wtorek, 16 października 2012

Ruszaj do celu - czyli o tym na co zwracać uwagę i do czego zmierzać: w debiucie, grze środkowej i końcowej (1)

Dziś zobaczymy na co zwracać uwagę i do czego zmierzać w grze końcowej.

Pierwsza część wykładu poświęcona zostanie grze końcówej (następnie będzie gra środkowa i na końcu debiut).

Szachy bardzo często są porówywane do modelu biznesowego, ekonomicznego oraz wojskowego. Dla mnie jedną z najistotniejszych właściwości tej wspaniałej gry jest to, że można ją wykorzystywać do nauki planowania, oceniania, podejmowania decyzji czy też realizacji poszczególnych zadań. Jeśli do tego dołożymy jeszcze nastawienie na dany cel, to z pewnością dzięki szachom można rozwijać się równie skutecznie jak chociażby dzięki matematyce.

Chcę pokazać to co jest celem w każdej z faz szachowej partii: debiucie, grze środkowej i końcowej. Wierzę, że z pewnością ułatwi to orientację w rozgrywaniu pozycji, gdyż będziemy wiedzieli do czego mamy zmierzać. Chodzenie figurami bez wyraźnego celu czy też granie partii na "wybijanie" bardzo szybko zakończy się poczuciem braku głębszego sensu. Dlatego właśnie z pomocą przyjdzie taki oto mini przewodnik, który wskaże nam kierunek w którym należy podążać.

Dodatkowo jak podaje Maksim Błoch* (autor niewielkiej książeczki: Podręcznik szachów):
"Znanie konkretnych właściwości jest bardzo ważne z uwagi na to, że pomaga nam w poszukiwaniu prawidłowych rozwiązań".


Na początek... zaczniemy od końca! Tak więc tym razem przyjrzymy się temu na co należy zwracać uwagę w ostatniej fazie gry - końcówce.


GRA KOŃCOWA (końcówka) i jej najważniejsze właściwości:

1) Głównym celem (poza ostatecznym - matem) w grze końcówej jest osiągnięcie decydującej przewagi materialnej dzięki przemianie piona (najczęściej na hetmana). W jaki sposób tego dokonać? Trzeba wypracować wolnego piona i następnie zapewnienie mu transportu do końcowego "magicznego rzędu".

2) W końcowej fazie gry zwiększają się tendencje (możliwości) remisowe. Nie wszystkie pozycje w których posiadamy przewagę materialną mogą zakończyć się zwycięstwem. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest pozycja K+S+S vs K czy też K+G+p vs K, w sytuacji gdy król może zająć linię przed pionem, zaś goniec nie kontroluje pola przemiany (potocznie nazywany "głupim gońcem"). Bardzo często wykorzystuje to strona słabsza i za pomocą poświęceń lub redukcji materiału przechodzi do pozycji określanych jako teoretycznie remisowe.

3) W związku z ograniczonym materiałem słabsza strona bardzo często ma możliwość gry na pata. Poza sztucznie tworzonymi przykładami - w żadnej fazie nie ma takiej możliwości. Warto podkreślić, że pat jest wówczas, gdy strona będącą na ruchu nie może wykonać żadnego prawidłowego ruchu (ani królem ani dowolną inną bierką!), a król nie jest w tym momencie atakowany.

4) Z uwagi na ograniczony materiał bardzo częstym przykładem walki jest tak zwana gra na zugzwang. Chodzi o to, aby tak ograniczać możliwości przeciwnika, aby przy jego (swoim) ruchu musiał wykonać takie posunięcie, które natychmiast prowadzi do pogorszenia pozycji.

5) W związku z powyższymi przykładami: przemianą piona (stworzeniem najpierw wolnego piona), grą na zugzwang czy też grą na pata - bardzo ważne znaczenie ma każde tempo (czyli możliwość wykonania ruchu). To właśnie dlatego tak istotna jest chirurgiczna precyzja w końcowej fazie partii.

6) Ogromne znacznie ma zatem dokładne liczenie wariantów - z uwagi na to, że pozostaje bardzo niewielki margines błędu i jedna pozorna niedokładność w ruchu 55 może spowodować, że trzeba będzie poddać partię w ruchu 80 czy 90. Nie trzeba chyba dodawać, że obowiązkowo trzeba tego pilnować, gdy dochodzi do wymian (zwłaszcza figur) czy też wyścigu pionów (do linii przemiany).

7) W związku z ograniczoną ilością bierek pozycje końcowe zostały dokładnie sklasyfikowane i bardzo dobrze opracowane. Warto podkreślić, iż w chwili obecnej są dostępne tablice końcówek (najczęstszą jest tzw. tablica Nalimowa) w których jest znany wynik każdej pozycji w której jest nie więcej niż 6 bierek (w tym obowiązkowo zawsze oba króle). I to bez względu na to czy jest to mat w 2 ruchach czy 90 - wynik jest już bezpowrotnie określony. Właśnie dlatego poznanie teorii gry końcowej - a w tym celów, metod i przykładów walki w nich - nabiera ogromnego znaczenia. Dochodzi do tego oczywiście także znanie ocen podstawowych teoretycznych pozycji różnych typów końcowek. W ostatnich latach nacisk kładzie się na pozycje, które najczęściej pojawiają się w grze praktycznej - nazywane często "praktycznymi końcówkami".

8) Z uwagi na ograniczony materiał każda figura znajdująca się na szachownicy powinna przejawiać maksymalną aktywność. Przy tym ważną rolę odgrywa prawidłowe określenie i podział obowiązków dla każdej z nich wraz z ich współdziałaniem. Bardzo często słabsi gracze zapominają o tym, aby wszystkie z figur miały możliwie jak najlepsze możliwości aktywnego udziału w szachowej walce (bez względu na to czy chodzi o atak czy obronę).

9) W końcowej fazie gry wzrasta rola króla. O ile w debiucie musiał się chować, w grze środkowej zerkał na to co się dzieje na polu bitwy, to w końcówce musi obowiązkowo uczestniczyć w grze. Najczęściej król powinien zdążać w stronę centrum - chyba, że są inne strategiczne punkty wymagające jego wsparcia. Granie bez króla jest takim samym błędem jak atak (w debiucie lub grze środkowej) bez odpowiedniego przygotowania. W obu wypadkach wynik będzie dość podobny.

10) Siła wieży w końcówce wzrasta. Szybko przemieszcza się po mocno opustoszałej desce, pomaga swoim wolnym pionom, pobija nieprzyjacielskie piony, blokuje wolne piony, atakuje nieprzyjacielskiego króla - albo wymuszając powtarzanie pozycji (w gorszej pozycji) albo odcina jego aktywność (zwykle na 7-8 linii). Nieumiejętna gra wieżą w końcówce szybko przynosi nieprzyjemne efekty. Bardzo dobre opanowanie najważniejszych metod walki we wieżówkach i podstawowych pozycji zapewnia bardzo duże szanse na to, aby wyciągnąć remis w gorszej pozycji, a w lepszej - "wycisnąć wygraną".

11) Siła hetmana w końcówce także wzrasta - za wyjątkiem przykładów w których jest zmuszony ograniczać (blokować) daleko wysuniętego (zaawansowanego) wolnego piona, wspieranego drugim pionem lub figurą. Hetman bardzo szybko przemieszcza się w każdym kierunku, groźnie atakuje nieprzyjacielskiego króla, tworzy podwójne ataki (uderzenia), wybija nieprzyjacielskie czy też wspiera swoje wolne piony. Bardzo często jest także numerem 1 jeśli chodzi o wymuszanie remisu poprzez wiecznego szacha.

12) Rola i siła gońca w końcowce w dużym stopniu zależy od charakteru pionowej struktury. W pozycjach otwartych gdy piony znajdują się na obu skrzydłach - siła gońca wzrasta. Jest on bowiem w stanie ograniczać (blokować) wolne piony przeciwnika i wspierać swoje piony, wygrywać i oddawać tempa dla uzyskania zugzwangu. Natomiast w pozycjach zamkniętych goniec nie jest już tak silny. Wyjątkowo słaby jest wówczas, gdy jego własne piony stoją na polach tego samego koloru (także nazywa się go wtedy "głupim gońcem" albo "dużym pionem"). Rola takiego gońca w końcówce ogranicza się do obrony swoich pionów - zwłaszcza jeśli nie uda się wyprowadzić go na swobodę (zwykle przed piony, które go blokują) czy też zmienić strukturę pionową.

13) Siła skoczka w końcówce zmniejsza się - zwłaszcza przy występowaniu pionów na obu skrzydłach. Jest to związane z tym, że przeskakiwanie przez inne figury i robienie widełek w tej fazie gry okazują się mało istotne. Natomiast możliwość kontrolowania z daleka awansu pionka (swojego czy przeciwnego) a także wygrywanie bądź tracenie temp czy też ustawiania przeciwnika w zugzwangu - tego skoczek (w odróżnieniu od gońca) niestety nie potrafi.

14) Znaczenie pionów w końcowej fazie gry wzrasta dość wyraźnie. Wyjątkowo silnymi stają się bronione, oddalone wolne piony. Jednak siła niebronionego wolnego piona w centrum zmniejsza się, z uwagi na to, że może bez problemu zablokować go król, zaś stworzenie ataku z wykorzystaniem tego piona bywa problematyczne w związku z ograniczeniem materiału. Z kolei słabe piony (izolowane, odstałe, zdwojone) w tej fazie gry stają się jeszcze słabsze, gdyż często nie ma kto i jak ich bronić, zaś w wielu wypadkach same nie są w stanie się obronić.

15) Jednym ze środków obrony jest także poszukiwanie możliwości stworzenia twierdzy - fortecy, której nie będzie można sforsować. Tego typu pozycja charakteryzuje się tym, że przeciwnik nie ma możliwości zrealizowania swojego planu realizacji przewagi. Przykładowo są pozycje w których K+W+p są w stanie bez problemów wybronić się przed atakiem K+H. Podobnie można podać pozycje w których K+H nie jest w stanie wygrać przeciwko K+W+G (także z pionami na jednym czy obu skrzydłach). Trzeba jednak znać jak najwięcej tego typu pozycji, tak aby mieć możliwość przechodzenia do nich w zależności od danego rodzaju pozycji na szachownicy.


Podsumowując powyższe punkty warto zwrócić uwagę na to, aby:
1) Szanować materiał i dbać o strukturę pionową (jeśli jest gorsza to opóźniać przejście do końcówki lub starać się "wyprostować" strukturę)

2) Starać się wyrobić wolnego (i na dodatek bronionego pionem!) piona, który będzie stałym zagrożeniem dla przeciwnika (najlepiej maksymalnie oddalonym od centrum i bardzo zaawansowanym); pamiętajmy o tym, że niemal zawsze dorobienie hetmana kończy (logicznie) grę

3) Będąc stroną silniejszą starać się nie wymieniać pionów, lecz figury - zaś będąc stroną słabszą starać się wymieniać piony, a zachowywać figury

4) Będąc stroną silniejszą należy uważać na to, aby przeciwnik nie przeszedł forsownie do remisowej (teoretycznej) końcówki - zaś będąc stroną słabszą należy stale poszukiwać możliwości forsownego przejścia do remisowej (teoretycznej) końcówki

5) Pamiętać o możliwości wykorzystywania takich motywów remisowych jak: gra na pata, na zugzwang, zbudowanie twierdzy, wieczny szach, powtarzanie ruchów

6) Znać przynajmniej podstawowe minimum praktycznych końcówek (zwłaszcza pionkówki i wieżówki!) i najważniejsze metody oraz sposoby walki w nich

7) Pamiętać o roli króla w końcówce oraz zasadzie maksymalnej aktywności figur wraz z podziałem obowiązków i zapewnieniem optymalnej współpracy

8) Szczególnie w przypadku końcówek należy pamiętać o tym, aby bardzo dokładnie obliczać warianty - często strata lub zysk jednego tempa przesądzają o wyniku partii

9) Zwrócić szczególną rolę na zalety i wady pozostałych w końcówce figur - zwłaszcza goniec kontra skoczek

10) Maksymalnie utrudniać realizację przewagi przeciwnikowi, a w przypadku gdy to my jesteśmy stroną silniejszą - poszukiwać i zapobiegać możliwościom przeciwnika


* - materiał został opracowany na podstawie książeczki Maksima Błocha ("Podręcznik szachów"; język rosyjski), rozdział 7: strony 48-50. Dziękuję bardzo w imieniu własnym i czytelników naszemu arcymistrzowi, który zechciał podzielić się z nami tymi wskazówkami. Maxim - you are very helpful and we appreciate your contribution! Thank you very much for your support!

Co robić, aby mistrz musiał się nieźle namęczyć - czyli niezbędne zasady dzięki którym silny zawodnik nie będzie się nudził grając z tobą

Tym razem powiemy sobie o tym co zrobić, aby mistrz miał okazję nieco bardziej się pomęczyć (jeśli chce od nas punkta za wygraną to niechaj zasłuży na niego, tak czy nie?). Jakie są zatem niezbędne zasady dzięki którym silny zawodnik nie będzie się nudził grając z tobą? O tym już za chwilę.

Wyobraźmy sobie bardzo uproszczony model (jest on w swojej istocie bardzo podobny do tego co się dzieje w sytuacji, gdy mistrz lub silny amator gra partię z bardzo słabym zawodnikiem).

1) Przeciwnik podstawia za darmo figurę. Co wówczas? Zwykle niedowierzamy i sprawdzamy czy jej wzięcie jest związane z pułapką - jeśli nie odkrywamy obalenia wzięcia... wówczas bierzemy.

2) Przeciwnik gra bardzo pasywnie (albo także bez aktywnego/sensownego planu). Co wtedy? Zwykle gramy według ogólnych zasad: opanowujemy centrum, rozwijamy figury i wzmacniamy swoją pozycję (jeśli jest duża przewaga pozycyjna to także atakujemy).

3) Dochodzi do sytuacji, gdy mamy dużą przewagę i nie ma już hetmanów na szachownicy ani możliwości stworzenia kontry przez przeciwnika. Co się dzieje w takim układzie? Otóż staramy się wybijać wszystkie bierki przeciwnika i/lub realizować przewagę poprzez stworzenia wolnego piona i zaprowadzenie go do pola przemiany. Jeśli natomiast król jest dość mocno osłabiony to można grać tak, aby stworzyć siatkę matową i zakończyć szybciej partię.

4) W końcu (najczęściej po wymianach) dochodzi do pozycji w której mamy hetmana i króla, a przeciwnikowi zostaje jedynie goły król. Wiadomo, że tego typu pozycje gra się już na tak zwanym "autopilocie". Ja nazywam to dość brutalnie: "jałowe pozycje" - czyli takie w których już NIC nowego się nie nauczymy. Po prostu trzeba odklepać kilkanaście ruchów i zamatować przeciwnika.

Teraz zastanówmy się czy tego typu partia byłaby dla nas wartościowa i jak dużo z niej się możemy nauczyć. Dla ukazania bardziej wyraźnej postaci - niechaj to będzie walka zawodnika poziomu 1000-1200 z przeciwnikiem o sile 2000. Zwykle przepaść jest na tyle duża, że wynik powinien być jednoznaczny. Zawodnik silniejszy nic się nie nauczy, zaś słabszy jest ogrywany w brutalny sposób: bardzo rzadko jest w stanie nawiązać REALNĄ walkę.

To właśnie powody dla których nie powinno się wystawiać zawodników do walki między sobą jeśli różnica jest równa lub większa niż 3 klasy (np. 1400 vs 2000 czy 2000 vs 2600). Warto dodać, że z każdej partii powinniśmy wyciągać wnioski i uczyć się nowych sposobów walki. Dopiero wtedy można mówić o rozwoju. Bez postawienia realnego oporu (bezwzględne minimum to brak podstawek i grubych strategicznych błędów) partie są bezwartościowe - zwłaszcza z perspektywy rozwoju. Można oczywiście wyrównywać szanse słabszego przeciwnika poprzez grę na fory (np. silniejszy gra bez lekkiej figury lub jakości) czy też dość istotne zmniejszenie czasu do namysłu (np. silniejszy ma 10 minut na partię, a słabszy 60).


Starajmy się zatem o rozgrywanie partii na możliwie najwyższym poziomie, tak aby silniejszy przeciwnik musiał się SOLIDNIE namęczyć, aby z nami wygrać. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim trzeba przestrzegać następujących zasad:

1) stale dążyć do wyeliminowania podstawek - każda podstawka (czyli oddanie bierki za darmo) zabija grę: przy tym im większa (mat, hetman, wieża), tym bardziej brutalnie. Bez czystej gry (tak nazywa się grę bez udziału podstawek) nie ma rozwoju w sensie szachowym. To mniej więcej tak jak bez opanowania podstawowych działań arytmetycznych w matematyce (dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie). Niestety, aż tak bardzo. Jeśli zatem zależy wam na tym, aby mieć szacunek u silniejszych graczy, to obowiązkowo pracujcie nad tym, aby grać najczyściej jak to tylko możliwe. Jeśli przegracie bez jakiejkolwiek podstawki to na pewno możecie być z siebie dumni - jest już podstawa ku temu, aby spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: "zapewniłem sobie i przeciwnikowi minimum przyzwoitości w tej rozgrywce".

2) starać się grać możliwie jak najaktywniej - atakować, hamować działania przeciwnika, wyprzedzać w rozwoju, tworzyć komplikacje i różnorodne groźby, zajmować centrum, wzmacniać swoją pozycję i osłabiać przeciwnika, stale znajdywać najlepsze ruchy, przewidywać plany przeciwnika i nie pozwalać mu na ich realizację. Tak, jest to dość dużo elementów (nie wszystkie zostały wymienione), ale jeśli chcemy dążyć do mistrzostwa to własnie tak trzeba podchodzić do pozycji.

3) grać możliwie twardo i szybko (bez zbędnego wahania) - z jednej strony twarda gra to aktywna gra zarówno w ataku jak i w obronie, natomiast gra bez wahania polega na tym, aby nie tracić ani sekundy na niepotrzebne rozważania. Warto zapamiętać, że wielu przeciwników nie lubi graczy, którzy grają bardzo silno i do tego jeszcze szybko. Takie podejście zwykle powoduje, że słabszy zawodnik psychicznie zaczyna się "topić" i traci stopniowo wiarę we własne możliwości ("kurcze, ten gość chyba ma jakiś silnik w głowie, bo nie dość że robi bardzo silne ruchy, to do tego jeszcze jak szybko!"). Przy tym podkreślam wyraźnie, że nie chodzi o ZBYT szybką (nieprzemyślaną) grę - czyli taką w której wykonujemy ruchy szybko bez dostatecznego przemyślenia. Jeśli bowiem pozycja wymaga od nas głębokiego namysłu, wówczas należy poświęcić na jej ocenę, znalezienie planu oraz najdokładniejszego ruchu - tyle ile to niezbędne.

4) stale tworzyć własne plany i odgadywać zamiary (wraz z pułapkami!), które chce realizować przeciwnik! W przypadku silnych graczy bardzo szybko (zwykle już po 15-20 ruchu) widać czy zawodnik rozumie istotę pozycji, którą rozgrywa czy też gra ogólnymi zasadami bez uwzględniania specyfiki pozycji. Czym się kończy taka "bezpieczna" gra? Najczęściej tym, że już po 20-25 ruchu pozycja jest strategicznie przegrana. Dla silnego zawodnika (mam na myśli poziom 2150-2200) realizacja tego typu przewagi bywa na tyle łatwa jak dla nas zakończenie partii gdy posiadamy wieżę więcej. Wyjątek stanowi rekompensata w postaci przewagi w innych elementach, ale to są wyjątki od reguły bardzo rzadko spotykane.

5) stale poszukiwać obaleń naszych pomysłów! To może brzmieć dość przewrotnie, ale tak właśnie grają najlepsi na świecie. Jeśli za każdym razem znajdziemy ruch, który jest częścią perspektywicznego planu - i nie będzie możliwości znalezienia jego obalenia (ang. refutation), wówczas możemy być pewni, że wchodząc do pokoju pełnego arcymistrzów... nie będziemy mieli powodów do wstydu, a być może nawet w pewnych przypadkach zostaniemy nagrodzeni oklaskami, uznaniem czy też słowami pochwały. Nie muszę chyba dodawać jak ogromną satysfakcję i dumę odczuwa się, gdy silny zawodnik (a już mistrzowie czy arcymistrzowie w szczególności) mówi z uznaniem o naszej grze. Mi taka sytuacja zdarzyła się kilka razy i za każdym razem cieszyłem się, że komuś podobało się to w jaki sposób stawiałem opór silniejszym przeciwnikom (lub też broniłem bardzo ciężkich pozycji i wydzierałem remis!). Można jeszcze dodać, że potwierdzanie swoich pomysłów charakteryzuje graczy słabych, zaś poszukiwanie obaleń - najlepszych!

Jestem przekonany, że zrozumienie powyższych zasad i stałe ich przestrzeganie sprawi, że będziemy zmierzali drogą do mistrzostwa! Zaznaczam, że przestrzeganie ich wszystkich w każdej partii zwykle nie jest możliwe, ale pamiętanie o nich i dążenie do tego, aby w maksymalnym zakresie je realizować... gwarantuje, że szachy będą dla nas nie tylko możliwością rywalizacji (sportowej), ale przede wszystkim źródłem satysfakcji i stałego rozwoju! Czego oczywiście wszystkim pasjonatom szachowym życzę! I to nawet pomimo tego, że nie jest to wcale ani łatwe ani szybkie ani tym bardziej bezstresowe! Gdyby bowiem osiągnięcie mistrzostwa było lekkie, łatwe, szybkie i bezbolesne... to byłoby wówczas niewiele warte, prawda? :)

poniedziałek, 15 października 2012

Problem współczesnego zalewu informacji - czyli co zrobić, aby ocean informacji nie zatopił twojego umysłu

W tym odcinku przedstawię problem współczesnego zalewu informacji, zwanego TMI. Czym jest ten magiczny skrót? Otóż pochodzi on z języka angielskiego i oznacza po prostu "zbyt dużo informacji" (too much information).

Dlaczego problem TMI może bardzo negatywnie wpływać na nasze możliwości rozwoju?

Przede wszystkim trzeba liczyć się z tym, że dla każdego z nas doba ma 24 godziny, a rok 365 dni. Każdy z nas ma różne obowiązki i jedni mogą na szachy poświęcać po 4 godziny dziennie, a inni tylko 4 godziny tygodniowo. Właśnie z uwagi na ludzkie (i fizyczne) ograniczenia zmuszeni jesteśmy przesiewać ten współczesny zalew informacji i zajmować się wyłącznie tym co jest nam niezbędne, konieczne i potrzebne.

Co należy zrobić, aby nie wpaść w pułapkę TMI? Otóż znowu pojawia się pojęcie celu. Jeśli naszym celem jest przeczytanie wszystkich książek na temat szachów, to podejrzewam, że jeśli komukolwiek uda się zrealizować to zadanie, to nie wcześniej niż po 50 latach stałego czytywania po 14-16 godzin dziennie (8 godzin na sen i niezbędne czynności). Być może jest to niemożliwe także z uwagi na to, że co roku są wydawane kolejne pozycje, więc będzie problem, aby nadążyć z tym wszystkim. Poza szalonymi naukowcami - nikt nie jest w stanie czegoś takiego dokonać. Dlatego trzeba ustalić pewien sposób (system) dzięki któremu będziemy odnajdywali się w zalewie informacyjnym.


Teraz nieco bardziej przechodząc do przykładu szachów.

Trzeba na początku poznać i zaakceptować kilka ograniczeń i niezbędnych zagadnień:
1) nie można przeczytać wszystkiego co zostało napisane na dany temat
2) nie trzeba znać wszystkiego co zostało napisane na dany temat
3) trzeba ustalić cel naszego działania
4) trzeba ustalić zakres materiału koniecznego do przerobienia (dokonać wyboru)
5) trzeba ustalić sposób (system) przerabiania materiału


Jak to wygląda w praktyce? Zobaczmy.
1) Posiadam 100 książek na temat końcówek - akceptuję (z bólem serca, ale jednak) fakt, że nie jestem w stanie wszystkiego (całości materiału) przerobić.
2) Uświadamiam sobie, że wcale nie muszę znać wszystkich możliwych końcówek - nie ma potrzeby wkuwania tablic Nalimowa ani także znania klasycznej "poezji" - czyli 6 tomów końcówek Awerbacha
3) Ustalam, że przez rok przerobię podstawowe końcówki, które są niezbędne na danym poziomie (np. 1400, 1600, 1800 czy 2000). Dawniej był z tym duży problem, ale dziś są już gotowe rozwiązania.
4) Wybieram 2-3 książki, które będę studiował, tak aby poznać najbardziej istotne idee w końcówkach wraz ze sprawdzeniem się, gdy już opanuję dany zakres materiału.
5) Ustalam sposób (system) dzięki któremu opanowuje materiał. Niechaj to będzie książka papierowa a przede mną szachowica na której ustawiam bierki i je przestawiam zgodnie z tym co podaje autor. W przypadku rozwiązywania zadań (testów) z zakresu końcówek - ustawiam je na szachownicy i rozwiązuje patrząc na szachownicę, ale bez fizycznego dotykania i przemieszczania bierek. Dodatkowo zapisuję wszystkie moje spostrzeżenia, warianty, komentarze i wnioski.

I to samo jest ze wszystkimi innymi zakresami materiału - bez względu czy chodzi o debiuty, grę środkową, kombinacje, wybrane zbiory partii czy chociażby ilość partii do analizy.

Najważniejszym wnioskiem, który należy przyjąć jest to, że skakanie z książki na książkę (oczywiście w grę wchodzą także zbiory zadań) jest strategicznym błędem - mówił o tym dawno temu jeden z klasyków szachowej (i marketingowej!) edukacji - słynny Aaron Nimzowitsch. Jest to tak zwany błąd "pływania w możliwościach, bez określenia celu".

Być może niektórzy pasjonaci szachowej literatury będą oburzeni lub zechcą się nie zgodzić z moim poglądem na ten temat. Od razu spieszę z wyjaśnieniem. Posiadanie 100 książek nie oznacza, że nie można jednocześnie wszystkie przerabiać, ale z obserwacji i doświadczenia setek tysięcy szachistów (zarówno bardzo słabych jak i silnych) wynika, że przerabianie na raz zbyt dużego zakresu materiału (i stałe przeskakiwanie od jednego do kolejnego) prowadzi systematycznie i niemal zawsze bez wyjątku... do porażki.

Wniosek? Lepiej przerobić przez pół roku 2-3 książki i 1-2 zbiory zadań niż "rozdziubać" kilkanaście książek i żadnej z nich do końca nie przerobić. Zawsze można oczywiście po przerobieniu jednej części materiału - ustalić kolejną i dalej studiować to co uważamy za niezbędne.

Jeśli dalej pozostają osoby, które nie przekonałem o konieczności ograniczeń i selekcji tego czym się zajmujemy (oczywiście z uwzględnieniem CELU!) to podam jeden z faktów, który doświadczyłem (sprawdziłem) na własnym przykładzie (tak, na własnej skórze!).

Przerabiając tysiące zadań z taktyki (proste maty, wygrywania figur, pionków, itp.) bez uwzględnienia celu - widziałem bardzo wiele (diagramów), przerobiłem jeszcze więcej (niektóre po kilka razy), zrozumiałem niedużo, a miałem okazję stosować bardzo rzadko. Robiąc połowę tej pracy ze świadomością celu i wyciągając stale wnioski oraz monitorując proces studiowania (rozwiązywania)... osiągnąłbym znacznie więcej.

Obecnie pracuję nad tym, aby nie wpadać w pułapkę TMI i niebawem pokażę jakie są tego efekty i korzyści, które sprawiają, że moja satysfakcja ze studiowania szachów i jakości zrozumienia oraz gry - jest o niebo większa (niebawem opiszę proces mojego eksperymentu, dzięki któremu osiągnę poziom 2000, mając przez ostatnie 10 lat poziom nie wyższy niż 1700-1800).


DODATEK:

Książki na temat końcówek o których mówię w artykule, to następujące pozycje: 
1) Jeremy Silman - "Kompletny kurs końcówek Silmana" (pozycja wydana w języku angielskim - Silman's Complete Endgame Course).

W tym miejscu znajduje się recenzja tej rewolucyjnej książki (oczywiście po angielsku): http://www.chessville.com/reviews/SilmansCompleteEndgameCourse.htm

Warto podkreślić, iż w skali od 1 do 10 otrzymała ona wówczas (pod koniec 2007 roku) najwyższą możliwą ocenę. Moim zdaniem całkiem słusznie - jest to rewolucyjne podejście, za które autor tego podręcznika otrzymał w 2007 roku nagrodę czytelników świetnej strony z różnorodnymi artykułami - ChessCafe.com.


Tutaj można zobaczyć, które z innych pozycji otrzymały wyróżnienie - z pewnością nie jest ono wręczane przypadkowo. http://www.mark-weeks.com/aboutcom/aa04k20.htm
[Silman, Jeremy • Silman's Complete Endgame Course • ChessCafe Award 2007].


2) Paweł Dobryniecki - "Konkurs kombinacji", część 4: Szkoła szachów - końcówki (pozycja wydana w języku symboli szachowych - można zatem określić, że jest to międzynarodowy język).

Natomiast jeden ze zbiorów zadań dotyczący testowania znajomości końcówek to chociażby ten (chodzi o 4 część - ta z rysunkiem dużego piona widoczna na okładce):


Jest w niej zawarte 540 zadań - z pewnością jest to zbiór zalecany od poziomu 1400 do 2000. Jak podaje autor: rozwiązanie 100 zadań bezbłędnie odpowiada poziomowi gry 3 kategorii (1600), 200 - 2 kategorii (1800), 300 - 1 kategorii (2000), 400 - 1+ kategorii (2100), 500 - poziom KM (2200).

W obecnej chwili nie znam lepszego zbioru zadań, który zawiera w sobie tak ciekawie dobrane przykłady. Jestem przekonany, że bardzo dobre zrozumienie wszystkich pozycji (zadań) wraz z prawidłowymi rozwiązaniami - gwarantuje solidny poziom 2000 (lub być może nawet 2100) w grze końcowej. Tak więc polecam wszystkim, którzy koniecznie chcą sprawdzić swoją wiedzę, zrozumienie oraz poprawność proponowanych rozwiązań w ostatnim stadium gry szachowej - końcówce. Moim zdaniem jest to obowiązkowa lektura dla osób, które chcą być absolutnie pewne, że ich poziom w grze końcowej można określić jako naprawdę solidny (2000 lub 2100).

sobota, 6 października 2012

Szachy Fischera i jego 960 klasycznych możliwości ustawienia - czyli niezbędne minimum, które każdy znać powinien

Jakiś czas temu wspominałem o szachach Fischera. Dziś przyjrzymy się temu co w nich jest takiego co sprawia, że niektórzy zachwycają się właśnie tą odmianą gry szachowej.

Zapewne wielu z czytelników zada sobie pytanie: "po co zajmować się inną formą szachów skoro te klasyczne nie zostały jeszcze rozwiązane? Co jest w szachach Fischera (S960), czego brakuje tradycyjnym szachom"? W tym miejscu postaram się udzielić odpowiedzi na te pytania.

Otóż to co odróżnia szachy 960 od tradycyjnych szachów to ustawienie początkowe, poszerzenie możliwości oraz wykonywanie roszady.

Na czym polegają te zmiany i jak wpływają na istotę gry? Otóż na początku partii piony stoją w tym samym położeniu (odpowiednio na 2 i 7 linii), natomiast pozostałe figury stoją w losowej kolejności. Muszą być tylko zachowane takie zasady, że król stoi między wieżami, zaś gońce nie mogą stać na tych samych kolorach pól. Natomiast w przypadku roszady to pojęcie "krótka" i "długa" traci na znaczeniu. Raczej stosuje się nazwę roszada w stronę A lub w stronę H. Na pewno jest to najtrudniejszy element do opanowania z uwagi na zbytne poznawcze przywiązanie do schematycznego wykonywania roszady w szachach tradycyjnych. Niemniej to także można w miarę szybko opanować. A co z pozostałymi zasadami? Są one takie same, tak jak i cel gry - zamatowanie przeciwnika. Promocja, bicie w przelocie czy warunki wykonywania roszady (3 szachowe i 3 nieszachowe) pozostają niezmienne.

Co w takim razie ulega istotnej zmianie? No właśnie. Jak sama nazwa wskazuje (S960) mamy do dyspozycji aż 960 możliwości początkowego (losowego) ustawienia figur (piony zawsze stają tak samo jak w klasycznym ustawieniu). Jednym z ustawień jest właśnie nasze tradycyjne ustawienie. I już z tego można wyciągnąć wniosek jak bogate możliwości pojawiają się przy szachach wymyślonych przez Roberta Fischera.

A dlaczego warto grać w Szachy960? Przede wszystkim dają one możliwość świeżego podejścia do pozycji (już od pierwszego ruchu trzeba opracować strategię), konieczność znajdywania nietypowych rozwiązań (niekiedy pozycje bywają tak nieznane, że znalezienie najlepszego ruchu jest szalenie trudne!) i zarazem naukę związaną z porównywaniem dynamiki jak i statyki (tutaj także trzeba umieć wyczuć kiedy i czym należy ostrzej zagrać a kiedy twardo w obronie stanąć).
Poza tym S960 wyrabiają umiejętność radzenia sobie w nieznanych sytuacjach (w tym także debiutowych). Natomiast autor opracowania (najważniejszych informacji, które trzeba znać o S960) twierdzi, że: "gdybym miał wybrać jedną rzecz to wybrałbym powstające nietypowe pozycje z gry środkowej". Moje zdanie jest takie samo: dodam jeszcze, że o ile w szachach klasycznych można niektóre pozycje grać od ręki, to w S960 już trzeba porządnie przemyśleć strategię. Ja bym porównał te dwie formy szachów do (możliwości i szybkości) poruszania się w powietrzu versus przemieszczania się we wodzie. Niby ruchy i możliwości takie same, ale trzeba dużo doświadczenia i pracy, aby opanować te wszystkie sekrety wynikające z nieszablonowego ustawienia.

Na koniec miła niespodzianka - nasz gość Marcin Kasperski zgodził się na opracowanie i udostępnienie najważniejszych informacji dotyczących gry w szachy Fischera/S960. Dodam, że Marcin jest programistą i informatykiem, lecz dodatkowo także niezwykłym amatorem-pasjonatem szachowym i bardzo sympatycznym człowiekiem. Serdecznie dziękuję ci Marcinie w imieniu własnym jak i odbiorców za pomoc! Jeśli ktoś chce dowiedzieć się nieco więcej o autorze to polecam tu zajrzeć: http://mekk.waw.pl/mk/author/umiejetnosci

Natomiast poniżej jest opracowanie (w formie pigułki) dotyczącej szachów Fischera (S960) do zapoznania którego gorąco zachęcam. Przy okazji warto także odwiedzić stronę autora, bo jest na niej dość sporo ciekawych praktycznych informacji na temat szachów... podanych w sposób zwięzły i fachowy.
http://mekk.waw.pl/mk/index - serwis Marcina Kasperskiego (w tym część poświęcona szachom)

Fragment opracowania dotyczącego szachów Fischera/Szachów 960, Szachów Losowych



Jeśli chcesz dowiedzieć się nieco więcej, zapraszam do przeczytania artykułu (6 stron, format PDF): http://beginnerchessimprovement.weebly.com

szachy_960_najwazniejsze_informacje_by_marcin_kasperski

piątek, 5 października 2012

W 1000 dni do poziomu 2000: część 3 - opracowanie planu pracy i wykorzystanie narzędzi do realizacji celu

Dzisiaj kolejna część dotycząca opracowania planu pracy i wykorzystanie narzędzi do realizacji celu. W końcu im lepiej opracujemy nasz plan tym większa szansa, że uda nam się osiągnąć nasz cel, prawda?

Jeśli już podjęliśmy decyzję, a następnie i nastąpiło określenie celu wraz ze sposobami jego weryfikacji, to teraz kolej na plan pracy i ustalenie niezbędnych elementów, które musi on zawierać, aby jego realizacja zakończyła się sukcesem.

Celem jest uzyskanie poziomu gry określonego jako 2000 (1 kategoria). Należy zatem poszukać w literaturze opisu poziomu gracza, który osiągnął taki poziom. Od razu zaznaczę, że nie mam na myśli poziomu 2000 ELO (ranking międzynarodowy), tylko poziom 2000 (generalny).

Następnie trzeba znaleźć (ewentualnie zakupić lub wydrukować) opis programu szkolenia na 1 kategorię (poziom 2000) lub też samodzielnie sobie go opracować. Dobrze jest bowiem wiedzieć jaki zakres tematyczny i jakie umiejętności powinien posiadać zawodnik, którego określamy mianem gracza pierwszej kategorii.

Jest wiele różnych pozycji, które opisują w jaki sposób należy trenować, aby osiągnąć dany poziom. Wymienię najbardziej mi znaną listę pozycji, które uważam za wartościowe.

Po polsku można polecić serię książek opracowanych przez Bogdana Zerka na dowolny poziom (od 3 kategorii do kandydata na mistrza). Są to następujące tytuły:

"Program szkolenia szachistów na III, II, I kategorię" - opracowane na podstawie programu W. E. Goleniszczewa (jako 3 osobne książki). Ponadto jest także dostępne 5 tomów "Programu szkolenia szachistów na kandydata na mistrza" (część I, II, III, IV i V - B. Zerek)

Warto zaznaczyć, że są to programy przeznaczone głównie dla instruktorów i nauczycieli szachów, a nie pełne podręczniki (jak poniższa seria Sławina). Zwykle mają one od 120 do 160 stron i stanowią przede wszystkim pomoc dla osób prowadzących zajęcia. Należy traktować je jako spis zagadnień obowiązujących na danym poziomie wraz z ukazanym 1-2 przykładami. Jest to bardzo dobry punkt wyjścia, ale przerobienie takiego programu (a nawet kilku) na pewno nie gwarantuje osiągnięcia poziomu 2000.

Po rosyjsku jest znakomita seria 12 zbiorów autorstwa Józefa Sławina; [w oryginale: И. Л. Славин - Учебник-задачник шахмат. Книга 1-12], która przygotowuje szachistę od poziomu 1000 (zupełny brak wiedzy o szachach) do poziomu 2000-2100 (dobra 1 kategoria). Minusem oczywiście jest język rosyjski, gdyż obecnie niewiele osób go zna i używa. Niemniej te książki mogą być studiowane od dowolnego poziomu i uważam, że jest w nich wszystko to co najważniejsze, aby osiągnąć zrozumienie i poziom szachowy 2000. Być może dodanie informacji, że każdy z tomów ma po blisko 300 stron - będzie przekonującym argumentem, że nie jest to jedynie ogólny program zajęć, lecz wyjaśnione całe lekcje wraz z przykładami i zadaniami domowymi. Na 3500 stronach zostało opracowanych wiele tematów a także umieszczonych kilka tysięcy przykładów i zadań domowych (w postaci diagramów).

Natomiast po angielsku najlepszą znaną mi serią książek, które mają zadanie doprowadzić do poziomu 2000 (a nawet 2100) jest seria 9 książek GM Artura Jusupowa (ostatnia z książek ma zostać wydana nie później niż do grudnia 2012 roku). Każda z pozycji ma od 260 do 300 stron, a więc w sumie mamy do dyspozycji niemal 2700 stron! Warto jeszcze podkreślić, że jest ona adresowana dla graczy od poziomu 1500, więc dobrze jest już mieć opanowane podstawy, gdy będziemy przerabiali poszczególne jej części. Wielkim plusem jest natomiast to, że autor ma bardzo duże doświadczenie szachowe oraz trenerskie i fakt, że wydanie tej serii w języku angielskim znajdzie wielu odbiorców chętnych, aby popracować nad podniesieniem swojego poziomu.
http://www.qualitychess.co.uk/docs/14/artur_yusupovs_awardwinning_training_course/


Powyższe opracowania są sprawdzonymi w praktyce pozycjami, więc można je śmiało nazwać profesjonalnymi narzędziami doskonalenia szachowego. Ideałem byłoby zebranie wszystkich tych pozycji i na ich podstawie opracowanie 20 tomów (wraz z zadaniami domowymi, każdy po 250-300 stron), które gwarantowałyby PEŁNY zakres wiedzy obowiązującej zawodnika mającego szczycić się poziomem dobrej 1 kategorii (czyli poziom 2000).

Zakładając, że mamy powyższą serię (tą nieistniejącą, która zawiera 20 tomów po 300 stron każdy) wystarczy ułożyć plan pracy i go po prostu realizować.

Na czym polega ułożenie planu pracy? Trzeba w nim zawrzeć odpowiedzi na następujące pytania:
1. Co jest głównym celem i jakie są szczegółowe cele oraz jakie są etapy jego realizacji?
2. W jaki sposób będziemy realizowali ten cel i co jest nam potrzebne do jego realizacji?
3. Jak będziemy monitorowali (sprawdzali) etapy realizacji zakładanego celu?

I tutaj przykład:
Celem głównym jest oczywiście uzyskanie poziomu 2000. Natomiast jednym z celów szczegółowych jest przeczytanie (przerobienie) 6000 stron konkretnej szachowej wiedzy w ciągu 3 lat. Szczegółowy cel to realizacja poszczególnych etapów (czyli po kilku miesiącach trzeba wykazać, że przeczytaliśmy zakładaną ilość stron). Etapu realizacji to przejście od pierwszego do ostatniego (zakładając, że jest ich 6 i każdy trwa pół roku, to na każdy przypada średnio 1000 stron szachowej wiedzy do przerobienia).

Realizacja powyższego celu będzie polegała na przyswojeniu materiału poprzez sesje czytania (założmy, że będzie to 5 razy w tygodniu po 1,5-2 godziny) odbywające się kilka razy w każdym tygodniu (codziennie za wyjątkiem weekendów). Potrzebne będą książki (jedna z wymienionych serii), szachy i szachownica oraz miejsce (i wyznaczony wolny czas w danym dniu i każdym tygodniu) w którym będziemy mogli czytać i przyswajać kolejne porcje wiedzy.

Z kolei monitoring będzie polegał na tym, że założymy sobie specjalny zeszyt (notatnik) w którym będziemy zapisywali ile stron wiedzy (i w jakim czasie) za każdym razem udało nam się przyswoić. Dodatkowo będziemy mieli określone w każdym tygodniu średnią ilość stron, którą powinniśmy (musimy) przerobić, aby być coraz bliżej realizacji zakładanego celu. Oprócz tego mając określone etapy pracy (przykładowo każdy etap to pół roku czasu) będziemy mogli sprawdzać czy pracujemy w odpowiednim tempie.

Poza tym stale należy sprawdzać czy nie jest konieczna modyfikacja celu lub też procesu. Jeśli będzie to konieczne i będzie zbliżało nas do osiągnięcia głównego celu, którym jest uzyskanie poziomu gry 2000, wówczas należy wprowadzić odpowiednie poprawki. Przykładowo okazało się, że zamiast 6000 stron wystarczy nam 5000 (wówczas wybieramy te 1000, które możemy odrzucić) albo też okazuje się, że mamy elektroniczną wersję tych materiałów i szachownica (realna) nie jest już konieczna. Może także być tak, że dane zadania (które są wydrukowane w książce jako przykłady do samodzielnego przerobienia) będziemy mieli możliwość rozwiązywania na współczesnych cudach techniki (takich jak tablet/Ipad/e-czytnik), wówczas należy zmodyfikować nasz plan. W ten sposób znacząco przyspieszymy proces i jakość nauki, a więc nasz cel będzie mógł zostać dużo szybciej zrealizowany.

Oczywiście oprócz przyswajania teorii także konieczne jest opracowanie planu pracy (celu szczegółowego, którego realizacja wpływa na efekt końcowy) dotyczącego praktycznej części. Chodzi tutaj przede wszystkim o to ile partii rozgrywamy: gdzie, z kim, w jaki sposób, jak często, na jaki czas i co ma być celem tych ćwiczeń. Dodatkowo nie należy zapominać o treningu praktycznym w postaci wykorzystania interaktywnych programów treningowych dotyczących doskonalenia swoich umiejętności w części debiutowej, końcowej czy też gry środkowej. No i także programy grająco-analizujące, które mogą służyć pomocą w analizie oraz jako sparing partner.

Dla każdej z tych części warto opracować osobny plan, tak aby potem patrząc na całość widzieć jak realizacja poszczególnych celów szczegółowych będzie wpływała na osiągnięcie celu głównego. Przykładowo po rozegraniu partii okazało się, że nie wiem w jaki sposób wygrać końcówkę hetman przeciwko wieży. Szukam zatem w podręczniku tematu realizacji przewagi w końcówkach i następnie czytam na czym polega cała sztuka. Jak już jestem pewien, że zrozumiałem wykład z książki, to następnie przystępuję do sprawdzenia i utrwalenia wiedzy teoretycznej i przełożenie jej na umiejętności praktyczne. Ustawiam w programie pozycje (najpierw te z książki, a potem losowe) w której jest hetman przeciwko wieży... i sprawdzam czy potrafię doprowadzić do mata. Następnie robię analizę partii (najpierw bez używania silnika i tablic końcówek) i sprawdzam na ile rozumiem popełniane błędy (gdy jeszcze nie wiedziałem w jaki sposób należy realizować przewagę). W ten sposób (rozegranie partii) znajdujemy nasze słabe strony (miejsca w których popełniamy błędy), a następnie (poprzez teorię popartą ćwiczeniami) korygujemy je. I tak w nieskończoność lub do momentu, gdy uznamy, że nasz poziom jest wystarczający i nie potrzebujemy dalej go podwyższać.


Dla osób zainteresowanych poszerzeniem tematu proponuję takie oto opracowania - różnej jakości i różnego kalibru (od graczy poziomu 1600 do mistrza Fide). Artykuły zostały specjalnie dobrane, aby pokazać szerokie spektrum poglądów i wizji tego co jest ważne, na co zwracać szczególną uwagę i czego warto unikać. Niektóre są bardzo krótkie (3-5 minut czytania), lecz są i takie, których lektura może nieco bardziej wciągnąć (chociażby pierwszy, czwarty i ostatni) oraz pobudzić do własnych przemyśleń.

1) Mistrz Fide prezentuje krótki opis programu, który jest adresowany do graczy poziomu 1400-1600.
FM Tiger Lilov: An Optimal Self-Preparation Program for 1400 – 1600 USCF Rated Players
http://www.chess.com/article/view/an-optimal-self-preparation-program-for-1400-ndash-1600-uscf-rated-players

2) Autor bloga (strony) beginchess na co warto zwrócić uwagę przy nauce szachów (jako formie postępu).
These Things Take Time : The Challenges Adults Face When Learning Chess
http://beginchess.com/2009/07/05/challengesofanadultlearningchess/

3) Girish Sastry opisuje jakie strategie powinien wykorzystywać gracz o rankingu w przedziale 1600-1800, który chce polepszyć swoją grę.
Chess: What strategies should an intermediate chess player study to improve?
http://www.quora.com/Chess/What-strategies-should-an-intermediate-chess-player-study-to-improve

4) Todd Bardwick (znakomity nauczyciel szachowy w stanie Colorado w USA) opisuje rozkład rankingu i postępu szachowego.
Observations about Chess Rating Distribution and Progression by NM Todd Bardwick
http://www.coloradomasterchess.com/Informant/Ratings%20and%20Expectations.htm

5) Dwóch autorów - Atkins i Kreider, opisują swoją wizję tego na czym polega droga postępu w szachach (także do poziomu około 2000). Jest to dość ciekawy artykuł pokazujący na co warto zwrócić uwagę i jakich najczęściej popełnianych błędów należy unikać.
The Path to Improvement by Kelly Atkins with S. Evan Kreider
http://www.chessville.com/instruction/instr_gen_path_to_improve.htm


Przy okazji drobna (aczkolwiek istotna) uwaga: powyższa seria (i wszystkie artykuły/wpisy na blogu), które są tutaj prezentowane nie są niczym więcej jak moimi własnymi przemyśleniami opartymi na bardziej lub mniej sprawdzonych pomysłach (amatorów, mistrzów oraz innych osób, które dzielą się swoimi pomysłami). Mają one na celu przede wszystkim inspirowanie do przemyślenia poszczególnych tematów i zagadnień, a nie podawanie gotowych rozwiązań na srebrnej tacy. Dlatego jeśli jesteś trenerem lub szkoleniowcem szachowym i chcesz znaleźć wartościowe informacje, to lepiej natychmiast opuść tę stronę i szukaj gdzie indziej. Tutaj są tylko moje pomysły (a raczej wymysły), które adresuje do amatorów, którzy chcą się dowiedzieć w którą stronę można pójść, aby coś znaleźć lub samemu coś stworzyć. Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne. Profesjonale materiały są opracowywane przez specjalistów, a nie przeze mnie.

wtorek, 2 października 2012

W 1000 dni do poziomu 2000: część 2 - określenie celu i sposoby jego weryfikacji

Kolejnym etapem na drodze do osiągnięcia celu - uzyskania poziomu 2000 (1 kategorii) jest określenie tego w jaki sposób dowiem się o tym, że już go osiągnąłem. I tutaj zaczynają się pewne problemy. Mianowicie jak określić czy gram już z siłą 2000? Jakie wskaźniki brać pod uwagę? Jak je interpretować? Na czym opierać siłę (wiarygodność) tych wskaźników?

Są różne możliwości, ale ja akurat wybrałem 2 wskaźniki. Pierwszym jest ranking w partiach typu standard na FICS. Zakładam, że jeśli osiągnę ranking w wysokości 2100 (lub wyższy) i uda mi się go utrzymać, grywając partie (co najmniej 2-3 tygodniowo) przez okres 3 miesięcy, wówczas będę miał pewność, że jestem już bardzo blisko celu. Drugi wskaźnik natomiast to zagranie w realu w 2 turniejach (co najmniej 8 lub 9 rundowych) w których uzyskam wynik rankingowy co najmniej 2000. Trudno mi w tej chwili powiedzieć na ile wiarygodne są oba te wskaźniki (można ich wiarygodność obalać na wiele sposobów, a to już wywód na osobny wpis), ale podejrzewam, że łącznie dadzą one (przynajmniej dla mnie) wiarygodność w granicach 80-85%.
A jaki byłby dla mnie 100% dowód na to, że gram z siłą 2000? Bardzo prosty: uzyskanie rankingu 2150 (lub wyższego) na FICS i utrzymanie go przez okres 6 miesięcy oraz uzyskanie co najmniej dwa razy wyników w turnieju, które dałyby ranking uzyskany 2150 (lub wyższy). Wtedy byłbym ABSOLUTNIE pewien, że gram (a przynajmniej zagrałem) na poziomie 1 kategorii. A dalsze rozważania czy słabej, średniej czy mocnej... zostawiam tym, którzy mają ochotę się tym pobawić.

Miałem jeszcze uwzględnić jeden wskaźnik, ale z uwagi na niezbyt dużą zależność ode mnie - postanowiłem go porzucić. Mianowicie było to osiągnięcie poziomu (rankingu) 2050-2100 na chess.com w grze online (tak jest tam nazywana gra korespondencyjna). Jednak bywają tam mało zrozumiałe sytuacje: chociażby taka, że silniejsi gracze proponują remis, po to, aby ich drużyna wygrała mecz lub też po prostu... niektórzy gracze przekraczają czas do namysłu. Z uwagi na te możliwości - odrzuciłem trzeci (dodatkowy) wskaźnik.


I na koniec kilka zagadnień do rozważenia. Spróbujmy się zastanowić czy osoba, która ma grać z siłą 2000 (1 kategorii):
a) musi uzyskać ranking 2000 czy też wyższy - jeśli tak to ile razy taki ranking i o ile wyższy (niż 2000) czy też
b) musi uzyskać go na turnieju w realu czy może w grze za pośrednictwem Internetu
c) musi rozgrywać partie co najmniej 60 czy 90 minut na zawodnika (zwykle jest to w realu 60+30 albo najpopularniejsze 90+30). A co w przypadku gdy będzie to partia 45+45? Zaliczać czy nie?
d) w jakim okresie dana osoba musi utrzymywać dany ranking (poziom) - czy przez okres miesiąca, pół roku a może roku?
e) czy wystarczy jeden raz uzyskać taki ranking, dwa razy czy też wiele razy? A co gdy osoba 2 razy uzyska taki ranking, a za trzecim (ewentualnie czwartym) uzyska ranking 1950 czy 1880? Cofać wówczas stwierdzenie, że Kowalski czy Nowak gra z siłą 1 kategorii?
f) musi uzyskiwać za każdym razem ranking co najmniej 2000 i odrzucamy partie w których przeciwnik nie postawił dostatecznego oporu (przykładowo podstawił figurę lub piona nie dalej niż w 8-10 ruchu).
g) może uzyskać taki poziom wyłącznie przez ogrywanie słabszych zawodników (np. 3 i 2 kategorii), a nie ogrywanie co najmniej 1 kategorii
h) musi umieć remisować czy też wygrywać z z graczami 1 kategorii (a jeśli tak to jak często: np. w ciągu 100 partii ile razy musi zremisować, ile wygrać, a w ilu grach może przegrać).


I dalsze odpowiedzi na pytania:

Po czym poznać, że poziom 2000 został już osiągnięty?
Z jakiego poziomu trzeba wystartować do 2000? Z 1200, 1400, 1600 czy 1800?
Dlaczego potrzeba na to aż 1000 dni a nie 100 czy zaledwie 50?

Ustanowiony cel zostanie osiągnięty jeśli określimy warunki przy których wypełnimy zamierzony cel. Dla jednych będzie to uzyskanie jeden raz rankingu 2000 (w realu), dla innych dwa razy, a dla jeszcze innych utrzymywanie takiego poziomu w turniejach przez co najmniej 3, 6 czy 9 lub 12 miesięcy. Warto wybrać taki wskaźnik, który dla nas będzie jak najbardziej wiarygodny. W końcu to my ustawiamy cel i go realizujemy, a nie inni. Zastanówmy się przy tym na jakich kryteriach opierać wiarygodność (rzetelność) wskaźników, które potwierdzą osiągnięcie celu. Inaczej - za jakiś czas okaże się, że cel, który sobie postawiliśmy osiągnęliśmy jedynie w pewnym zakresie (a nie całości).

Aby osiągnąć poziom 2000 w ciągu 1000 dni... wystarczy wystartować z poziomu 1000 (tzw. bez kategorii). Niemniej jest to dużo trudniejsze niż powiedzmy z poziomu 1600 czy 1800. Są oczywiście specjaliści i osoby, które na pewien czas w pełni poświęcają się realizacji danego celu... i są w stanie z poziomu 1000 dojść do 2000 w ciągu jednego roku. Niemniej są to wyjątki od reguły i ja osobiście nigdy nie spotkałem takiej osoby. Słyszałem tylko o postępie od 1000 do 1800 w ciągu jednego roku. Nie potrafię sobie wyobrazić jak można dojść do poziomu (a nie tylko rankingu!) 2000 w ciągu jednego roku, ale jest to możliwe (tyle, że takie cele realizuje mniej niż 2% wszystkich szachistów).

I odpowiedź na ostatnie pytanie: uważam, że w ciągu 1000 dni (3 lat) można systematycznie pracować i pogodzić osiągnięcie tego celu z pracą zawodową, rodziną, spotkaniami z przyjaciółmi, wyjściami na różne imprezy (kulturalne, sportowe, artystyczne) i innymi obowiązkami. Warto jednak podkreślić, że im mniej czasu poświęcimy szachom - i w bardziej losowy (a więc mało efektywny) sposób - tym trudniej będzie osiągnąć zamierzony cel. Są osoby, które grywają w szachy 5, 10, 20, 30 czy 50 lat i nigdy w życiu nie przekraczają poziomu 2 kategorii (1800). Dlatego mówienie, że każdy bez problemu może osiągnąć 1 kategorię jest moim zdaniem bujaniem w obłokach. To mniej więcej tak jakby mówić, że każdy może uzyskać tytuł naukowy doktora. Nie każdy jest w stanie dojść do poziomu magistra, więc tym bardziej tytuł doktora jest poza zasięgiem. Mam nadzieję, że teraz jest jasne dlaczego w ciągu 50, 100 czy 200 dni osiągnięcie takiego celu jest niemal nierealne (chyba, że z poziomu 1800 przy odpowiedniej pracy). Zwykle ludzie mają tysiące innych spraw (niekoniecznie obowiązków), które pochłaniają ich bez reszty. Szachy nie muszą być najważniejsze, a są także tysięcy graczy, którzy nie zwracają uwagi na poziom, kategorie czy rankingi... lecz czerpią przyjemność z samej gry. Nie każdy musi być sportowcem, czy też mieć ochotę (potrzebę) "ścigania króliczka".

sobota, 29 września 2012

W 1000 dni do poziomu 2000: część 1 - podjęcie decyzji

Rozpoczynam krótki opis mojej przygody, dzięki której zamierzam z poziomu 1800 przeskoczyć na poziom 2000. Innymi słowy osiągnąć wyższy szczebel szachowego wtajemniczenia. Od razu wyraźnie zaznaczam, że nie jest to ani naukowe podejście ani sportowe czy chociażby efektywne. Nie jestem trenerem, nie wykształciłem żadnej osoby, która potrafiłaby grać chociażby z siła 1800, więc mój opis procesu dochodzenia do poziomu 1 kategorii proszę traktować jak ciekawe opowiadanie. Zaznaczam, że nie ponoszę odpowiedzialności za szkody i frustrację, które mogą się pojawić przy skopiowaniu tego pomysłu i zastosowaniu na sobie (lub na dziecku, podopiecznym, zawodniku, itp.). Jeśli jednak komuś się to spodoba i będzie czerpał korzyści czy satysfakcję z tego opisu i relacji (oraz pewnych wskazówek), to będzie to dla mnie nagroda za trud i wytrwałość.


Tak więc zaczynamy pierwszą część: podjęcie decyzji.

Zaplanowałem, że przeskoczę z obecnego poziomu 2 kategorii (ranking 1800) na wyższą poprzeczkę, czyli poziom 1 kategorii (2000). Z uwagi na to, że w szachy turniejowe klasyczne na poważnie w realu grałem dobrych kilka lat temu, więc postanowiłem raz jeszcze sprawdzić na czym polega cała trudność osiągnięcia magicznej bariery 2000. Słyszałem i widziałem jak grają zawodnicy mający 1 kategorię - i od dawna fascynowało mnie to czym się tak naprawdę różni zawodnik poziomu 2000 od tego 1800 czy 1600.

Okazuje się, że im wyższy poziom tym różnica objawia się w jakości gry, a nie przypadku czy też w niewygodnym przeciwniku.

W ciągu ostatnich 2 lat rozpocząłem moją podróż do poziomu 2000. Na początku postanowiłem, że zacznę grać długie partie (typu 45+45 albo 60+10, względnie 90+30). I jak dotąd udawało mi się to - rozegrałem co najmniej 180-200 solidnych partii klasycznych z czego 80-85% z nich nadawała się do analizy.

W pewnym momencie jednak widoczne było dla mnie, że samo granie tych partii to nieco mało. Z uwagi na to zacząłem pobieżnie analizować rozegrane partie - zwłaszcza pod względem tego co źle zagrałem i jakie uderzenia (w ataku czy obronie) przeoczyłem.

Od kilku tygodni zacząłem następny etap treningu - tym razem chodziło o rozgrywanie partii "online" w formie szachów korespondencyjnych. Na początku było to kilka partii, wcześniej poszukiwanie odpowiedniego miejsca do gry (dość szybko okazało się, że chess.com najbardziej mi się spodobał) i rozpoczęcie grania partii z kolegami. Od co najmniej miesiąca jednak podjąłem trudne wyzwanie i postanowiłem naładować swój umysł doświadczeniem i sprawdzić jak intuicyjnie i szybko podejmowane decyzje będą wpływały na jakość partii. W jaki sposób? Otóż postanowiłem przyjmować wyzwania związane z meczami drużynowymi - zwykle na ruch mamy do dyspozycji 3 dni (niekiedy 5). Nie byłoby w tym nic trudnego gdybyśmy jednocześnie grali kilka takich partii albo kilkanaście. Ja jednak postanowiłem w jak najkrótszym okresie czasu wchłonąć możliwie jak najwięcej doświadczenia jak też wiedzy i wniosków wyciągniętych z rozgrywanych partii. Nie polecam rozgrywania więcej niż 50-100 partii jednocześnie (chyba, że ktoś ma dużo wolnego czasu), gdyż wówczas nie ma to wartości treningowej. Ja dla własnych testów wziąłem "na warsztat" bardzo dużo partii, tak aby sprawdzić jak najszybciej jakie elementy są dla mnie najtrudniejsze do szybkiego wnikania w istotę pozycji. Do tego przedział rankingowy zawodników od 1100 do 2300 zapewnia dużą możliwość sprawdzenia czy ze słabymi przeciwnikami będę sobie radził dużo lepiej. Zapewniam, że już przy 50 partiach tempem 3 dni na ruch można potężnie się pocić, ale jednocześnie wiem, że informacje zwrotne po okresie zakończenia tego rodzaju treningu (a raczej testu) będą bezcenne!


Tak więc podjąłem decyzję (osiągnięcie poziomu 2000 w ciągu nie więcej niż 1000 dni), a teraz staram się to zrealizować. Jest to o tyle trudne, że wymaga silnej woli, wytrwałości oraz wytrzymałości w realizowaniu treingu przez okres 3 lat! W moim treningu już minął okres 2 lat (był to dość lekki trening), więc pozostał tylko jeden rok, aby osiągnąć zaplanowany poziom.

W następnym odcinku napiszę o tym w jaki sposób będę miał pewność, że osiągnąłem już poziom 2000. Są różne wskaźniki - tak samo jak osoby, które jednym przypisują "absolutną" wiarygodność podczas gdy inne traktują jak "dobry żart". Niebawem zobaczymy jakie ja wybrałem i dlaczego akurat te a nie inne.


I na koniec odpowiadam jeszcze na pytanie nr 1 i 2:
Jakie warunki trzeba spełnić, aby tego dokonać?
Czy taki cel zrealizować może każdy czy tylko wybrani szczęśliwcy?


Najpierw trzeba określić nasz cel, a następnie dogadać się ze sobą na podjęcie decyzji dotyczącej jego realizacji. Jeśli nie wiemy dlaczego ustalony przez nas cel jest dla nas ważny, wówczas przy pierwszych trudnościach pojawi się chęć zakończenia realizacji tego celu. Natomiast gdy przemyśleliśmy cel i powody, dla których osiągnięcie go jest dla nas ważne - wówczas kolejne kroki w realizacji będą o niebo łatwiejsze.

Jeśli cel został prawidłowo określony (czyli jest on realny, a przy tym mierzalny, atrakcyjny), wówczas jeśli posiadamy odpowiednie podejście (postawę) do jego realizacji, to praktycznie każdy może go osiągnąć. Jasne powinno być także i to, że im mniejsza różnica między obecnym stanem (poziomem) a stanem pożądanym (celem do którego dążymy) tym teoretycznie powinno to być łatwiejsze jak też szybsze.

czwartek, 13 września 2012

Zaszachowana szklana kula – czyli jak magicznie przewidywać szachową przyszłość

Wiele osób bardzo chętnie korzysta z różnych wynalazków, które pomagają przewidzieć przyszłe wydarzenia. Zastanówmy się czy w szachach także można korzystać z magicznej szklanej kuli? Co jest do tego potrzebne: specjalne zdolności czy wystarczy odrobina szczęścia lub szklana kula, która nam powie co nas na szachowej wędrówce niebawem czeka?


Być może czasami warto nieco puścić wodze fantazji i wybrać się w wędrówkę w przyszłość - lub chociażby mieć wrażenie, że możemy tego dokonywać. Wierzę, że poniższy materiał będzie okazją ku temu, by na chwilę przenieść się w szachową przyszłość, którą sami sobie wymyślimy, ocenimy i stworzymy!

Poniżej partia do odtworzenia jak i delektowania się tym co wydarzyło się, mogło się wydarzyć i tym co sami odkryjemy w tej i dzięki tej partii! Jeśli ktoś lubi pozornie proste pozycje, które tak naprawdę mogą mieć w sobie wiele ciekawych tajemnic (dostępnych przy bliższym kontakcie za pomocą analizy), to być może ta właśnie rozgrywka dostarczy mu nieco inspiracji do przemyśleń!








Jeśli chcesz dowiedzieć się nieco więcej, zapraszam do przeczytania artykułu (4 strony, format PDF): http://beginnerchessimprovement.weebly.com

Zaszachowana szklana kula – czyli jak magicznie przewidywać szachową przyszłość

wtorek, 11 września 2012

Elementy wpływające na podejmowanie poprawnych oraz szybkich decyzji – czyli sztuka której opanowanie stanowi mistrzostwo

Tym razem powiemy sobie krótko na temat elementów wpływających na podejmowanie poprawnych oraz szybkich decyzji – czyli sztuka której opanowanie stanowi mistrzostwo szachowe.

Bardzo często zastanawiam się nad tym w jaki sposób ludzie podejmują decyzje. Tym bardziej fantastycznym polem doświadczalnym na którym można sprawdzić różne hipotezy są właśnie szachy. Najpierw pokrótce zdefiniujmy sobie czym jest decyzja. Nie chodzi o słownikowe pojęcie, lecz wyjaśnienie na nasze potrzeby. Według mnie decyzja w ujęciu szachowym to sytuacja w której przed nami staje dość trudne zadanie (wyzwanie), którego nie jesteśmy w stanie szybko i poprawnie rozwiązać za pomocą obecnych możliwości. Często w literaturze jest to związane z pojawieniem się tak zwanego pojęcia pozycji krytycznej. Nie jest to co prawda pojęcie równoważne, gdyż w zależności od danego zawodnika – w jednej partii może być konieczność podjęcia kilku lub kilkunastu decyzji. Tak samo jak w znanym dowcipie o kierowniku, który miał problem z podejmowaniem decyzji: „co ziemniak, to decyzja!”.

W czym tkwią problemy z podejmowaniem trafnych oraz szybkich decyzji? Po to, aby udzielić odpowiedzi na to pytanie – podjąłem dość trudne wyzwanie polegające na sprawdzeniu na sobie tego jakie trudności pojawiają się podczas „niewygodnych” decyzji. W tym celu rozegrałem około 100 partii korespondencyjnych w których musiałem podejmować decyzje w możliwie najkrótszym czasie – niemniej takie, co do których byłbym przekonany, że są jak najlepsze. I eksperyment przyniósł oczekiwane rezultaty. Okazało się, że problemy z podejmowaniem decyzji mogą mieć różne oblicza i przyczyny, lecz pewne elementy stale powtarzają się w przypadku niemal każdego problemu (pozycji krytycznej).

Jakie są zatem najczęściej spotykany elementy, które mają wpływ na poprawność, szybkość i pewność w podejmowaniu decyzji? Według mnie są nimi: zakres wiedzy, doświadczenie, intuicja, poczucie złożoności pozycji, umiejętności oceny pozycji i liczenia wariantów (oraz wizualizacji) oraz przekonanie o tym, że dany ruch jest wystarczająco dobry – to znaczy: może istnieć inny, prowadzący nieco szybciej do celu, lecz wybrany przez nas również gwarantuje osiągnięcie sukcesu.


Teraz zatem można szybko wymienić problemy jakie wiążą się z podejmowaniem decyzji w różnych pozycjach.

Pierwszym z nich jest zakres wiedzy. Im mniejsza wiedza, tym więcej trzeba myśleć, poszukiwać, sprawdzać oraz liczyć. Może się to wydawać nieco dziwne, ale bywają przypadki w których konkretna wiedza daje ogromną pewność co do prawidłowej gry. To mniej więcej tak jak statek, który płynie w dobrym kierunku pomimo, że nie jest pewne czy droga, którą podąża jest rzeczywiście najkrótsza. Niebawem zaprezentuje kilka przykładów dotyczących tego jak ogromne znaczenie (praktyczne) może mieć posiadana wiedza.

Kolejny problem dotyczy nabytego doświadczenia. Można nim określić ilość i jakość rozegranych i przeanalizowanych partii oraz pozycji szachowych. Zależność jest oczywiście intuicyjna – im więcej, tym lepiej. Jeśli rozegraliśmy lub przeanalizowaliśmy setki czy tysiące partii lub pozycji o danym charakterze – bez względu czy chodzi o grę środkową czy końcówkę – wówczas kolejna pozycja, która jest przed nami na pewno nie będzie „wielką niewiadomą”. Opieramy się bowiem na wielokrotnych powtórzeniach (a ściślej, tzw. ekspozycjach), więc jest większa szansa, że znajdziemy możliwie najlepsze rozwiązanie i podejmiemy właściwą decyzję. Warto podkreślić wyraźnie, że doświadczenia nie da się wyłącznie „wyczytać”, gdyż konieczne jest „przegranie” (w obu znaczeniach tego słowa) wielu partii i pozycji, a następnie ich analiza i wyciągniecie odpowiednich wniosków. Dopiero wtedy można powiedzieć, że w danych typach pozycji (np. we wieżówkach czy pozycjach typu hetman na wieżę i gońca) mamy spory bagaż doświadczenia.

Intuicja – tutaj pewna hybryda (czyli połączenie) doświadczenia i wiedzy. Można śmiało powiedzieć, że wiele osób posiada tak zwany „szósty zmysł”, który podpowiada im kierunek poszukiwania bez jednoznacznego wskazywania i potwierdzania danego wyboru. Są pewne pozycje w których bardzo trudno jest wszystko dokładnie obliczyć, przewidzieć czy też ocenić. Wówczas trzeba polegać na intuicji. Mistrzowie zwykle czują na ile mogą sobie pozwolić w danej pozycji – właśnie dzięki tysiącom godzin analiz, wyciągania wniosków i praktycznej gry. Pomimo, że pewien zakres intuicji może być wrodzony (genetycznie przekazywany), to zdecydowanie polecam proste stwierdzenie w które trzeba uwierzyć: „intuicja to wynik wielogodzinnych analiz, wniosków i efektywnej pracy, który daje nam światło w pozycjach w których nie potrafimy do końca podjąć decyzji na podstawie wiedzy, obliczeń, doświadczenia i ocen”.

Na czym polega poczucie złożoności pozycji? Otóż bywają pozycje, które na pierwszy rzut oka są tak nietypowe, że znalezienie najlepszego ruchu jest niejako zadaniem podobnym do znalezienia przysłowiowej igły w stogu siana. Im więcej elementów oceny pozycji nam się nie zgadza – lub im mniejsze są różnice między nimi! – tym trudniej jest zorientować się o co chodzi w danej pozycji. Pojawiają się dziwne pytania w stylu: ruszyć pionem na skrzydle królewskim czy hetmańskim, wymienić piona centralnego czy też zablokować centrum, grać aktywnie czy też zapobiegać atakom przeciwnika, a może w końcu wymienić jakąś figurę? Poczucie totalnego zagubienia i zakłopotania związanego z dezorientacją… z pewnością mocno utrudnia podjęcie prawidłowej decyzji. Warto wspomnieć, że dla każdego gracza inna pozycja może być „złożona” – jest to subiektywne odczucie, nawet pomimo tego, że są pozycje, które są złożone dla niemal wszystkich najsilniejszych graczy na świecie. Niektórzy z nich twierdzą nawet, że pozornie proste pozycje bywają jednymi z najbardziej złożonych… i często na takich „wykładają” się także nawet ci najsilniejsi!

Dalszy problem związany jest z umiejętnością oceny pozycji i liczenia wariantów (oraz wizualizacji). Jest to problem natury „technicznej”: odpowiedniej metodyki, która daje nam analityczne spojrzenie na pozycję i na tej podstawie wyciągania wniosków i ich syntezy. Pomimo, że temat ten został już wielokrotnie poruszany w literaturze szachowej (najsłynniejszym autorem jest bodajże arcymistrz Aleksander Kotow z jego „drzewem wariantów” oraz „leśną terminologią”), to z pewnością można jeszcze wiele elementów w nim poprawić. Błędy przy liczeniu wariantów (częściej) lub ocenie pozycji (rzadziej) mogą zabić piękne dzieło sztuki jakim jest doskonale zagrana partia. Przekonało się gorzko o tym wielokrotnie wiele milionów szachistów, w tym także i ja. Dodam, że problem wizualizacji wiąże się z popularnym „widzeniem pozycji” wraz z ich zmianami – czyli coś w rodzaju wewnętrznego projektora (tak, dokładnie tak jak na sali kinowej). Tutaj oczywiście także pojawiają się niezwykle różne i zarazem ciekawe błędy – także u najsilniejszych graczy na świecie (w tym mistrzów świata).

Ostatni problem, który chcę zasygnalizować dotyczy przekonania zawodnika o tym, że dany ruch jest wystarczająco dobry – to znaczy: może istnieć inny, prowadzący nieco szybciej do celu, lecz wybrany przez nas również gwarantuje osiągnięcie sukcesu. Zwykle pewność ta ma dużo wspólnego z poczuciem pewności siebie, motywacją, zaangażowaniem, poczuciem kontroli przebiegu sytuacji (partii) oraz aktualną sportową formą. Zawodnik, który jest bardzo pewny siebie oraz świetnie przygotowany i dodatkowo jeśli znajduje się w doskonałej dyspozycji sportowej – będzie miał tendencje do tego, aby podejmowane decyzje na szachownicy były jednoznaczne. Co to oznacza w praktyce? Dość dużo – gracz taki nie traci czasu ani energii na to, aby zastanawiać się czy rzeczywiście zagrał najlepiej jak to było możliwe (konieczne), lecz stale jest w stanie „tu i teraz”. Całą swoją energię koncentruje na tym co jest obecnie i stara się możliwie najlepiej przewidzieć przyszły bieg wydarzeń.

W ekstremalnych wypadkach (przy stanie idealnej koncentracji – przykładem może być stan „flow”) zawodnik rozgrywa partie na niezwykle rzadko spotykanym poziomie. Ba! Zapytany jak to się stało, nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób widział jedyne ruchy i miał poczucie całkowitej (!) kontroli nad tym co się miało wydarzyć. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tego typu stan charakteryzuje się połączeniem wszystkich elementów wraz z wykorzystaniem energii (potencjału) pochodzącej z procesów nieświadomych. Moim zdaniem gracz będący w tego typu transie jest dość mocno zanurzony w stanie „wyższej świadomości” i korzysta w bardzo dużym zakresie (być może nawet i w pełni) z pokładów intuicji, idealnie współgrając z elementami w polu świadomości. Mogę dodać, że miałem kilkanaście razy tego typu stany i zapewniam, że nie sposób pomylić takiego stanu ze stanem wysokiej (ale nie pełnej) koncentracji i zaangażowania. Pierwsza i zarazem najprostsza do zauważenia różnica jest taka, że w stanie idealnej koncentracji (czyli w stanie „wyższej świadomości”) zawodnik po wykonanym zadaniu (zakończonej partii) stopniowo wraca do siebie, pytając co się wydarzyło (bardzo często po prostu nie wierzy w to, że to właśnie on zagrał tak znakomicie partię). Wygląda to tak jakby zawodnik „odleciał” na jakiś czas, a po partii magicznie „powrócił”. Z pewnością ten temat wywoła zainteresowanie (a u co niektórych wręcz oburzenie), ale nie mogę się powstrzymać przed wspomnieniem krótkiej, lecz niesamowitej anegdoty.

Pewnego razu został zahipnotyzowany (przez osobę, która znała się na rzeczy) przeciętny szachista – zawodnik z siłą pierwszej kategorii. Jego przeciwnikiem w sparingowych partiach był nie kto inny jak ówczesny mistrz świata Michał Tal! I ku niesamowitemu zdumieniu mistrza… jego przeciwnik przed meczem domagał się zapłaty (!), a po kilku remisach oraz przegranych – Michał Tal nie bardzo wiedział co powiedzieć. Po tym eksperymencie następnego dnia zawodnik grał w normalnym stanie i znowu dostawał tęgie lanie od mistrza świata. I jak tu nie wierzyć w potęgę nieświadomości?! (hipnoza wykorzystuje właśnie ten obszar).

Osoby, które uważnie przeczytały powyższe rozważania i wyciągały na bieżąco wnioski… będą z pewnością w stanie samodzielnie znaleźć odpowiedź na pytanie co zrobić, aby problemy z podejmowanymi decyzjami były jak najrzadsze i możliwie najmniej uciążliwe. Cały sekret tkwi w tym, aby uważnie przyjrzeć się wszystkim wymienionym elementom i odpowiednio je wykorzystywać, stale poprawiając błędy, które pojawiają się w każdym z tych obszarów.

Mistrzowie i arcymistrzowie opracowali swój indywidualny system, który składa się z wielu elementów. Dzięki temu unikają oni bardzo często problemów, które sprawiają innym dużo kłopotów przy podejmowaniu decyzji. Wypracowanie takiego „radaru” wymaga jednak sporego nakładu czasu i wysiłku. Nie bez przyczyny głosi przysłowie: „trening czyni mistrza”.

niedziela, 2 września 2012

10 powodów dla których warto grać w szachy - czyli co możesz zyskać dzięki tej wspaniałej królewskiej grze

Niektórzy z was pewnie zastanawiają się czasami w jaki sposób można przekonać innych, że jednak szachy są warte wysiłku. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, to pomocą może być ta oto lista: 10 powodów dla których warto grać w szachy - czyli co możesz zyskać dzięki wspaniałej królewskiej grze. Mam nadzieję, że teraz nie będziecie musieli się wstydzić lub obawiać o to, że przy pytaniu: "no dobra, ale jakie korzyści będę z tego miał?" pojawi się u was poczucie pustki lub zakłopotania.



Tak więc poniżej zobaczmy 10 powodów dla których warto grać w szachy (czyli co możesz zyskać):

1. Ocenianie i porównywanie.

W szachach nieustannie musisz oceniać. Która z pozycji będzie dla mnie korzystniejsza? Kto stoi lepiej? Jaką wartość ma skoczek na 6 linii? Czy nastąpiła krytyczna pozycja? Jak dużo mogę jeszcze poświęcić, aby nie wyjść ze strefy remisowej? To właśnie przykładowe pytania dotyczące elementu zwanego ocenianiem. Jeśli dobrze ocenisz, to łatwiej znajdziesz plan dalszej rozgrywki. Czy silniejsze będą 2 piony na 6 linii czy też wieża? Czy opłaca się wymienić hetmana za gońca i wieżę? Tego typu pytania stale pojawiają się w głowie dobrego szachisty. Bardzo podobnie jak z matematyką - najpierw obliczamy (oceniamy) daną grupę pozycji, a potem porównujemy każdą z nich. Na koniec oczywiście wybieramy według naszego gustu (a dokładniej - naszych obliczeń), tę najlepszą.


2. Planowanie i przewidywanie.

Czy wymienić skoczka za gońca czy pobić piona? A może jednak najpierw wyprowadzić wieżę? Jak ustawić figury i piony w najbliższych kilku ruchach? Jaką pozycję chcę osiągnąć? Jak przerzucić skoczka na lepsze pole? Jak wykorzystać słabość ostatniej linii? Co zrobić, aby połączyć ze sobą ciężkie figury? Im lepiej planujemy, tym większa szansa, że nasze zamierzenia będą miały okazję się spełnić.

Wielu szachistów podkreśla wagę planowania: "lepiej jest mieć niezbyt poprawny plan niż nie mieć żadnego", "gra z planem czyni z nas bohaterów, zaś gra bez planu - naiwnych głupców".

Co się stanie za kilka ruchów? Jak może się zmienić pozycja? Czy atak na pozycję mojego króla rzeczywiście jest niebezpieczny? Jak zapobiec temu co chce przeciwnik? Jakiego typu końcówka może powstać po wymianach? Co zrobić, aby nie dopuścić do stworzenia wolnego piona? W jaki sposób mogę dojść do remisowej końcówki? I znowu: ten kto lepiej przewidzi przyszłe wydarzenia na szachownicy, ma większe szanse na sukces. Ten element jest dość blisko związany z planowaniem.


3. Testowanie (sprawdzanie) i analizowanie.

Dzięki programom i partiom treningowym możemy sprawdzić wiele naszych pomysłów. Możliwych pozycji w szachach jest tak dużo, że można śmiało założyć, że proces przetestowania wszystkich pozycji tak naprawdę nigdy nie będzie mieć końca.

Natomiast dzięki analizowaniu wielu różnych pozycji wyostrzamy nasz umysł. Jest to czynność, którą wykonuje każdy solidny szachista po zakończonej ważnej partii (najczęściej turniejowej). Za jej pomocą znajdujemy błędy i niedokładności zarówno w naszej grze jak i przeciwnika. Potęga analizy polega na tym, że jej zwieńczeniem jest następny krok w dążeniu do rozwoju - czyli wyciągnięcie odpowiednich wniosków.


4. Krytyczne, niezależne myślenie oraz wnioskowanie (wyciąganie wniosków).

Dzięki krytycznemu myśleniu zbliżamy się do doskonałości - najsilniejsi na świecie gracze chcą stale mieć obiektywne oceny pozycji, niezależnie od ich stylu gry. Nawet jeśli jesteśmy święcie przekonani, że pozycja jest dla nas lepsza, zaś inni udowodnią, że tak nie jest - wówczas trzeba przyjąć te argumenty. Niemniej warto pamiętać, aby starać się myśleć niezależnie od innych - nawet jeśli początkowo wyda się to drogą "pod prąd". Dochodzenie do wniosków dzięki własnej pracy (opierając się na dorobku i narzędziach stworzonych przez innych) da w dłuższej perspektywie większe korzyści niż bierne opieranie się na autorytetach lub gotowcach.

Z kolei po dobrze wykonanej analizie konieczne jest wyciągnięcie wniosków. Właśnie one będą wyznacznikiem na drodze ku dalszym sukcesom i rozwojowi. W myśl przysłowia: "Mądry szachista po przegranej, bo dzięki analizie wyciągnął wnioski... i drugi raz nie popełni tego samego błędu".


5. Nieustanne tworzenie i rozwiązywanie problemów (odkrywanie tajemnic).

Silny szachista stale uczy się tworzyć takie problemy, które sprawią przeciwnikowi jak najwięcej kłopotu. Cały szkopuł polega na tym, aby wykonywać takie ruchy i dochodzić do takich pozycji, w których przeciwnik w końcu pomyli się. Stopień komplikacji w szachach jest bardzo duży, więc ten, kto wymusi na stronie przeciwnej takie pozycje, które będą dla niej zbyt trudne do prawidłowej oceny - ten wygrywa.

Natomiast rozwiązywanie problemów jest dla nas chlebem powszednim. Przecież właśnie nasz przeciwnik także stara się, aby dawać nam tak trudne zadania, abyśmy w końcu stracili orientację w powstałej pozycji. Warto podkreślić, że im częściej spotykamy się z coraz trudniejszymi problemami, tym lepiej nauczymy się je w końcu rozwiązywać. A jeśli dodamy do tego możliwość transferu tej umiejętności na problemy, które stale nas otaczają w życiu? Chyba nie trzeba dodawać jak cenna to cecha, prawda?


6. Podejmowanie decyzji i branie pełnej odpowiedzialności.

Szachy są piekne także dlatego, że mamy możliwość samodzielnie, niezależnie podejmować decyzję i jednocześnie bierzemy pełną odpowiedzialność za ich skutki. Jeśli decyzja była słuszna - odniesiemy sukces, jeśli zaś była nieprawidłowa - czeka nas porażka. Każdy szachista wielokrotnie styka się z porażkami, które są wynikiem złych decyzji. Niemniej dopóki nie nauczy się brania pełnej odpowiedzialność za ich wynik - tak długo nie będzie solidnym zawodnikiem. W tym przypadku nie można zwalić winę na partnera z drużyny, który nieodpowiednio podał piłkę - sami odpowiadamy za własne decyzje.


7. Pełna jawność informacji oraz brak losowości i elementu szczęścia.

W szachach nie ma problemu związanego z tym, że nie wiemy jakimi kartami może dysponować przeciwnik - wszystkie informacje są dostępne na szachownicy. Oczywiście umiejętność ich odczytywania i odpowiedniej interpretacji - bywa różna w zależności od szachisty. Ponadto nie ma tutaj elementu szczęścia - lepszego lub gorszego rzutu kością czy też wylosowania przez ruletkę nie tego koloru albo cyfry. Szachista, który mówi, że "nie miał szczęścia" równie dobrze może powiedzieć, że "nie miał głowy danego dnia". Pamiętajmy o tym szczególnie wtedy, gdy ktoś będzie mówił, że mieliśmy szczęście bo wygraliśmy, zaś inna z osób go nie miała (w danej partii czy turnieju). Raz jeszcze podkreślam wyraźnie: w szachach wygrywa ten, kto jest lepszy, a przegrywa - gorszy. Lepszy to ten, kto posiada umiejętności na wyższym poziomie, zaś gorszy - na niższym.


8. Możliwość tworzenia i zachwycania się pięknem.

Wystarczy tutaj przypomnieć wspaniałe słowa znakomitego artysty Marcela Duchampa: "Nie każdy artysta jest szachistą, ale każdy szachista jest artystą". Szachy mają wiele wymiarów, a wśród nich jest właśnie ten dodatkowy, który zachwyca osoby, które wolą tworzyć aniżeli rywalizować w wymiarze sportowym. Są to tak zwani kompozytorzy szachowi. Tak to właśnie oni są tymi, którzy malują i rzeźbią fantastyczne pozycje, które przyjmują formę zadań. A kim są odbiorcy? Praktycznie to wszyscy, którzy chcą odkrywać i zachwycać się pięknem szachowych idei zawartych w pracach twórców. Warto podkreślić, że są także tzw. "solwerowcy" (ang. "solve" - rozwiązywać). Jest to grupa, która zajmuje się rozwiązywaniem specjalnie skomponowanych zadań. Należy dodać, że zwykle charakter zadań i głębia pomysłów w tej dziedzinie sprawia, że szachiści praktycy (ci, którzy rywalizują w turniejach) omijają te tereny, jednak osoby, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą oddać się sportowemu wymiarowi - mają tutaj pełne pole do popisu - tak w tworzeniu jak i rozwiązywaniu zadań. W żadnym wypadku nie wolno pomijać tego obszaru szachowej aktywności, nawet pomimo stosunkowo niewielkiej popularności i ilości osób zajmujących się tym wycinkiem szachów.


9. Kształtowanie charakteru oraz uspołecznianie i integracja.

Dzięki szachom można kształtować różne cechy charakteru. Najczęściej wymieniane są: cierpliwość, obiektywizm, opanowanie, optymizm, wytrwałość, pracowitość, dążenie do sukcesu, radzenie sobie w trudnych sytuacjach, umiejętność redukowania stresu czy też odporność (twardość) psychiczna - zwłaszcza nie poddawanie się po porażkach.

Wypada nadmienić, że jeden z mistrzów świata (Aleksander Alechin), powiedział dość istotne słowa: "Dzięki szachom ukształtowałem swój charakter". Na pewno wielu rodziców chciałoby, aby ich pociechy mogły wspomagać rozwój swojego charakteru, prawda? Tak, można to osiągnąć także dzięki szachom!

Dodatkowo szachy mogą być pomocne w procesie socjalizacji. Na czym ma to polegać? Otóż osoba nieśmiała może zaprezentować na szachownicy, właśnie to, że nie boi się. Z kolei osoba, która jeszcze nie opanowała zasad współżycia w grupie - stopniowo dzięki pomocy szachów będzie nabywała ogłady. I wypada także podkreślić, że szachy są także dobrą okazją do integracji dla ludzi z tzw. grup wykluczonych. Przy odpowiedniej współpracy osoba niepełnosprawna ruchowo czy umysłowo - może rozgrywać partie z osobami, które są w pełni sił. Każdy kto widział ile radości mają osoby niepełnosprawne - w trakcie rozgrywania pojedynków (zarówno tych treningowych jak i turniejowych) na pewno będzie potrafił wymienić korzyści, które są udziałem obu grup.


10. Brak ograniczeń - czyli grać może... kto tylko zechce!

Czy to tak ważny element? Otóż okazuje się, że tak! Dlaczego? Otóż chociażby z uwagi na to, że w szachach nie ma znaczenia: płeć, wiek, kolor skóry, status materialny czy społeczny czy też poglądy lub przynależność do danej grupy. Słowem: może grać 8-letnia dziewczynka z 60-letnim mężczyzną czy też dyrektor banku z osobą bezrobotną. Jeśli dobrze poszperacie, to na pewno znajdziecie wiele przykładów osób sławnych, które grywają w szachy. Wystarczy wymienić chociażby znanych bokserów: Witalija i Władimira Klitschko, aktorów Woody Allena, Arnolda Schwarzeneggera, Willa Smitha, sportowców Borysa Beckera (tenisista), Mike Powella (mistrza świata w skoku w dal) czy też Billa Gatesa (szefa firmy Microsoft).

Uwierzcie, że w szachy grywają naprawdę wszyscy: zarówno nobliści jak i aktorzy, piosenkarze, muzycy, artyści, sportowcy, pisarze, filozofowie, matematycy, fizycy, programiści, ale także zwykli ludzie, których spotykamy na co dzień. I najważniejsze w tym jest to, że każdy może grać w szachy - w myśl przysłowia: "szachy są jak ocean: słoń może się wykąpać, a komar napić". Nie bez znaczenia jest także to, że tak naprawdę jest to jedna z najbardziej demokratycznych i zarazem najtańszych gier! Komplet szachów zwykle wytrzymuje co najmniej kilkanaście lat, a bywa także, że przechodzi na następne pokolenie.

W tym miejscu podkreślę wyraźnie: aby grywać w szachy nie trzeba być ani inteligentnym ani mądrym ani nawet odpowiednio dorosłym czy bogatym. W szachy może grać każdy... gdziekolwiek i kiedykolwiek zechce! Czyż to nie piękne?