślej mówiąc utrzymujemy (ponieważ wcześniej również taką była) - nadal pozycję wygraną.

Jeśli chcemy zobaczyć tę pozycję od strony czarnych, to okazuje się, że mają one wyłącznie jedyny ruch królem. Do jakiej grupy zaliczyć ten ruch? Oczywiście do grupy UOP, ponieważ po jego wykonaniu ocena pozycji nie ulega zmianie (nadal mają przegraną pozycję). Jeśli zatem mamy tylko jeden legalny ruch, zaś UOP wynosi 1, to oznacza, że ZOP wynosi 0. Jak to możliwe? Bardzo prosto - elementarne zasady matematyki: RL-UOP=ZOP, czyli 1-1=0. W przeciwnym wypadku - gdyby okazało się, że czarne stoją na pozycji przegranej, a w momencie, gdy przypada kolej wykonania przez nich ruchu - po jednym z dowolnych ruchów mogą zmienić ocenę pozycji (na remis bądź wygraną), to popełniony zostałby błąd logiczny. Jaki? Otóż z pozycji przegranej nie można zmienić oceny na "jeszcze bardziej przegraną". Możliwy jest tylko taki układ: czarne po wykonaniu swojego ruchu mają pozycję przegraną (a więc białe wygraną). Białe jednak nie wykonują (dowolnego) ruchu z grupy UOP, lecz niestety ten ZOP (z wygranej białych następuje ich przegrana). W taki oto sposób, gdy przypada znów ruch na czarnych... to mają one pozycję wygraną - gdy zagrają dowolny ruch z grupy UOP. Jest to jednak skutkiem tego, że białe zmieniły ocenę pozycji (tradycyjnie mówimy o tym w taki sposób: białe zaprzepaściły szanse na wygranie - a nawet zremisowanie partii - na skutek potwornego błędu - najczęściej jest to podstawka mata lub grubszego materiału).

Warto pamiętać, że dzięki naszym decyzjom (ruchom) - zmiana oceny pozycji (którą widzimy przed sobą przed wykonaniem naszego ruchu) może odbywać się wyłącznie na linii "z góry do dołu" - czyli z (otrzymanej) pozycji "lepszej" (wygrana) możemy jedynie zmienić na "gorszą" (remis lub nawet przegrana): nigdy odwrotnie! Nie jest możliwe zagranie dowolnego ruchu (nawet takiego "z siłą wulkanu"), który z pozycji przegranej nagle magicznie sprawi, że nasza pozycja stanie się remisowa czy tym bardziej wygrana! I dodam od razu, że nie ma znaczenia tutaj siła gry zawodnika czy też maszyny. Czyli innymi słowy: z pozycji (a globalnie patrząc - partii) wygranej mogę zmienić (nie wykonując w danym momencie dowolnego z ruchów z grupy UOP) na remis (albo nawet przegraną), zaś z pozycji remisowej wyłącznie na przegraną. Oczywiście te same reguły dotyczą naszego przeciwnika, więc łatwo jest wysnuć taki oto prosty wniosek: jeśli to my mamy pozycję przegraną, to naszym zadaniem będzie robić wszystko, aby zmusić przeciwnika, żeby z pozycji dla niego wygranej wybrał (wykonał) dowolny ruch, który zmieni ocenę tej pozycji (czyli zagrał dowolny ruch z grupy ZOP). Jak tego dokonać - to temat na inny wykład.

I jeszcze jedna pozycja (nieco bardziej skomplikowana, ale nadal w miarę prosta do zrozumienia). Jeśli białe są na ruchu, wówczas:


A) ruchy legalne (26 sztuk): 11 (pionami) + 15 (figurami). Tak więc wszystkich legalnych ruchów jest łącznie 26.

B) ruchy zgodne z wymaganiami pozycji (5 sztuk). Są nimi na pewno: 1.Nxh4, 2.Bb5+, 3.d4 oraz ruchy, które przy dokładniejszej ocenie (analizie) mogą "przejść" do grupy ZOP (jeśli okaże się, że przewaga uzyskana po ich wykonaniu jest niewystarczająca do zrealizowania), są nimi: 4.g3 oraz 5.Qe2+. Na razie załóżmy jednak, że jest ich razem 5.

C) ruchy niezgodne z wymaganiami pozycji (21 sztuk), czyli te wszystkie, które powodują, że białe zostaną zamatowane w następnym ruchu (lub ponoszą istotną stratę materialną). Są nimi wszystkie ruchy oprócz tych, które zostały powyżej wymienione (w punkcie B).

A jeśli czarne są na ruchu? To proszę potraktować jako zadanie domowe. Od razu dodam, że niekoniecznie trzeba mieć 100% pewność, które ruchy zmieniają ocenę pozycji (UOP), a które je utrzymują (ZOP). Warto jednak dokładnie obliczyć liczbę ruchów legalnych (RL) oraz wymienić przynajmniej jeden (dowolny) ruch, który na bank utrzymuje ocenę pozycji. A dodam, że pozycja jest absolutnie wygrana dla czarnych. Jaki jest przynajmniej jeden ruch, który absolutnie pasuje do grupy UOP? Niemal wszyscy średniozaawansowani szachiści są w stanie go znaleźć w ciągu kilku sekund (a ci dużo silniejsi, to nawet w 1 sekundę!).

Mam nadzieję, że coraz bardziej uświadamiamy sobie, że bez błędu przeciwnika nie jesteśmy w stanie zmienić początkowej oceny pozycji (przyjmujemy jako pewnik, iż wyjściowa pozycja jest remisowa - przynajmniej nie są mi znane powody, aby było inaczej). Tak więc wygranie partii (albo ściślej - uzyskanie pozycji wygranej) polega na tym, aby zagrywać takie ruchy, aby nasz przeciwnik popełniał jak największe błędy (jeśli chodzi o ich wartość - a ściślej, aby dzięki nim pozycja "wyszła" ze strefy remisowej) bądź też, aby popełniał je możliwie jak najczęściej (wtedy nawet te małe błędy w końcu zsumowane dadzą nam możliwość, aby po którymś z kolei - nastąpiła zmiana oceny pozycji).

Na dzisiaj koniec kolejnej części wykładu. Jako dodatkowe zadanie domowe proponuje, aby spróbować w pierwszym omawianym przykładzie znaleźć (i uzasadnić!) najlepszy ruch. Być może tego typu ćwiczenie (i treść wykładu) naprowadzi Was na to, abyście nieco inaczej spojrzeli na szachy (coś co w filozofii buddyzmu Zen określa się jako "mini-oświecenie" lub w dziale psychologii, która zajmuje się oddziaływaniem terapeutycznym - tak zwanym "wglądem"). Jeśli bowiem udało mi się sprawić, że stopniowo zaczynacie dostrzegać niezwykłą głębię szachów... to oznacza, że na pewno osiągnąłem jakiś drobny sukces.

niedziela, 8 czerwca 2014

Jak nie przegrywać i co robić żeby zacząć wygrywać - graj lepiej w szachy fuszerze (1)

Poniżej zostanie zaprezentowana teoria dotycząca pozycji szachowych i wynikających z nich wniosków. Ostrzegam, że może (a nawet powinno) być sporo myślenia i zakłopotania podczas próby zrozumienia poniższego tekstu. Jednak odważnych i wytrwałych "poszukiwaczy szachowej prawdy" zapraszam do tej przygody intelektualnej na przykładzie królewskiej gry zwanej szachami. A więc zaczynamy!

Według klasyfikacji dotyczącej oceny pozycji istnieją trzy rodzaje pozycji szachowych:
1. Pozycja wygrana - po serii najlepszych ruchów, zawsze powinna skończyć się zamatowaniem przeciwnika.
2. Pozycja remisowa - po serii najlepszych ruchów, zawsze powinna skończyć się remisem.
3. Pozycja przegrana - po serii najlepszych ruchów, zawsze powinna skończyć się otrzymaniem mata od przeciwnika.

Innych ocen nie ma i być nie może (może być najwyżej pozycja nielegalna - czyli niemożliwa do uzyskania z pozycji wyjściowej). Jedyną trudnością w tej klasyfikacji (często bardzo wielką) bywa odróżnienie pozycji wygranej (lub przegranej) od remisowej. No i oczywiście logiczne oraz bezsprzeczne są następujące zależności: jeśli zawodnik A ma wygraną pozycję, to jego przeciwnik B ma pozycję przegraną. Z kolei jeśli zawodnik B ma pozycję remisową, to taka sama ocena pozycji dotyczy zawodnika A. Rażącymi błędami zatem są stwierdzenia typu: "obaj zawodnicy mają wygraną bądź przegraną pozycję", bądź "jeden ma remisową zaś drugi pozycję wygraną (czy przegraną)". Używanie tego typu stwierdzeń świadczy o kompletnym braku kultury szachowej (a nawet braku posiadania bądź zrozumienia zasad elementarnej logiki).


Teraz przyjrzyjmy się bliżej temu czym charakteryzują się wcześniej wymienione pozycje.

1. Pozycja wygrana - to taka pozycja w której przewaga u jednej ze stron ma charakter krytyczny (kluczowy). I tutaj mała niespodzianka: wielkość przewagi nie ma znaczenia. Jak to?! Dlaczego? Otóż dlatego, że istnieją pozycje w których nawet duża przewaga (głównie materialna) nie oznacza wygranej pozycji. A jaka ma być przewaga, aby pozycja była wygrana? Ma to być krytyczna przewaga - występuje ona wówczas, gdy strona przeciwna nie jest w stanie zapobiec realizacji planu przez stronę, która ma pozycję wygraną. Najprostszym przykładem będzie nieuchronny mat w 1 ruchu, a najtrudniejszym - pozycja w której wszystkie bierki są na takich pozycjach, że nie będą w stanie zapobiec wtargnięciu figury (i pionów) przeciwnika, tak aby nie ponieść kluczowej straty materialnej (lub pozycyjnej). Najprościej o tym piszą autorzy zbiorów partii, gdy serwują nam komentarz typu: "pozycja białych (pomimo wrażenia, że jest solidna) jest niestety przegrana - czarne wtargną na drugą linię (wyrobią wolnego piona, stworzą atak matowy, itp.) i dzięki temu zdobędą wystarczającą (do zwycięstwa) przewagę. Natomiast białe nie są w stanie temu zapobiec z uwagi na...".

2. Pozycja remisowa - to taka pozycja w której przewaga u jednej ze stron nie ma charakteru krytycznego (kluczowego). I znowu - podobnie jak powyżej: wielkość przewagi nie ma znaczenia - znaczenie ma jedynie to czy jest ona krytyczna. To może podasz kolego przykład pozycji, która jest remisowa pomimo dużej przewagi? Proszę bardzo - jedna ze stron ma dwa skoczki i przy poprawnej grze niemożliwe jest zamatowanie przeciwnika. Można to tylko zrobić wówczas, gdy przeciwnik dobrowolnie wejdzie na mata w 1 ruchu (w slangu szachowym mówi się o takim zagraniu "wdepnął na mata"). Kolejnym przykładem sporej przewagi materialnej jest posiadanie "głupiego gońca" wraz z pionem bandowym. Jeśli strona słabsza (broniąca się) jest w stanie stanąć na drodze linii piona, wówczas nie dopuści do jego przemiany - bowiem goniec nie kontroluje tego pola (stąd nazwa "głupi" w sensie bezużyteczny). A drastyczny przykład wielkiej przewagi materialnej, która nie jest krytyczną (kluczową)? Proszę bardzo. Będzie to chociażby posiadanie 8 gońców jednopolowych. Tak, wiem iż trudno sobie to wyobrazić, ale chodziło o podanie przykładu, który zobrazuje pojęcie dużej przewagi nie będącej kluczową.

3. Pozycja przegrana - to taka pozycja w której przewaga u strony przeciwnej ma charakter krytyczny (kluczowy). Istotne jest to, że strona słabsza nie ma możliwości forsownego wymuszenia przejścia do strefy (czy też pozycji) remisowej. Jeśli ma, wówczas wielkość i rodzaj poniesionej straty nie ma znaczenia. Zapamiętajmy, że w szachach jest tak, iż jeśli my mamy pozycję przegraną, wówczas przeciwnik musi mieć pozycję wygraną (i na odwrót). Dobrze jest też pamiętać, że "lustrzanym odbiciem" pozycji wygranej jest przegrana. Tak więc to samo co dotyczy pozycji wygranej można zastosować (oczywiście uwzględniając logiczne poprawki) do pozycji przegranej.


Niewielu początkujących czy średnio zaawansowanych amatorów i pasjonatów królewskiej gry rozumie bądź potrafi rozpoznać moment w którym uzyskują pozycję przegraną. No właśnie: skąd wiadomo, że moja pozycja "jest obecnie przegrana"? Czy można to poznać po ilości zbitych pionów czy też po wielkości straty? A może jest jeszcze inny sposób, aby się o tym dowiedzieć?


Przede wszystkim musimy w pełni zrozumieć poniższe dwa stwierdzenia (reguły):

A) Przeciwnik ma (albo może mieć) wygraną/przegraną pozycję wyłącznie wtedy, gdy wyjdzie ona poza strefę remisową.
B) Przeciwnik ma (albo może mieć) remisową pozycję wyłącznie wtedy, gdy znajduje się ona w strefie remisowej (względnie, gdy może wykonać ruch po którym "wejdzie" w tę strefę).


Teraz pokrótce omówimy sobie konsekwencje i wnioski płynące z powyższych teoretycznych rozważań. Z pewnością te dywagacje mogą być szalenie pasjonujące dla naukowców i teoretyków, ale przecież zdecydowana większość graczy pragnie wskazówek o charakterze praktycznym, prawda?


1) Pozycja może być przegrana (czyli wychodzi ze strefy remisowej) wyłącznie wtedy, gdy popełnimy krytyczny (istotny) błąd.

Wniosek 1: Nasza pozycja jest co najmniej remisowa, tak długo jak nie popełnimy krytycznego (kluczowego) błędu. I nie ma tu znaczenia siła czy rodzaj przeciwnika. Naprawdę??? Tak! Dotyczy to zarówno kolegi z klasy, jak i dziadka z którym gramy. I tak samo obejmuje ona turniejowego gracza, mistrza czy też program bądź komputer szachowy przeciwko któremu gramy partię. W praktyce oznacza to, że im mniejsze błędy popełniamy tym gramy lepiej. Do tego dochodzi jeszcze druga istotna cecha szachisty - jest nią częstotliwość popełniania błędów. Tak więc widzimy już wyraźnie, iż bardzo solidnego gracza będzie cechowało popełnianie małych błędów (często nazwanych niedokładnościami) i robienie ich bardzo rzadko. I oczywiście w przypadku gracza zupełnie początkującego (często zwanego partaczem czy fuszerem) będzie odwrotnie: popełnia on duże błędy i robi je wyjątkowo często. Warto pamiętać o tym, gdyż te elementy (wskaźniki) w późniejszych rozważaniach okażą się naszymi fundamentami na których będziemy bazować.


2) Przeciwnik może utrzymać (!) pozycję dla niego wygraną (a dla nas przegraną) wyłącznie wówczas, gdy wykona dowolny (w domyśle - odpowiedni do wymagań pozycji) ruch, który sprawi, że pozycja nadal będzie dla nas przegrana.

Wniosek 2: Jeśli nasza pozycja jest co najmniej remisowa, a zdarzy się, że popełnimy kluczowy błąd (wychodząc poza strefę remisową), a przeciwnik go nie wykorzysta, wówczas nasza pozycja nie może być przegrana (czyli nadal jest co najmniej remisowa). Przykładem może być sytuacja w której podstawimy mata lub figurę... a przeciwnik tego nie zauważy (czyli nie wykorzysta błędu). Czasami wykorzystanie błędu może wymagać wykonania kilku bądź kilkunastu (najlepszych) ruchów, więc nie zawsze osiągnięcie wygranej pozycji jest równoważne z tym, że "wygrana pozycja stoi na desce (trzeba ją tylko znaleźć)". Bardzo często mistrzami w odkrywaniu tej reguły są kibice szachowi. Towarzyszy temu często komentarz z ich strony: "gdyby zagrał ruch A albo B, to miałby/dostałby wygraną pozycję".

Istotnym grzechem logicznym jest powszechnie używany i akceptowany zwrot: "wygrywający ruch/zagranie". I tutaj mały, zimny prysznic: tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak "wygrywający ruch"! Może być jedynie ruch utrzymujący ocenę pozycji (jako wygranej dla strony, która znalazła odpowiedni ruch zachowujący tę ocenę). Dlaczego tak się dzieje? Otóż bez wykonania przegrywającego ruchu strona silniejsza nie jest w stanie zmienić oceny pozycji tylko dlatego, że wykonała "silny bądź wygrywający" ruch. Mówiąc nieco inaczej: to nie przeciwnik z nami wygrywa, lecz my dajemy mu tę możliwość, a on z niej "jedynie" korzysta! W żaden sposób nie umniejsza to umiejętności przeciwnika, bowiem jego zadaniem jest właśnie sprawienie tego, abyśmy dawali mu to czego oczekuje (a nawet to co od nas wymusza).

W jaki inny sposób można spojrzeć na te zagadnienia? Otóż jeśli pozycja jest remisowa, to wykonanie przeze mnie ruchu może utrzymać lub zmienić tę ocenę. Jeśli zagram ruch zgodny z oceną pozycji (utrzymujący ją), wówczas przeciwnik nie jest w stanie zagrać ruchu, którym "podważy" tę ocenę. Możemy jedynie rozważać sytuację w której po zagraniu przez niego najsilniejszego ruchu - osiągnie on pozycję wygraną... ale nie będzie to skutkiem siły jego ruchu, lecz niepoprawnej oceny pozycji sprzed wykonania "wygrywającego" ruchu przez przeciwnika!

Z kolei jeśli zagram ruch, który zmienia oceną pozycji z remisowej na przegraną, wówczas jedynym (!) zadaniem przeciwnika jest "odgadnięcie" jakim ruchem będzie on w stanie utrzymać tę ocenę. I jeśli odgadnie (wykona) odpowiedni ruch (niekiedy może być to jeden z kilku dostępnych ruchów), wówczas mówimy, że przeciwnik znalazł bądź wykonał "wygrywający ruch". A tak naprawdę znalazł "tylko" ruch utrzymujący ocenę pozycji. Czyli inaczej mówiąc, to my naszym zagraniem "ustawiliśmy" przegraną pozycję, a nasz przeciwnik jedynie skorzystał z naszej uprzejmości (i tę ocenę pozycji utrzymuje). A jak trudnym jest zadanie znalezienia "wygrywającego" ruchu? To zależy od (skomplikowania) pozycji. Czasem jest ono tak proste jak wykonanie egzekucji mata w 1 ruchu (gdy przeciwnik popełni wielki błąd), a innym razem wymaga zagrania ruchu, który dla większości szachistów będzie początkowo zupełnie niezrozumiały.

Liczę na to, że ten krótki wykład okaże się "ciężkich orzechem do zgryzienia" dla nieco słabszych (to jest mniej zaawansowanych) szachowych zapaleńców, ale jestem także przekonany, że kilkukrotne jego przeczytanie (i nieco głębsze przemyślenie) z pewnością sprawi, że stanie się on bardziej zrozumiały. Niebawem postaram się przedstawić "żywe" przykłady na poparcie moich przemyśleń, które będą miały za zadanie przemienić suchą teorię w ciekawą praktykę. Natomiast dla tych, którzy początkowo zniechęcą się skalą trudności prezentowanych rozważań - dodam, iż dla mnie są one również trudne (a dodatkowy problem to ich prezentacja w zjadliwej formie dla odbiorców). Gdyby bowiem były one banalne oraz mało sensowne (wartościowe), wówczas z pewnością nie byłoby ich w tym miejscu. Pamiętajmy bowiem, że szachy są pozornie bardzo prostą grą, ale ich złożoność świetnie wyraża hinduskie powiedzenie: "szachy są jak ocean - słoń może się wykąpać ...a komar napić".