niedziela, 2 września 2012

10 powodów dla których warto grać w szachy - czyli co możesz zyskać dzięki tej wspaniałej królewskiej grze

Niektórzy z was pewnie zastanawiają się czasami w jaki sposób można przekonać innych, że jednak szachy są warte wysiłku. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, to pomocą może być ta oto lista: 10 powodów dla których warto grać w szachy - czyli co możesz zyskać dzięki wspaniałej królewskiej grze. Mam nadzieję, że teraz nie będziecie musieli się wstydzić lub obawiać o to, że przy pytaniu: "no dobra, ale jakie korzyści będę z tego miał?" pojawi się u was poczucie pustki lub zakłopotania.

Tak więc poniżej zobaczmy 10 powodów dla których warto grać w szachy (czyli co możesz zyskać):

1. Ocenianie i porównywanie.

W szachach nieustannie musisz oceniać. Która z pozycji będzie dla mnie korzystniejsza? Kto stoi lepiej? Jaką wartość ma skoczek na 6 linii? Czy nastąpiła krytyczna pozycja? Jak dużo mogę jeszcze poświęcić, aby nie wyjść ze strefy remisowej? To właśnie przykładowe pytania dotyczące elementu zwanego ocenianiem. Jeśli dobrze ocenisz, to łatwiej znajdziesz plan dalszej rozgrywki. Czy silniejsze będą 2 piony na 6 linii czy też wieża? Czy opłaca się wymienić hetmana za gońca i wieżę? Tego typu pytania stale pojawiają się w głowie dobrego szachisty. Bardzo podobnie jak z matematyką - najpierw obliczamy (oceniamy) daną grupę pozycji, a potem porównujemy każdą z nich. Na koniec oczywiście wybieramy według naszego gustu (a dokładniej - naszych obliczeń), tę najlepszą.


2. Planowanie i przewidywanie.

Czy wymienić skoczka za gońca czy pobić piona? A może jednak najpierw wyprowadzić wieżę? Jak ustawić figury i piony w najbliższych kilku ruchach? Jaką pozycję chcę osiągnąć? Jak przerzucić skoczka na lepsze pole? Jak wykorzystać słabość ostatniej linii? Co zrobić, aby połączyć ze sobą ciężkie figury? Im lepiej planujemy, tym większa szansa, że nasze zamierzenia będą miały okazję się spełnić.

Wielu szachistów podkreśla wagę planowania: "lepiej jest mieć niezbyt poprawny plan niż nie mieć żadnego", "gra z planem czyni z nas bohaterów, zaś gra bez planu - naiwnych głupców".

Co się stanie za kilka ruchów? Jak może się zmienić pozycja? Czy atak na pozycję mojego króla rzeczywiście jest niebezpieczny? Jak zapobiec temu co chce przeciwnik? Jakiego typu końcówka może powstać po wymianach? Co zrobić, aby nie dopuścić do stworzenia wolnego piona? W jaki sposób mogę dojść do remisowej końcówki? I znowu: ten kto lepiej przewidzi przyszłe wydarzenia na szachownicy, ma większe szanse na sukces. Ten element jest dość blisko związany z planowaniem.


3. Testowanie (sprawdzanie) i analizowanie.

Dzięki programom i partiom treningowym możemy sprawdzić wiele naszych pomysłów. Możliwych pozycji w szachach jest tak dużo, że można śmiało założyć, że proces przetestowania wszystkich pozycji tak naprawdę nigdy nie będzie mieć końca.

Natomiast dzięki analizowaniu wielu różnych pozycji wyostrzamy nasz umysł. Jest to czynność, którą wykonuje każdy solidny szachista po zakończonej ważnej partii (najczęściej turniejowej). Za jej pomocą znajdujemy błędy i niedokładności zarówno w naszej grze jak i przeciwnika. Potęga analizy polega na tym, że jej zwieńczeniem jest następny krok w dążeniu do rozwoju - czyli wyciągnięcie odpowiednich wniosków.


4. Krytyczne, niezależne myślenie oraz wnioskowanie (wyciąganie wniosków).

Dzięki krytycznemu myśleniu zbliżamy się do doskonałości - najsilniejsi na świecie gracze chcą stale mieć obiektywne oceny pozycji, niezależnie od ich stylu gry. Nawet jeśli jesteśmy święcie przekonani, że pozycja jest dla nas lepsza, zaś inni udowodnią, że tak nie jest - wówczas trzeba przyjąć te argumenty. Niemniej warto pamiętać, aby starać się myśleć niezależnie od innych - nawet jeśli początkowo wyda się to drogą "pod prąd". Dochodzenie do wniosków dzięki własnej pracy (opierając się na dorobku i narzędziach stworzonych przez innych) da w dłuższej perspektywie większe korzyści niż bierne opieranie się na autorytetach lub gotowcach.

Z kolei po dobrze wykonanej analizie konieczne jest wyciągnięcie wniosków. Właśnie one będą wyznacznikiem na drodze ku dalszym sukcesom i rozwojowi. W myśl przysłowia: "Mądry szachista po przegranej, bo dzięki analizie wyciągnął wnioski... i drugi raz nie popełni tego samego błędu".


5. Nieustanne tworzenie i rozwiązywanie problemów (odkrywanie tajemnic).

Silny szachista stale uczy się tworzyć takie problemy, które sprawią przeciwnikowi jak najwięcej kłopotu. Cały szkopuł polega na tym, aby wykonywać takie ruchy i dochodzić do takich pozycji, w których przeciwnik w końcu pomyli się. Stopień komplikacji w szachach jest bardzo duży, więc ten, kto wymusi na stronie przeciwnej takie pozycje, które będą dla niej zbyt trudne do prawidłowej oceny - ten wygrywa.

Natomiast rozwiązywanie problemów jest dla nas chlebem powszednim. Przecież właśnie nasz przeciwnik także stara się, aby dawać nam tak trudne zadania, abyśmy w końcu stracili orientację w powstałej pozycji. Warto podkreślić, że im częściej spotykamy się z coraz trudniejszymi problemami, tym lepiej nauczymy się je w końcu rozwiązywać. A jeśli dodamy do tego możliwość transferu tej umiejętności na problemy, które stale nas otaczają w życiu? Chyba nie trzeba dodawać jak cenna to cecha, prawda?


6. Podejmowanie decyzji i branie pełnej odpowiedzialności.

Szachy są piekne także dlatego, że mamy możliwość samodzielnie, niezależnie podejmować decyzję i jednocześnie bierzemy pełną odpowiedzialność za ich skutki. Jeśli decyzja była słuszna - odniesiemy sukces, jeśli zaś była nieprawidłowa - czeka nas porażka. Każdy szachista wielokrotnie styka się z porażkami, które są wynikiem złych decyzji. Niemniej dopóki nie nauczy się brania pełnej odpowiedzialność za ich wynik - tak długo nie będzie solidnym zawodnikiem. W tym przypadku nie można zwalić winę na partnera z drużyny, który nieodpowiednio podał piłkę - sami odpowiadamy za własne decyzje.


7. Pełna jawność informacji oraz brak losowości i elementu szczęścia.

W szachach nie ma problemu związanego z tym, że nie wiemy jakimi kartami może dysponować przeciwnik - wszystkie informacje są dostępne na szachownicy. Oczywiście umiejętność ich odczytywania i odpowiedniej interpretacji - bywa różna w zależności od szachisty. Ponadto nie ma tutaj elementu szczęścia - lepszego lub gorszego rzutu kością czy też wylosowania przez ruletkę nie tego koloru albo cyfry. Szachista, który mówi, że "nie miał szczęścia" równie dobrze może powiedzieć, że "nie miał głowy danego dnia". Pamiętajmy o tym szczególnie wtedy, gdy ktoś będzie mówił, że mieliśmy szczęście bo wygraliśmy, zaś inna z osób go nie miała (w danej partii czy turnieju). Raz jeszcze podkreślam wyraźnie: w szachach wygrywa ten, kto jest lepszy, a przegrywa - gorszy. Lepszy to ten, kto posiada umiejętności na wyższym poziomie, zaś gorszy - na niższym.


8. Możliwość tworzenia i zachwycania się pięknem.

Wystarczy tutaj przypomnieć wspaniałe słowa znakomitego artysty Marcela Duchampa: "Nie każdy artysta jest szachistą, ale każdy szachista jest artystą". Szachy mają wiele wymiarów, a wśród nich jest właśnie ten dodatkowy, który zachwyca osoby, które wolą tworzyć aniżeli rywalizować w wymiarze sportowym. Są to tak zwani kompozytorzy szachowi. Tak to właśnie oni są tymi, którzy malują i rzeźbią fantastyczne pozycje, które przyjmują formę zadań. A kim są odbiorcy? Praktycznie to wszyscy, którzy chcą odkrywać i zachwycać się pięknem szachowych idei zawartych w pracach twórców. Warto podkreślić, że są także tzw. "solwerowcy" (ang. "solve" - rozwiązywać). Jest to grupa, która zajmuje się rozwiązywaniem specjalnie skomponowanych zadań. Należy dodać, że zwykle charakter zadań i głębia pomysłów w tej dziedzinie sprawia, że szachiści praktycy (ci, którzy rywalizują w turniejach) omijają te tereny, jednak osoby, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą oddać się sportowemu wymiarowi - mają tutaj pełne pole do popisu - tak w tworzeniu jak i rozwiązywaniu zadań. W żadnym wypadku nie wolno pomijać tego obszaru szachowej aktywności, nawet pomimo stosunkowo niewielkiej popularności i ilości osób zajmujących się tym wycinkiem szachów.


9. Kształtowanie charakteru oraz uspołecznianie i integracja.

Dzięki szachom można kształtować różne cechy charakteru. Najczęściej wymieniane są: cierpliwość, obiektywizm, opanowanie, optymizm, wytrwałość, pracowitość, dążenie do sukcesu, radzenie sobie w trudnych sytuacjach, umiejętność redukowania stresu czy też odporność (twardość) psychiczna - zwłaszcza nie poddawanie się po porażkach.

Wypada nadmienić, że jeden z mistrzów świata (Aleksander Alechin), powiedział dość istotne słowa: "Dzięki szachom ukształtowałem swój charakter". Na pewno wielu rodziców chciałoby, aby ich pociechy mogły wspomagać rozwój swojego charakteru, prawda? Tak, można to osiągnąć także dzięki szachom!

Dodatkowo szachy mogą być pomocne w procesie socjalizacji. Na czym ma to polegać? Otóż osoba nieśmiała może zaprezentować na szachownicy, właśnie to, że nie boi się. Z kolei osoba, która jeszcze nie opanowała zasad współżycia w grupie - stopniowo dzięki pomocy szachów będzie nabywała ogłady. I wypada także podkreślić, że szachy są także dobrą okazją do integracji dla ludzi z tzw. grup wykluczonych. Przy odpowiedniej współpracy osoba niepełnosprawna ruchowo czy umysłowo - może rozgrywać partie z osobami, które są w pełni sił. Każdy kto widział ile radości mają osoby niepełnosprawne - w trakcie rozgrywania pojedynków (zarówno tych treningowych jak i turniejowych) na pewno będzie potrafił wymienić korzyści, które są udziałem obu grup.


10. Brak ograniczeń - czyli grać może... kto tylko zechce!

Czy to tak ważny element? Otóż okazuje się, że tak! Dlaczego? Otóż chociażby z uwagi na to, że w szachach nie ma znaczenia: płeć, wiek, kolor skóry, status materialny czy społeczny czy też poglądy lub przynależność do danej grupy. Słowem: może grać 8-letnia dziewczynka z 60-letnim mężczyzną czy też dyrektor banku z osobą bezrobotną. Jeśli dobrze poszperacie, to na pewno znajdziecie wiele przykładów osób sławnych, które grywają w szachy. Wystarczy wymienić chociażby znanych bokserów: Witalija i Władimira Klitschko, aktorów Woody Allena, Arnolda Schwarzeneggera, Willa Smitha, sportowców Borysa Beckera (tenisista), Mike Powella (mistrza świata w skoku w dal) czy też Billa Gatesa (szefa firmy Microsoft).

Uwierzcie, że w szachy grywają naprawdę wszyscy: zarówno nobliści jak i aktorzy, piosenkarze, muzycy, artyści, sportowcy, pisarze, filozofowie, matematycy, fizycy, programiści, ale także zwykli ludzie, których spotykamy na co dzień. I najważniejsze w tym jest to, że każdy może grać w szachy - w myśl przysłowia: "szachy są jak ocean: słoń może się wykąpać, a komar napić". Nie bez znaczenia jest także to, że tak naprawdę jest to jedna z najbardziej demokratycznych i zarazem najtańszych gier! Komplet szachów zwykle wytrzymuje co najmniej kilkanaście lat, a bywa także, że przechodzi na następne pokolenie.

W tym miejscu podkreślę wyraźnie: aby grywać w szachy nie trzeba być ani inteligentnym ani mądrym ani nawet odpowiednio dorosłym czy bogatym. W szachy może grać każdy... gdziekolwiek i kiedykolwiek zechce! Czyż to nie piękne?

2 komentarze:

  1. Witam. Kilka miesięcy temu podjąłem intensywny trening w szachy - około 4 godziny dziennie przez pół roku, dzięki czemu awansowałem z gracza 1000 na gracza 1600 na FICS. Uważam że ten okres w moim życiu mogłem wykorzystać lepiej, na coś co przyniosło by wymierne korzyści, np. finansowe. Pozdrawiam - arcydiakon

    OdpowiedzUsuń
  2. @Arcydiakon

    Kwestia decyzji i wartości. Można także założyć, że KAŻDA chwila jest stracona jeśli nie jest wykorzystana do maksmimum na to, co przyniesie nam wymierne korzyści. Można także oglądać TV czy siedzieć na komputerze i czekać aż życie przeleci obok nas.

    Mnie szachy uczą coraz bardziej wytrwałości, pracowitości oraz przy okazji kształtuję nastawienie na sukces. Dzięki szachom mogę intelektualnie być ostry jak brzytwa, pomimo że nie mam już lat 18.

    Dochodzi pytanie w jaki sposób trenowałeś: są oczywiście bardzo nieefektywne metody przy których rzeczywiście cały poświęcony czas szachom (ale też i innym dziedzinom) należy uznać za stracony.

    Mogę dodać, że mój kolega, który miał zacięcie w kierunku matematyki, logicznego, analitycznego myślenia - dziś pracuje jako analityk w dość prestiżowym banku. Wierzę, że szachy, którymi zajmował się około 8-10 lat, także przyniosły mu pewne korzyści, które potem "przekuł" w sukces.

    Na koniec warto podkreślić, że w szachy warto grać wtedy, gdy czuje się sens oraz radość z tego czemu się człowiek poświęca. Inaczej będzie to traktowane jako strata czasu. Ja także w życiu miałem różne momenty, lecz generalnie więcej zyskałem dzięki szachom niż straciłem. I jeśli (s)traciłem, to przez własne decyzję (tudzież głupotę), ale nie przez szachy. To człowiek podejmuje decyzje, a szachy są tylko platformą dzięki której można się realizować.

    I jeszcze jedna istotna uwaga: warto przyjrzeć się sobie i zadać sobie pytanie (niekiedy trzeba powtarzać je wiele razy, aż dojdzie się do sedna): DLACZEGO chcę zajmować się szachami - jakie mam z tego korzyści i czy lepiej zająć się zamiast tego czym innym. Wszyscy w szachy na pewno nie będą grali, ale także nie muszą - jeśli szachy byłyby dla mnie formą przymusu lub nie przynosiły mi korzyści - to z pewnością bym z nich zrezygnował (na jakiś czas lub na zawsze). Na dzień dzisiejszy nie znam jednak tak wszechstronnej platformy, która będzie oferować mi bogactwo możliwości.
    To mniej więcej tak jak w grze w karty: najpierw gramy w wojnę, potem w pana, piotrusia, tysiąca, 3-5-8, i inne gry, by potem odkryć brydża, który przyćmiewa te wcześniejsze. Jeśli jednak dojdziemy do wniosku, że to właśnie poker jest tą grą, której chcemy się oddać, to nie musimy stale grać w brydża, prawda? Dla mnie szachy są takim brydżem i pokerem w jednym.

    OdpowiedzUsuń