sobota, 8 września 2018

Taktyka szachowa totalnie odlotowa: właśnie to chciałem wiedzieć (21)

Udało nam się uporać z serią zadań Kostrowa i Bielawskiego, więc teraz możemy zagłębić się w twórczość kolejnego trenera szachowego, który całe swoje życie poświęcił nauczaniu szachów... i przy okazji mimochodem opublikował ciekawe zbiory zadań dotyczące kombinacji (taktyki). Chodzi o taką wybitną postać jaką niewątpliwie jest Sergiej Iwaszczenko. Myślę, że dobrze będzie zerknąć na to co takiego udało mu się opublikować, że już od ponad 20 lat jego nazwisko jest stale wymieniane jeśli jest mowa o zbiorach zadań z kombinacjami (dziś określone byłoby to jako "na topie" albo "wiecznie żywy").

Pora na krótką recenzję i wspomnienie najstarszej pozycji, która rozpoczęła moją przygodę z szachami jeśli chodzi o pierwszy zbiór zadań szachowych. Mianowicie chodzi o "Podręcznik szachowych kombinacji", lepiej znany jako zwany "The Manual of Chess Combinations". Autorem jest Sergiej Iwaszczenko, który poświęcił całe życie na dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem w zakresie sztuki szachowej. Książka ta jest oparta na 25-letnim doświadczeniu w pracy szkoleniowej początkujących szachistów.

Nieśmiertelna klasyka: The Manual of Chess Combinations - Chess School 1a+1b (dwie części)
Autorem obu części jest Sergiej Iwaszczenko

Podręcznik szachowych kombinacji początkowo (to znaczy w pierwszym wydaniu) został wydany jako jeden wolumin. Od pewnego czasu jest dostępny jako dwie osobne części, które stanowią całość. W jednym tomie było zawartych 1320 zadań, a w obecnym wydaniu jest dokładnie 1300 (nawet jeśli we wstępie podawane jest 1320 - jak widać nikt nie zdążył tego poprawić). Zerknijmy do środka i zobaczymy czego możemy spodziewać się po tej pozycji.

Część pierwsza zawiera 719 kombinacji (142 strony), zaś jej kontynuacja to pozostałe 580 zadań (112 stron). Pierwsza część zawiera trzy poziomy (trudności) i powinna być dobra dla zawodników poziomu 1000-1200, natomiast druga (kolejne dwa poziomy) dla graczy 1200-1400. Można oszacować, że po przerobieniu wszystkich zadań zawodnik będzie na poziomie rozwiązywania taktyki określanej jako mniej więcej solidna czwarta (lub słabsza trzecia) kategoria.

Zadania są przeznaczone dla dzieci i początkujących. Zostały posegregowane według stopnia trudności, więc w przypadku nowicjuszy najlepiej będzie rozwiązywać po kolei, tak aby czuć jak poprzeczka stale się podnosi. Autor zaleca, aby na jednej lekcji rozwiązywać od 6 do 30 zadań. Myślę, że z pewnością jest to zależne od poziomu dziecka oraz tego jak długo jest w stanie skupić uwagę i rozwiązywać tego typu zadania.

Omówimy teraz pokrótce zawartość obu tomów. Dzięki temu będzie można zorientować się jakiego typu zadania znajdują się w tych mądrych księgach.

Część 1 (zadania 1-120): mat w jednym ruchu wraz z podpowiedzią jaka bierka matuje (60 zadań). Kolejne 60 zadań jest tym samym tematem, ale już nie ma podpowiedzi.

Część 2 (zadania 121-419): Jeszcze 30 zadań na mata w 1 ruchu, a następnie 90 zadań na wygrywanie każdej z figur (wieża, goniec, skoczek, hetman). Dalej mamy jeszcze 30 łamigłówek na przejście do remisowej pozycji (wymuszenie pata albo wiecznego szacha albo teoretycznej pozycji której nie można wygrać). Kolejne 30 pozycji to ćwiczenia na temat dawania mata za pomocą wykorzystania podwójnego szacha, a na dokładkę 72 pozycje z poświęceniem hetmana - w obu wypadkach w zamian za mata w dwóch ruchach. A na koniec poprawka z tego samego tematu, ale z wykorzystaniem poświęcenia innych figur.

Część 3 (zadania 420-719): Tutaj zaczynamy od tematu "mat w 2 ruchach, matuje hetman" (48 zadań), potem kolej na wieżę (36), skoczka (30), gońca (24) i piona (12). W tym miejscu kończy się zabawa. Od zadania oznaczonego jako 570 już trzeba zacząć myśleć - jak wygrać wieżę (18), skoczka (24), gońca (30) i hetmana (78). No i na tym kończy się pierwszy wolumin.

Część 4 (zadania 720-1017): Zaczynamy drugi wolumin i oczywiście trzeba utrwalić wygrywanie najsilniejszej figury, czyli hetmana (78), następnie wieży (42), kolejno gońca (42) i skoczka (30). Dzięki temu nasz szachowy wzrok ulegnie znacznej poprawie. W trudnych pozycjach dobrze jest jednak ratować się remisem, a więc również ten motyw warto przećwiczyć - mamy na to dodatkowych 30 pozycji. Od pozycji nr 960 zaczynają się zadania w których już trzeba solidnie pomyśleć, a nie tylko zabierać dzieciom drewno z szachownicy - mamy na to w tej części 58 pozycji (głównie z gry końcowej).

Część 5 (zadania 1018-1299): Kontynuacja poprzedniego wątku: do pozycji 1258 mamy samodzielny wybór najlepszej kontynuacji - tym razem królują pozycje z gry środkowej - bez żadnych podpowiedzi. A od tego momentu aż do końca książki mamy samo z tą różnicą, że pozycje pochodzą z ostatniej fazy gry (końcówki). Ostatni numer zadania to 1299. Potem możemy znaleźć już tylko odpowiedzi do zadań.

Pora na podsumowanie i ocenę tego zbioru zadań (składającego się z dwóch woluminów).

Wiadomo, że każda książka ma swoje plusy i minusy. Dobrym pomysłem będzie krótkie przyjrzenie się tym dwóm elementom.

Na plus na pewno trzeba zaliczyć dobór zadań oraz stopniowanie skali trudności. Poza tym 6 dużych diagramów na stronie pozwala na spokojne rozwiązywanie zadań z książki. Obecne wydania (rok 2007 i 2010 dla obu części) mają dobrej jakości papier oraz oprawę, więc mamy gwarancję, że te książki mogą bez trudu przetrwać intensywne użytkowanie. Minusem z pewnością będzie to, że bardzo niewielka część zadań może być znacznie wzmocniona. Przykładowo w zadaniu nr 838 trzeba wygrać wieżę, gdy można łatwo dać mata w 2 ruchach. Następnie w zadaniu nr 929 jest "wygraj skoczka", a powinno być umieszczone w temacie remisu. I jeszcze zadanie nr 1240: rozwiązanie podaje, że po 1.Bf4 Qh5 2.Qc4+- (wygrana), ale okazuje się, że prosty ruch pionem (2... g5!) powstrzymuje od mata. Gdyby ktoś odpalił silnik (lub samodzielnie poszukał lepszej kontynuacji), to szybko przekona się, że można znaleźć forsownego mata w 4 ruchach. Oto ten wariant: 1.Bxe7+ Rxe7 (Kg7 2.Bf8+ Kh8 3.Qg7#) 2.Rd8+ Ne8 (Re8 3.Qf7#; Kg7 Qxe7+ +-) 3.Rxe8+ Kxe8 (Rxe8 4.Qf7#) 4.Qc8#. Takie właśnie kwiatki sprawiają, że ta książka wymaga dopracowania. Dodam, że gdyby nie podane dodatkowe (poboczne) rozwiązania w odpowiedziach, to ocena końcowa byłaby jeszcze niższa. A tak myślę, że można tej pozycji (jako całości) wystawić ocenę dobrą (4), a dla malkontentów ciut niższą (4-). Można także podkreślić, że na każdej stronie jest nagłówek, który podpowiada nam jaki jest cel danego zadania (a dokładniej tych 6 diagramów na każdej stronie). Podobnie jak wstęp jest on podany w 4 językach: angielski, niemiecki, rosyjski oraz hiszpański.

Na koniec małe wspomnienie (nostalgia?!) na temat tego zbioru zadań. Mianowicie jest to mój pierwszy zbiór zadań szachowych jaki zakupiłem oraz zacząłem przerabiać jako pierwszy. Było to w zamierzchłych czasach, bo w poprzednim wieku - a dokładnie w roku 1998. Od tego czasu minęło już dobre 20 lat, a ja wciąż mam sentyment do tej książki. Dlaczego? Otóż niektóre z tych pozycji tak mnie wciągały, że poszukiwałem obaleń i jak już znalazłem, to rozpracowywałem je aż do mata (o ile to było możliwe rzecz jasna).

Można powiedzieć, że przez ten czas wiele się zmieniło, ale ten zbiór pomimo upływu wielu lat pozostaje w klasyce książek do nauki sztuki szachowej (zwłaszcza dla początkujących adeptów królewskiej gry). W dawnych czasach nie było ani Internetu ani dostępu do komputerów wraz z całym dzisiejszym dobrodziejstwem takim jak miliony partii mistrzowskich, bazy debiutowe, silniki szachowe, tablice końcówek czy programy analityczno-szkoleniowe. Stąd niezbędna była znajomość języka rosyjskiego jako, że to był jedyny realny sposób, aby czytywać na temat szachów - czyli inaczej mówiąc mieć dostęp do książek szachowych. Jeśli chodzi o książki angielskie to były praktycznie niedostępne (niesamowicie drogie), natomiast polskich było raptem kilkanaście (głównie z lat 70-80-tych takich autorów jak chociaż Stefan Czarnecki).

Z uwagi na te warunki (a raczej ograniczenia) miałem okazję długo męczyć ten zbiór zadań. Miałem bowiem wystarczająco dużą liczbę zadań, aby przez kilkadziesiąt miesięcy rozwiązywać oraz analizować (poszukiwać obaleń) wszystkie ciekawe zadania. W pewnym momencie zacząłem uczyć się (na pamięć) rozwiązań z tego zbioru... poprzez wielokrotne powtarzanie tych łamigłówek. Rekordem było osiągnięcie przeze mnie granicy 20 minut na rozwiązanie 1300 zadań (20 ostatnich zadań odpuszczałem, ponieważ zawierały długie warianty jako odpowiedzi).

A jak jest obecnie? Dzisiaj to samo można robić na tablecie lub smartfonie (jest wersja elektroniczna dostępna obu tych woluminów). Dawniej nie było mowy o wersji elektronicznej (smartfonów jeszcze nie wymyślono), więc kartkowałem poszczególne strony z zadaniami... i cieszyłem się z każdej "urwanej minuty". Współcześnie mamy na wyciągnięcie smartfona serwery taktyczne na których mamy dostęp do kilkudziesięciu tysięcy różnych zadań. Oczywiście możemy sobie dowolnie filtrować i wybierać poszczególne motywy czy ustawiać zadania na różnych poziomach.

Gdzie te czasy w których czytało i studiowało się książki szachowe?! Ktoś pamięta? Czy tylko ja jestem takim dinozaurem szachowym? A może po prostu ten świat szachowy w ciągu ostatnich 20 lat tak niesamowicie przyspieszył... a ja zostałem mocno w tyle?

2 komentarze:

  1. Trochę dinozaurów szachowych jeszcze jest :) Gdy w szkole podstawowej musiałem się uczyć języka rosyjskiego jako obowiązkowego trafiłem na bardzo "ostrą" nauczycielkę, co bardzo mnie zraziło do tego języka. Dopiero pod koniec ósmej klasy nauczyłem się grać w szachy a w liceum trafiłem znów na "ostrą" nauczycielkę j.rosyjskiego. Na j. rosyjskim można było zdobyć fory prenumerując prasę rosyjskojęzyczną. Szachmaty w CCCP były naprawdę fajnym czasopismem i dzięki temu udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym. Miałem "oko" u nauczycielki, miałem dostęp do literatury szachowej i jeszcze mimowolnie nauczyłem się języka rosyjskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Jacek

    Tak, Jacku. Wygląda na to, że jeszcze pokolenie dinozaurów (rocznik 1970-1980) jeszcze gdzieś się przewija ;).

    Ja rosyjski miałem w szkole podstawowej - jeśli dobrze pamiętam to przez 3 ostatnie lata (klasy 6-8). I akurat bardzo spodobał mi się ten język, więc dzięki temu od roku 1997, gdy dowiedziałem się, że szachowe książki rosyjskie są dużo tańsze niż nasze odpowiedniki (a w zasadzie ich brak), to natychmiast zacząłem kupować literaturę szachową właśnie rosyjskojęzyczną.

    Obecnie od około 16-18 lat czytuję takie książki, chociaż od około 10 lat dostęp do szachowej literatury angielskiej jest już niemal w pełni otwarty. Jedyną zaporą może być nadal cena takich książek, które są kupowane w oryginalnej cenie. Niemniej coraz częściej można nieco starsze książki (2-3 letnie) zdobyć w przyzwoitej cenie (np. 50-60 PLN) dzięki sklepowi Caissa, który oferuje promocje i wyprzedaże.

    Myślę, że współczesnym nastolatkom może być bardzo trudno wyobrazić sobie jak kiedyś wyglądał dostęp do książek szachowych. Cieszy jednak to, że obecnie mamy prawie nieograniczony dostęp do literatury szachowej z całego świata. No i nie ukrywam, że coraz więcej najbardziej popularnych książek szachowych wydanych po rosyjsku - jest wydawanych po angielsku. A obecnie bez znajomości angielskiego... to jak 20 lat bez minimalnie opanowanego rosyjskiego ;).

    OdpowiedzUsuń