poniedziałek, 5 grudnia 2016

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (14)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 25 i 26

Zadanie nr 25: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 3 ruchach

Zadanie nr 26: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 2 ruchach

sobota, 3 grudnia 2016

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (13)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 23 i 24

Zadanie nr 23: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 2 ruchach

 Zadanie nr 24: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 3 ruchach

środa, 30 listopada 2016

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (12)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 21 i 22

Zadanie nr 21: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 5 ruchach

Zadanie nr 22: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 2 ruchach

wtorek, 29 listopada 2016

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (11)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 19 i 20

Zadanie nr 19: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 2 ruchach

  Zadanie nr 20: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 3 ruchach

niedziela, 27 listopada 2016

W 1000 dni do poziomu 2000: część 14 - profesjonalne podejście: FICS Top 20 - serious attitude and a strong work ethic

Tym razem o czymś co często bywa efektem poważnego podejścia... czyli o możliwościach, które niejako magicznie i "nagle" otwierają przed nami drzwi do realizowania marzeń.

Powyższy obrazek pokazuje gdzie jestem i gdzie (jak wysoko) chcę przejść. Po lewej widzimy, że obecnie jestem sklasyfikowany na 81 miejscu (ranking 2069), a docelowo chciałbym chociaż raz być w pierwszej dwudziestce, czyli w Top 20 (obecnie trzeba uzyskać ranking co najmniej 2241). W sumie fajnie by to brzmiało "NokiaTwenty has finally reached Top Twenty", prawda? ;).

Zadajmy sobie pytanie czy to ambitny i realny cel? Odpowiedź na oba pytania brzmi - TAK! Pierwsza dziesiątka (zawodnicy z rankingiem co najmniej 2300), to mistrzowie szachowi - z tytułem Fide Master (FM) lub International Master (IM). To już zawodowcy, którzy zazwyczaj poświęcili swoje życiem szachom i osiągnęli w nich mistrzostwo. Natomiast zawodnicy z rankingiem poniżej 2300 (jednak nie mniej niż 2200) to najczęściej kandydaci na mistrzów (CM - candidate master). Obydwie grupy charakteryzują się tym, że traktują (lub przed znaczny okres swojego życia traktowali) szachy bardzo poważnie, więc walka z takimi rekinami to naprawdę ciężka przeprawa.

No dobra, ale jaki to ma związek ze mną? Otóż zobaczyłem, że otworzyła się przede mną szansa na to, abym mógł spełnić moje małe marzenie. Zawsze marzyłem o tym, aby być mistrzem w czymkolwiek. Z uwagi na to, że w szachy zacząłem grać dopiero wtedy, gdy inni już zajmowali się nimi 10 czy 15 lat, więc realnie wiedziałem, że nie ma co liczyć na bardziej poważne wyniki. W mojej karierze udało mi się zaledwie 2 czy 3 razy wygrać turniej lub być w pierwszej trójce najlepszych zawodników. Z kolei szachy są dla mnie na tyle ważne, że pozwalają mi stale na to, aby pozostawać sprawnym intelektualnie jak też rozwijać krytyczne myślenie, ocenę, analizę jak też planowanie czy wyciąganie wniosków. A te cechy są moim zdaniem bardzo ważne nie tylko na szachownicy, ale przede wszystkim w życiu!

I od momentu, gdy zacząłem poważnie zajmować się szachami (tak, chodzi o trening, studiowanie pozycji oraz rozwiązywanie zadań taktycznych), to "nagle" trafiłem na osoby, które zauważyły, że mój poziom zaczyna systematycznie wzrastać (pomimo tego, że ten proces następuje dość powoli). I delikatnie mówiąc, otworzył się worek z ofertami. Zawodnicy poziomu 2050-2200 zaczynają się interesować "nowym, młodym talentem". To, że ani nie jest młody ani tym bardziej utalentowany... to chyba oczywiste. Niemniej jeśli są osoby (hats off to DarkoChess!), które dają mi możliwości ku temu, abym sprawdził się na szachownicy w bardzo ciężkich warunkach.. to chyba wypada skorzystać z takiej szansy, prawda?

Najważniejsza zmiana to poważne podejście i etyka pracy nad szachami. Po angielsku jest to zwrot: "serious attitude and a strong work ethic", który wyraża się tym, iż zamiast szukania wymówek zaczyna się po prostu robić wszystko co niezbędne, aby osiągnąć sukces. Bardzo istotnym elementem jest według mnie zmiana podejścia do porażek (przegranych partii). Zamiast obwiniać i biczować siebie za błędy... po prostu analiza i wyciąganie wniosków. Dosyć brutalne i zarazem proste podejście - każda partia to kolejna szansa na to, aby zobaczyć co można i trzeba zmienić, polepszyć czy naprawić. Tylko tyle i aż tyle.

Dojście do poziomu w którym w końcu będę w pierwszej dwudziestce najwyżej sklasyfikowanych zawodników na FICS w grze typu standard... wymaga nie tylko pracy, ale i czasu. To pewna wspaniała podróż, której istotą nie jest osiągnięcie samego celu, lecz przede wszystkim doświadczanie oraz przeżywanie procesu, który towarzyszy tej podróży. Takie jest moje podejście i jeśli uda mi się ukończyć tę podróż realizując po drodze cel (owszem - ambitny i realny, pomimo że pozornie zbyt wysoko postawiony)... to będzie z pewnością spełnienie mojego dziecięcego (a raczej młodzieńczego!) marzenia. Tak, poprzeczka postawiona tym razem bardzo wysoko, ale jak to mawiają "nie święci lepią garnki" czy też "trening czyni mistrza".

Aha! I jeszcze jedno! W moim życiu zawsze działa jedna zasada: jeśli całym sercem czegoś pragnę i jest to realne marzenie, to jeśli wykonam odpowiednią pracę, wówczas dane marzenie zostaje spełnione. A najprostszym i zarazem najbardziej jednoznacznym sygnałem ku temu, że drzwi do realizacji marzeń zostają otwarte są właśnie owe "nagle pojawiające się okazje". A te nie biorą się z powietrza, lecz z dojrzałości do poważnego podejścia i solidnie wykonywanej pracy. Tylko tyle... czy aż tyle?!

PS. Tak, mam niezłe ciarki na plecach, bo nie dowierzam, że udało mi się dożyć takiej chwili! Teraz wystarczy tylko wykorzystać dmuchający wiatr w żagle... i dokonać podróży dookoła (szachowego) świata :) ;)

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (10)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 17 i 18

 
Zadanie nr 17: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 4 ruchach

 
Zadanie nr 18: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 3 ruchach

poniedziałek, 21 listopada 2016

W 1000 dni do poziomu 2000: część 13 - wnioski z przerabianego materiału i praktyki

Poprzedni artykuł był zaledwie miesiąc temu. Powodem podzielenia się kolejnymi wrażeniami jest potwierdzenie kilku szachowych hipotez i teorii, które udało mi się ostatnio sprawdzić.

1. Rozgrywanie dłuższych partii jest niezbędne, aby podnosić poziom oraz testować i utrwalać nabytą wiedzę.
2. Lektura Józefa Sławina (jego sławnej serii) jak i rozwiązywanie zadań taktycznych przynoszą oczekiwane efekty.
3. Po to, aby wejść na wyższy poziom konieczne jest zrobienie 1-2 kroków wstecz.

W ciągu ostatnich 10 tygodni rozegrałem około 80 partii tempem standardowym (minimum to 15 minut na zawodnika), w tym aż 33 partie na czas 30 minut (lub więcej) dla każdego zawodnika. Wydaje się to niewiele, ale jak na okres 2,5 miesiąca [od 2016-09-04 do 2016-11-20] to moim zdaniem raczej dobry wynik (biorąc pod uwagę inne zadania i intensywne obowiązki pozaszachowe).

W tym okresie udało mi się uzyskać dosyć dobre wyniki z kilkoma przeciwnikami (czas 45+45 lub 30+10). Głównie były to partie rozgrywane w ramach ligii szachowej na FICS (Tournament League).

2016-11-20 = OliverIsaac (1877)
2016-10-31 = ThatDay (1966)
2016-10-29 = mattointre (2065)
2016-09-30 = LNO (1982)
2016-09-06 + CapitanSgrakkio (1890)

Oczywiście nie są jakieś wielkie nazwiska szachowego świata, ale w tych partiach musiałem się mocno spocić, aby wycisnąć remis (a raz nawet była wykorzystana szansa wygranej).

 
Wykres 1: Graficzne przedstawienie postępu w roku 2016 - od 04.08 do 20.11. Linia trendu w końcu zaczęła przekraczać poziom 2000! Tak więc w końcu zaczęła się dobra zabawa i realizacja kolejnego celu, którym jest stabilizacja linii trendu oraz osiągnięcie rankingu 2100!


Teraz krótki komentarz najbardziej istotnych spraw

Grając partie standardowe na FICS mam okazję stale sprawdzać to czego się nauczyłem w ostatnim czasie. Dzięki temu widzę co się dzieje, jakie błędy popełniam i co trzeba zrobić, aby je wykorzenić. Wystarczy stale wyciągać wnioski i dopasowywać do nich konkretną pracę (zadania). Często jest tak, że widzę, iż moja gra jest dość spójna oraz logiczna, ale niekiedy zupełnie nie poznaję tego, że naprawdę aż tak słabo gram. Powodem tego jest nie tyle brak koncentracji, motywacji czy zaangażowania, ile integrowanie się nowej wiedzy. W pewnym momencie wszystko okazuje się istotne: kontrola centrum, obrona zdobytego piona, zajęcie wolnej linii, zrobienie roszady, wymiana figury, poświęcenie piona w zamian za aktywność czy też rozwinięcie następnej figury. A w końcu okazuje się, że wszystkiego jednocześnie nie da się osiągnąć... i mówiąc najprościej "pozycja sypie się jak domek z kart".

Co warto również podkreślić - zauważam pozytywne efekty lektury tomów Józefa Sławina. Coraz częściej zaczynam rozumieć pozycje, które pojawiają się przede mną, kojarzę wymagania pozycji jak też powoli tworzę plany gry dla obu stron i unikam prostych błędów taktycznych. Uświadamiam sobie, że dawniej pewnych ruchów kompletnie nie brałem pod uwagę, nie wspominając o tym, że potrafię ocenić rodzaj końcówki, która powstanie (względnie może powstać) jak też szanse na to czy uda się ją wybronić. Wnioski są naprawdę bardzo pouczające: na wyższym poziomie zawodnik musi nie tyle umieć dostrzegać więcej ważnych elementów, ale przede wszystkim umieć odróżnić najbardziej istotne wymagania przy wykorzystaniu możliwości tkwiących w danej pozycji. Niektórzy nazywają to holistycznym (całościowym) podejściem do szachów, a jeszcze inni - odsiewaniem ziaren od plew. Tak czy inaczej - wcale nie jest to takie proste jak się z boku każdemu wydaje. Poważna partia szachów wymaga naprawdę dużej wiedzy oraz maksymalnego skupienia, zaangażowania oraz tworzenia mniejszych lub większych dzieł sztuki.

No i jeszcze o krokach wstecz, aby wystrzelić do przodu. Im trudniejszy i obszerniejszy zakres wiedzy, którą nabywamy... tym więcej trzeba (świadomej) praktyki, aby poukładać wszystkie elementy szachowej wiedzy w spójną całość (system). W moim wypadku zawsze kolejnemu przeskoczeniu na wyższy poziom towarzyszył (przejściowy) regres. Stąd właśnie typowe "rozsypywanie się gry", aby po niezbędnej praktyce nastąpiło "nagłe" przejście na niespotykany dotąd poziom. A jakie to uczucie? Nie wiem jak inni to doświadczają i postrzegają, ale dla mnie zawsze to wiąże się z otwarciem oczu na nowe, nieznane możliwości oraz koncentracja na czymś czego dotychczas nie mogłem lub nie chciałem dostrzegać bądź (z)rozumieć.

I na koniec parę słów o tym co udało mi się potwierdzić.

1) Przeoczenia taktyczne (zwłaszcza proste!) zabijają każdą partię: poczynając od tej kompletnie amatorskiej, kończąc na cudownych dziełach sztuki, których logicznego i pięknego zakończenia nie mogliśmy doświadczyć, ponieważ "błąd taktyczny zniszczył cały wielogodzinny twórczy wysiłek". To jednocześnie smutne, ale i ważne doświadczenie oraz wniosek.

2) Brak odpowiedniej osłony króla (najczęściej pionowej) oraz obrońców w jego pobliżu powoduje częste porażki. Powodem ku temu jest to, że wolne linie wokół króla sprawiają, iż jego obrona wiąże się często z koniecznością wyboru jak wiele materiału trzeba oddać (aby uniknąć kompletnie przegranej pozycji bądź mata). Jedynym wyjątkiem, który udało mi się znaleźć (i przy okazji potwierdzić) to sytuacja w której nie ma możliwości wykorzystania tej słabości. Oczywiście niemal zawsze dotyczy to gry końcowej w której nie ma już zagrożenia matowego.

3) Brak lub nieodpowiednia kontrola centrum sprawia, że rozwój i koordynacja naszych figur (jak też i pionów) stoi pod znakiem zapytania. Bardzo często wiąże się to z brakiem przestrzeni do manewrowania, a to powoduje sytuacje w których brakuje nam ruchów, które poprawią pozycję, a przeciwnik ma takich możliwości aż nadto! Tutaj niestety także nie ma wiele do kombinowania: albo kontrolujemy centrum, albo zgadzamy się na to, że przeciwnik sprawi, że w końcu nie będziemy mieli ruchów, które utrzymują pozycję.

4) Brak rozwiniętych i aktywnych figur sprawia, że powstają tak zwane trwałe słabości (głównie pionowe lub związane z pozycją i bezpieczeństwem króla). To natomiast powoduje, iż pozycja jest strategicznie lekko przegrana. Wielu amatorów nie wie co oznacza ten termin. Spróbuję zatem wyjaśnić. Chodzi przede wszystkim o to, że pomimo różnych możliwości rozwoju gry, nie jesteśmy w stanie uniknąć strat materialnych jak też wtargnięcia wojska przeciwnika do naszego obozu z wiadomym skutkiem. A najgorsze jest to, że pozornie pozycja stoi równa (zwłaszcza pod kątem materialnym), a przy głębszym spojrzeniu okazuje się, iż to przeciwnik będzie tworzył groźby oraz plany nie do odparcia... a my możemy jedynie poszukiwać sposobów jak przeciągnąć nasz stan agonii. Najkrócej ujmując: wszystko co chcemy zagrać napotyka na prostą i skuteczną kontrę ze strony przeciwnika. Takich pozycji trzeba unikać jak ognia oraz przede wszystkim trzeba je z daleka rozpoznawać oraz zapobiegać ich powstawaniu.

5) Warianty debiutowe są ściśle powiązane z ideami oraz koncepcjami, które muszą gwarantować taką grę dzięki której będziemy mogli tworzyć i realizować nasze plany (wraz z poprawkami na to czego chce przeciwnik). Im lepiej rozpoznamy istotne właściwości danego debiutu (i konkretnego wariantu), tym łatwiej oraz solidniej przejdziemy do gry środkowej. W tej fazie największą katastrofą jest wejście w tak zwane forsowne warianty po których pozycja sypie się jak domek z kart.

Są gracze, którzy opracowują sobie takie warianty (bazy danych w postaci partii oraz warianty debiutowe zapewniane przez silniki i książki szachowe), a potem koszą wszystkich śmiałków, którzy odważą się wejść na niebezpieczny teren bez bardzo dobrego przygotowania. A nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że nie jest niczym wesołym osiągnięcie kompletnie przegranej pozycji po 10, 12 czy 16 ruchach. Stąd właśnie konieczność nauki i zrozumienia podstawowych wariantów i pozycji, które chcemy rozgrywać. W obecnych czasach jest to niestety absolutna konieczność - zwłaszcza, że nie sposób przeskoczyć tej fazy partii... i faktu, że tysiące szachistów (także silnych amatorów!) poświęcają setki i tysiące godzin po to, aby opracować, rozgrywać i udoskonalać (w tym poszerzać!) repertuar debiutowy. Wówczas walka z takim zawodnikiem bez odpowiedniego przygotowania przypomina najczęściej rozgrywkę czołgu przeciwko rowerowi. Trudno to nazwać walką, gdy już po debiucie wynik jest rozstrzygnięty, a następne 20 czy 30 ruchów to jedynie realizacja przewagi, którą solidny amator bez mrugnięcia okiem powinien być w stanie zamienić na wygraną.


PODZIĘKOWANIA za wsparcie w szachowej podróży (thanksgiving for support at my chess journey) dla takich niesamowitych pasjonatów i amatorów szachowych jak:

I want to thank for the support to one of my friend from FICS - my Serbian friend patzer Spaske (Nimzo) who is the biggest manager and best hunter on young talents. And of course kudos goes to Introspection and Lars (LNO) for allowing me to test any concepts and ideas I want to check - you are simply fantastic and reliable sparring partners! Last, but not least - Mark (mcstorytaller) who gives me some food for thoughts and for his inspiration, kibitzing, rooting and cheering for me! Thank you my dear chess friends for such an amazing support and keeping fingers crossed on me! ♔♔♔♛♛♛♘♘♘♡♡♡ ♥♥♥ ✪

niedziela, 13 listopada 2016

Taktyka szachowa totalnie odlotowa: właśnie to chciałem wiedzieć (16)

Kostrow i Bielawski opublikowali dość ciekawe zbiory zadań, które są przeznaczone dla szachistów 2 i 1 kategorii. Jest to seria nazwana "2000 szachowych zadań dla graczy turniejowych" (dosłownie: "dla graczy z kategoriami szachowymi"). Od razu warto zaznaczyć, że nie zostało opublikowanych tytułowe 2000 zadań w każdym zbiorze, lecz łącznie we wszystkich czterech (a dokładniej: w każdym z nich znajdziemy po 504 zadania do rozwiązywania).

Pierwsza część to trening związania i podwójnego uderzenia, druga - odciągnięcia i zaciągnięcia, trzecia - różne kombinacje (blokada, zwolnienie linii, zniszczenie obrońcy, przesłona, wtrącony ruch, odkryty atak i rentgen) oraz czwarta - końcówki. W najbliższym czasie zostaną opisane wszystkie z nich. Zaczniemy tradycyjnie od omówienia pierwszej części.


Zbiór zadań "2000 szachowych zadań dla graczy turniejowych: związanie i podwójny atak - cz.1"

Co znajdziemy w tym zbiorze zadań? Otóż część pierwsza jest poświęcona dwóm motywom taktycznym - podwójnemu uderzeniu i związaniu. I jak we wstępie pisze autor: "Żadna z partii nie zostaje rozegrana bez tych taktycznych motywów. Prześladują nas od wczesnej części debiutowej aż do późnej końcowej". Nie trzeba dodawać, że to właśnie szachowe motywy od których nie sposób uciec. Na nich wielu zawodników (w tym mistrzów i arcymistrzów) poległo lub dzięki nim odniosło zwycięstwo. Warto zatem sprawić, aby były one naszymi przyjaciółmi.

W książeczce znajdziemy 504 zadania podzielone na 3 stopnie trudności: kadet (1700-1800), oficer (1800-1900) oraz król (1900-2100). I mamy odpowiednio 150, 245 i 100 zadań dla każdej z kategorii. Taka ilość jest moim zdaniem bardzo dobrze dobrana, ponieważ na rozgrzewkę jest trochę zadań, aby rozruszać szare komórki, następnie już trzeba solidniej popracować... a na koniec przy królewskich zadaniach można naprawdę sprawdzić, który zawodnik pokona barierę drugiej kategorii, a który się podda. Oznaczenia są bardzo proste i jednocześnie zrozumiałe: pionem są oznaczone zadania dla 2 kategorii, gońcem - dla słabszej 1 kategorii, a królem - dla 1 kategorii i słabego kandydata na mistrza. Na temat związania mamy 252 zadania i tyle samo odnośnie podwójnego uderzenia. Można zatem ten zbiór traktować jako dwie połówki, które zostały rozdzielone rozwiązaniami. A te zostały sprytnie umieszczone w środku, więc można je wyjąć, tak aby nie było pokusy zaglądania do nich przed rozwiązaniem zadania.

Zbiór, którego wnętrze opisuję został wydany w 2001 roku - to 504 zadania, a całość zawarta jest na 92 stronach. Wstęp został zaprezentowany w 3 językach: angielskim, rosyjskim i niemieckim - tak samo jak nagłówki wszystkich motywów na każdej ze stron. W rozwiązaniach mamy uniwersalne figurki szachowe, więc każdy bez problemu będzie mógł sprawdzić swoje rozwiązanie z proponowanym przez autora. Na każdej ze stron mamy po 6 diagramów, a pod nimi wyznaczone miejsce na zapisanie odpowiedzi. Jednak o ile w przypadku zadań na mata w 2 lub 3 ruchach ma to sens, to w wypadku tego typu zadań... ten pomysł raczej nie jest do końca przemyślany - chyba, że chodzi jedynie o zapisanie jednego lub dwóch kluczowych ruchów dla obu stron (na tyle bowiem wystarczy nam miejsca). Diagramy są czytelne, obok nich numery zadań i figurki piona, gońca lub króla, które przypominają o tym dla kogo są przeznaczone konkretne zadania. W tym miejscu warto pochwalić autorów za bardzo efektywny system oznaczeń dzięki któremu nie trzeba zastanawiać się kto zaczyna i jak trudne jest dane zadanie.

Z kolei co do rozwiązań to mam nieco mieszane uczucia. Z jednej strony są one dobrze opisane (są także zawarte najbardziej proste warianty), ale warto mieć na uwadze to, że nie wszystkie z nich mogą być poprawne. Dobrze byłoby zatem rozwiązując zadania tworzyć sobie ich bazę i następnie sprawdzać rozwiązania z pomocą silnika szachowego. Nie tylko można dzięki temu wyłapać błędy w rozwiązaniach, ale przy okazji zobaczyć jak nieustępliwie i twardo będą rozgrywały daną pozycję (zadanie) bezduszne krzemowe maszyny. Warto wspomnieć, że 15 lat temu nie było ogólnodostępnych silników szachowych, które obecnie bez problemu są w stanie pokonać 99% arcymistrzów. Stąd właśnie konieczność porównywania i sprawdzania rozwiązań na dwóch płaszczyznach: swoje z proponowanymi przez autorów oraz krzemowych przyjaciół. I ta uwaga szczególnie dotyczy zadań królewskich, bowiem one są najbardziej kluczowe w tym zbiorze.

Na koniec krótko o skali trudności zadań. Na pierwszy ogień warto rozwiązać wszystkie oznaczone symbolem piona (1700-1800). Jest ich zaledwie 150, więc to kwestia 3-4 godzin efektywnej pracy. Kolejne to już oficerskie (1800-1900), których mamy aż 245. Tutaj warto już zwolnić tempo i sprawdzać czy na pewno nie pomijamy ważnych odpowiedzi przeciwnika. Na deser natomiast warto zająć się królewskimi (1900-2100). Pomimo, że jest ich zaledwie 110, to gwarantuję, iż każdy zawodnik, który nie ma siły co najmniej pierwszej kategorii - solidnie się zmęczy przy ich rozwiązywaniu. Ba! Czasami wręcz będzie to czarna rozpacz, poczucie frustracji czy wręcz zniechęcenia! Dlaczego? Pokażę na jednym przykładzie: podam rozwiązanie królewskiego zadania: 1.Qb3 Qa1 2.Bb2 Qb1 3.Nf3 Qh1 4.Ne5 e6 5.Bd7+ Rd7 6.Qb8+ Rd8 7.Qb5+ Ke7 8.Qb7+ Kf6 9.Qf7+ Kg5 10.Nf3+ Kh6 11.Qe6+ g6 12.Qh3# (Jusupov-Morenz). I to wcale nie jest żart! Oczywiście nie wszystkie zadania królewskie są aż tak odjechane, ale większość z nich to 8-11 ruchowe zagadki przy których można dostać zawrotów głowy. Jak dla mnie to zupełnie nowy poziom w szachach. Nigdy nie byłem w stanie rozwiązywać zadania, które miałyby aż tak dużą głębię i zmuszały do widzenia pozycji w takiej perspektywie. Niemniej ciężka, wytrwała i solidna praca może w końcu spowodować bardzo nietypowy efekt. Jak bardzo nietypowy? Spójrzmy na wymowny komentarz jednej z osób.

Komentarz Artura: Książki świetne (super). Dzięki nim osiągnąłem (poziom) kandydata na mistrza.

Oczywiście nie sama taktyka decyduje o tym jaki poziom szachowych umiejętności możemy przekuć na kategorie czy tytuły szachowe. Niemniej bez taktyki na wyższym poziomie - będziemy stale ogrywani przez zawodników, którzy tego typu zadania rozwiązywali (bądź rozwiązują) i mają głębokie taktyczne oko.

Dla kogo przeznaczony jest ten zbiór zadań? Według mnie dla każdego zawodnika poziomu drugiej kategorii i tych, którzy mają pierwszą kategorię, ale nie czują się zbyt pewnie w taktyce (czyli 1800-2000). Dzięki pracy nad tymi zadaniami będzie można nie tylko poczuć motywy taktyczne, ale również poćwiczyć wizualizację i liczenie wariantów w głowie, ponieważ wiele zadań wymaga wybiegania w przyszłość nawet na kilkanaście (pół)ruchów. To ciężka praca, ale na pewno przyniesie korzyści. Ja na swojej skórze już powoli zauważam, iż znacznie łatwiej i bardziej poprawnie liczę różne warianty. A przede mną jeszcze praca nad pozostałymi trzema częściami, co wcale nie będzie ani łatwe ani przyjemne. Niemniej jak to mawiają lekkoatleci: "no pain - no gain" (nie ma bólu, nie ma efektu).

Ogólna końcowa ocena tego zbioru to 4 (lub maksymalnie +4, ale to już raczej nieco naciągana ocena). Największą wadą (słabością) są rozwiązania. Przy najtrudniejszych zadaniach jest znacznie więcej możliwości aniżeli te, które są zawarte przez autorów. Warto byłoby je umieścić, ponieważ są one istotne i dzięki nim można przekonać się o bogactwie idei oraz złożoności pozycji. Co prawda nie sprawdzałem silnikiem rozwiązania wielu pozycji, ale jestem przekonany, że przy dobrej pracy można znaleźć wiele błędów czy też raczej lepszych rozwiązań (tak zwanych wzmocnień lub bocznych wariantów). Generalnie jednak nie wpływa to bardzo istotnie na całość pracy, którą wydali Kostrow i Bielawski. Gdyby jednak udało się poprawić i poszerzyć rozwiązania, wówczas zbiór mógłby pretendować do najlepszej pozycji łatwo dostępnej na naszym szachowym rynku.

W kolejnych odsłonach weźmiemy na warsztat następne części, bo moim zdaniem to jedne z nielicznych pozycji, które mogą być cenną pomocą dla zawodników, którzy chcą podwyższyć poziom taktyczny a nie bardzo wiedzą jakie zadania mają rozwiązywać.

Jeśli ktoś ma ochotę to może zerknąć na poniższą stronę i zapoznać się z rosyjskim opisem każdego z nich: http://chessknigi.ru/chess-books/2000-shahmatnyh-zadach.html

sobota, 12 listopada 2016

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (9)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 15 i 16

 Zadanie nr 15: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 4 ruchach

Zadanie nr 16: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 3 ruchach

wtorek, 8 listopada 2016

Power Mates – potężne matowanie jest dla każdego wyzwaniem (8)

I oto kolejny zestaw pozycji do rozwiązania – w postaci dwóch diagramów: początkowego (pozycji wyjściowej w której dana strona zaczyna) i końcowego (pozycji w której jest mat).

Zadanie i rozwiązanie z partii nr 13 i 14

Zadanie nr 13: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 4 ruchach


Zadanie nr 14: pozycja wyjściowa i obok końcowa: białe zaczynają i matują w 1 ruchu