czwartek, 6 października 2016

Pomyśl zanim uwierzysz – co nieco o mitach, stereotypach i dziwnych szachowych cudach (8)

Poniżej zaprezentuję kolejny przykład z wielu nieprawdziwych twierdzeń z dziedziny szachów. Sami oceńcie na ile są one wam znane i czy znacie ich obalenie:

MIT 11: Wymienianie wszystkich figur i pionków to najłatwiejszy i najpewniejszy sposób na remis z silniejszym zawodnikiem.

Ten mit akurat jest doświadczany przez zawodników, którzy już poznali dość dobrze podstawy gry. Głównie chodzi o zawodników poziomu 2 kategorii, którzy żyją tym przekonaniem. Za chwilę przekonamy się czemu jest to jedynie iluzja.

Zanim przejdziemy do wyjaśnienia istoty wątku zastanówmy się jak przebiega walka między słabszym i silniejszym zawodnikiem. Najczęściej silniejszy zawodnik posiada większą wiedzę bądź też doświadczenie, stąd słabszy zawodnik musi bardzo mocno się pocić, aby tak pokierować partią, żeby ten silniejszy nie był w stanie się odnaleźć.

Główna idea, która przyświeca zawodnikowi słabszemu tkwi w tym, że amator opiera swoje fałszywe przekonanie na pewnych elementach. Są nimi takie stwierdzenia jak:

1. Jeśli nie będzie odpowiedniego materiału do mata, wówczas przewaga (strata) materialna nie ma już znaczenia. Przykładem niechaj będzie pozycja typu K+B czy K+N przeciwko samotnemu królowi. Nieco bardziej drastyczny przykład to K+B+p bandowy przeciwko K przy czym goniec nie kontroluje pola przemiany, zaś król strony słabszej jest w kwadracie piona i nie można go z niego wygonić. A największe spustoszenie sieje przykład K+2N przeciwko K. Dlaczego? Otóż dlatego, że tutaj przewaga aż dwóch lekkich figur nie wystarcza do tego, aby wymusić mata (generalnie mat jest możliwy, ale tylko i wyłącznie przy współpracy strony słabszej). Stąd prosty wniosek: skoro tak duża przewaga materialna gwarantuje remis, to równie dobrze nie będzie problemu z jego uzyskaniem przeciwko silniejszemu graczowi.

2. Wymiana figur nie prowadzi do polepszenia pozycji przeciwnika, lecz jedynie do redukcji materiału pozostałego na szachownicy. I chodzi tutaj o tak zwaną równą (lub równorzędną) wymianę, gdzie wymieniamy skoczka za gońca albo inne bierki tej samej wartości. Tak więc możemy (ba! nawet powinniśmy) wymieniać możliwie dużo i szybko (jak popadnie), bo wówczas przeciwnik nie będzie posiadał wystarczającego materiału do mata.

3. Jeśli szybko wymienię figury to przeciwnik już nie będzie w stanie mnie zamatować w grze środkowej. Skoro atak 4 czy 5 figur na pozycję króla jest niemal zawsze skuteczny (zwykle końcowy finał to mat albo duże straty materialne), więc jeśli wymienię 2 czy 3 figury to możliwości ataku matowego znikają do niemal zera. W ten oto sposób pozbędę się ataku matowego a przy okazji także redukcja materiału spowoduje, że w końcu bez problemu sobie poradzę z utrzymaniem (lub uzyskaniem) remisu.

4. Wymiana figur prowadzi do tego, że możliwości popełnienia prostego błędu (tzw. podstawki) znowu spadają praktycznie do zera. Pilnowanie 7 czy 8 figur może być bardzo trudne, ale jeśli będę miał jedynie 2 albo 3, wówczas nawet dziecko sobie z tym poradzi, prawda? Tym oto sposobem mamy wilka sytego i owcę całą: przeciwnik nie będzie miał wystarczającej amunicji, aby mnie pokonać a ja będę mieć święty spokój ze stałym monitorowaniem moich figur. Jeśli nie masz figur na szachownicy, to nie musisz już się nimi zajmować! Czy może być coś lepszego?


A teraz zobaczymy dlaczego powyższe punkty w końcowym rozrachunku nie będą dawały nam szans na to, aby rzeczywiście bez problemu remisować z silniejszymi zawodnikami.

1. Jeśli nie będzie wystarczającego materiału do mata, to tutaj nawet mistrz świata nic na to nie poradzi. Jednak jest jeden drobny problem. Do tego, aby doszło do takiej pozycji... to silniejszy zawodnik musi nam na to pozwolić. On jednak będzie stawał na głowie, aby nie dopuszczać do takiej redukcji materiału, która nie daje mu szansy na zwycięstwo. Innymi słowy: będzie poszukiwał wszelkich (!) dróg, które dają mu szanse na wygraną i przeciwnikowi na popełnienie błędu. I nie ma tutaj znaczenia czy gra będzie wymagała wykonania 100 czy 200 posunięć i czy będzie trwała 3 czy 5 godzin. W przypadku zawodników profesjonalnych nie ma taryfy ulgowej: tutaj się liczy wygrana, a remis jest niejako wypadkiem przy pracy. Zdarza się on jedynie wtedy, gdy w danej partii nie udało się przeciwnika oszukać na desce, więc naturalnym wynikiem jest pokojowe zakończenie. Niemniej to wymaga naprawdę dużego wysiłku a nie podejścia typu "powymieniamy trochę i nie będziesz mnie miał czym zamatować". Gdyby tak było to gra w szachy już setki lat temu by odeszła do lamusa. Musi być w niej coś co powoduje, że nie wszyscy są w stanie być w niej mistrzami, a ci którzy z boku patrzą na szachistów - w końcu zachwycają się czymś więcej niż tylko obserwowaniem jak dwaj zawodnicy przesuwają kawałki drewna, prawda?

2. Amator myśli, że wymiana figur nie prowadzi do polepszenia pozycji przeciwnika, lecz jedynie do redukcji materiału pozostałego na szachownicy. A jaka jest prawda? Zawsze jest nią druga część, bo nie sposób podważyć tego, że po wymianie skoczków na szachownicy nagle coś przybyło. Zobaczmy zatem na początek stwierdzenia. Czy rzeczywiście wymiana nie wiąże się z polepszeniem pozycji przeciwnika? To zależy od konkretnej pozycji. Są dwie możliwości: jeśli konkretna wymiana spowodowała w naszej pozycji brak harmonii i/lub wypełniania konkretnych funkcji (zadań), wówczas ta wymiana ma wpływ na pozycję. Inaczej mówiąc, przy nieuzasadnionej wymianie 'przypadkowo' straciliśmy jeszcze piona (tak jakby nam spadł z szachownicy i żadna ze stron by tego nie zauważyła). W teorii mówi się o tym jako o strategicznym (lub pozycyjnym) błędzie. I w każdym wypadku stawia się po takim ruchu znak zapytania, a ten jest równorzędny z popełnieniem błędu! Wyjątkiem będzie sytuacja, gdzie wymiana figur nie prowadzi do polepszenia pozycji przeciwnika... niemniej musi to być związane z tym, że kontrolujemy istotne punkty na szachownicy i jesteśmy w stanie albo zapobiec realizacji planu albo mamy odpowiednią rekompensatę w postaci kontrataku, który gwarantuje nam (co najmniej) remis. Teoria mówi o tym, że wymiana jest uzasadniona jedynie w dwóch przypadkach. Pierwszy z nich to sytuacja w której bez dokonania wymiany natychmiast sypie nam się pozycja, natomiast drugi dotyczy sytuacji w której dzięki wymianie wygrywamy forsownie materiał (bądź zdobywamy wystarczającą przewagę pozycyjną). W każdym innym przypadku wymiana jest strategicznym błędem. I nie ma znaczenia czy chodzi o wymianę figury czy chociażby piona. Jednym z najprostszych sposobów zapamiętania tej reguły jest: "To take is a mistake", co oznacza "ślepe wymienianie jest błędem" (czy też inaczej: "gdy bezcelowo wymieniasz to popełniasz strategiczny błąd").

3. Kolejne obalenie przekonania o tym, że zmniejszenie ilości figur to brak kłopotów ze stałą obroną przed matem w grze środkowej... ma pewien sens. Otóż najczęściej jest to prawda, że mata w grze środkowej zwykle już nie dostaniemy. Jedyny problem polega na tym, że bezcelowymi (nieuzasadnionymi) wymianami sprawimy, że przeciwnik uzyska wygraną strategicznie pozycję. I wówczas powstaje pytanie czy naprawdę to taka dobra wiadomość, iż nie dostaniemy mata do 30 ruchu, skoro nie dalej niż w ruchu 50 trzeba będzie poddać partię? Gdybyśmy analizowali wyłącznie partie grane tempem superszybkim (tzw. bullet chess) to miałoby to nieco sensu. Jednak w partiach klasycznych czy szybkich - spokojnie wystarczy kilka minut (a niekiedy nawet i kilkadziesiąt sekund jeśli pozycja jest wyjątkowo prosta), aby zrealizować odpowiednio dużą przewagę pozycyjną. Tutaj nie ma wiele pola do dyskusji, bo dobry gracz (poziom 1 kategorii i wyżej) bez problemu powinien już umieć realizować dużą przewagę pozycyjną (zwłaszcza przeciwko słabszym przeciwnikom).

4. I ostatni z mitów, którym karmią się amatorzy, będąc święcie przekonanymi, że idą właściwą drogą. Chodzi o to, że rzeczywiście pilnowanie 7 czy 8 figur może być bardzo trudne, ale jeśli wymienię poprzednie w taki sposób, że przeciwnik dostanie bardzo dużą przewagę pozycyjną, to wówczas co mi z tego, że będę miał jedynie 2 albo 3 figury do monitorowania... skoro nawet dziecko poradzi sobie z tym, aby zrealizować (wystarczającą) przewagę? Czy na pewno o to chodzi? A pamiętajmy o tym, że silniejszy przeciwnik ma umieć w taki sposób ustawiać pozycje na szachownicy, aby KAŻDA nieuzasadniona wymiana przynosiła stratę stronie dokonującej tej operacji. O ile w przypadku błędów taktycznych strata jest widoczna gołym okiem, to w przypadku błędów pozycyjnych okaże się, że albo nie da się zatrzymać ataku przeciwnika albo nie mamy możliwości rozwoju własnej gry i to tylko kwestia czasu w ilu ruchach przeciwnik dobierze się do naszej pozycji i zrobi z niej jesień średniowiecza.

PRAWDA: Kto bezcelowo wymienia, ten po prostu traci. Problematyka wymiany jest ściśle związana z funkcjami jakie mają dane figury czy piony, a także z celem tego działania. Jest to podobne do zasady związanej z roszadą. Na wyższym poziomie brzmi ona: "zrób roszadę gdy musisz, a nie gdy możesz". Jeśli zastosujemy tę samą zasadę do wymiany ("wymieniaj materiał tylko wtedy, gdy musisz, a nie gdy możesz"), wówczas może się okazać, że nasi przeciwnicy zaczną mieć "nagle" większe trudności, aby z takim samym wysiłkiem remisować z nami partie. Najbardziej drastycznym i jednocześnie jaskrawym przykładem wymiany jest rozgrywanie gambitu. W tym wypadku mamy do czynienia z tym, iż przeciwnik celowo nie odbija materiału, aby szybciej rozwinąć figury i stworzyć zagrożenie w obozie przeciwnika. Taka gra jest najczęściej dużo trudniejsza od zwykłej wybijanki (w której przeciwnicy zamiast tworzyć skomplikowane pozycje w których każdy ma duże szanse na popełnienie błędu... po prostu biją co popadnie). Zbyt proste pozycje (i warianty debiutowe w których jest zbyt dużo wymian) nie są grywane przez zawodników na wyższym poziomie. Powód jest prosty - nie będzie wówczas realnych szans na to, aby tworzyć pozycje w których przeciwnik będzie w stanie pobłądzić.

Na koniec dodam, że ten pomysł jest dużo trudniejszy do zrozumienia stąd dopiero zawodnicy na poziomie 2 kategorii zaczynają mieć z nim do czynienia. Zwykle komentarz zawodnika po partii jest taki: "chciałem wszystko wymienić, ale okazało się, że jakimś cudem wygrał partię" czy też "po wymianie kilku bierek (pionów) nagle nie było możliwości obrony". To błędne przekonanie może mieć jednak różne przyczyny. Może brać się stąd, że ktoś nie chce lub nie lubi grywać pozycji, które są dynamiczne czy taktyczne albo też stąd, że ktoś wierzy, że "jeśli szybko i dużo wymienię, to nie będzie miał mnie czym zamatować". Oba podejścia prowadzą do zahamowaniu rozwoju szachowego. Miałem ostatnio okazję spotkać się z drugą stroną medalu, gdy zawodnik poziomu 2150-2200 za wszelką cenę unikał wymian! I to nawet wtedy, gdy wystarczyło dokonać 1 czy 2 wybić (wymian), aby powstawała pozycja, gdzie nagle widać dużą przewagę pozycyjną. Niemniej to także błąd opisany wyżej: w tym przypadku jest nim brak realizowania wymiany, gdy daje ona (widoczną) przewagę. Najczęściej jednak słabsi zawodnicy za bardzo się skupiają na wymianach, bo utrzymywanie napięcia jest naprawdę trudne. Wymaga bowiem zrozumienia pozycji, a czasami robienia "cichych" ruchów, które nic nie zmieniają w pozycji.

Błędne przekonania dotyczące istoty gry w szachy są często widoczne w grze słabszych graczy, ale także nieco bardziej zaawansowani chorują na tę przypadłość. Przy silniejszym przeciwniku taka strategia nie będzie miała szans powodzenia. Warto o tym pamiętać i przemyśleć temat, tak aby nie musieć robić sobie wyrzutów sumienia, że kilka czy kilkanaście lat straciliśmy na popełnianie tego samego błędu, którego nikt nam wcześniej nie uświadomił.

Myślę, że warto tę regułę skonsultować z instruktorem czy trenerem szachowym, aby nam wyjaśnił jego istotę i pokazał na kilku przykładach dlaczego zasada "kto (bezmyślnie) wymienia, ten traci" musi być brana pod uwagę na nieco wyższym szczeblu szachowego wtajemniczenia. Przypomnę, że celem tego artykułu jest jedynie zasygnalizowanie problemu (tematu), więc resztą trzeba się samemu zaopiekować.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza