poniedziałek, 8 czerwca 2015

Jak wygrać wygraną pozycję - czyli o tym co jest niezbędne, aby skutecznie zrealizować przewagę

Często mówi się, że "najtrudniej jest wygrać wygraną pozycję". Jest w tym trochę prawdy, ale także dużo zniekształceń, złudzeń czy też nieprawdziwych stwierdzeń (w tym też stereotypów i mitów). W tym artykule spróbujemy bliżej przyjrzeć się procesowi realizacji przewagi. Zaznaczam, że nie jest to lekcja szachowa, lecz materiał, który ma za zadanie pobudzić szare komórki, aby możliwie najskuteczniej zachęcić do przemyślenia tematu. Tyle tytułem wstępu - zaczynamy!

Zanim wgryziemy się w temat wygrywania wygranych pozycji, warto najpierw zapoznać się z tym oto wpisem: Jak się przestawiać w czasie gry – czyli dlaczego należy w kluczowych momentach zatrzymać się i solidnie pomyśleć.

Wierzę, że dzięki lekturze powyższego wpisu, obecny będzie dużo bardziej zrozumiały i przy okazji również bardziej wartościowy.

Zastanówmy się czym musi się charakteryzować wygrana pozycja... aby była możliwa do wygrania. Musi zawierać takie oto elementy:
1) wystarczająca przewaga jednej ze stron, która ma charakter krytyczny (decydujący)
2) brak możliwości sprowadzenia pozycji na tory remisowe przez stronę broniącą się (najczęściej nazywaną jako strona słabsza).
3) stworzenie konkretnego planu realizacji przewagi strony silniejszej, aby w końcowym rozrachunku była możliwość zamatowania strony broniącej.

Teraz szybko omówimy powyższe punkty.
1) jeśli przewaga nie jest wystarczająca, wówczas nie może być mowy o pozycji wygranej. Przewaga może być materialna bądź pozycyjna oraz trwała bądź chwilowa. Po czym można ocenić (a raczej oszacować z jak największym prawdopodobieństwem) pozycję, iż zawiera decydującą przewagę? Przede wszystkim jeśli strona silniejsza ma dużą (bądź bardzo dużą) przewagę materialną, wówczas jest duża szansa, iż jest to pozycja wygrana.
2) jeśli strona broniąca się może wymusić przejście do remisowej końcówki, wówczas nie ma znaczenia to jaką przewagę mamy (materialną bądź pozycyjną) i jakiej jest ona wielkości (przewaga figury lekkiej, a nawet wieży może nie wystarczać do wygranej).
3) jeśli nie można wskazać planu realizacji przewagi strony silniejszej (to znaczy strona słabsza jest w stanie zapobiec jego realizacji), wówczas pozycja nie może być wygrana. A jeśli nie może być wygrana... to znaczy, że jest co najwyżej remisowa (odrzucamy w tym miejscu to, że może być także przegrana).

Co jest wspólnym mianownikiem dla powyższych punktów? Tak, jest nim tak zwana planowa gra (wynika ona ze strategii, a dzięki niej mamy plan gry), znajomość jak największej liczby remisowych pozycji oraz planów realizacji przewagi jak też umiejętność obrony w pozycjach o charakterze remisowym. Co to oznacza? Wniosek jest bardzo prosty: im więcej planów realizacji przewagi znamy (a tych najczęściej uczymy się z analiz partii mistrzowskich) i posiadamy w naszej głowie bazę bardzo wielu pozycji, które są remisowe (i nie tylko tych typowo prostych końcówek, lecz również te już powstające w grze środkowej!), tym łatwiej będzie nam przechodzić do takich typów pozycji, które gwarantują remis (bądź maksymalnie utrudniają realizację przewagi przeciwnikowi).

Jak należy zatem realizować przewagę, tak aby zamienić ją na zwycięstwo? Oto cztery etapy procesu:

1) Zdobądź przewagę
2) Powiększaj przewagę
3) Realizuj przewagę
4) Zamatuj przeciwnika

Tak, schemat banalny, więc na pewno każdy go zna. Niemniej teraz skomentuję powyższe punkty. Wierzę, iż w tym momencie może się okazać, że nie wszyscy będą (są) świadomi tego o czym chcę powiedzieć. Dodam, że nie jest to nic nowego ani odkrywczego, niemniej może mieć pewną wartość dla tych, którzy nie mają szachowego doświadczenia i/lub wiedzy dotyczącej tego procesu.

1) Proces zdobywania (zdobycia) przewagi polega na takim ustawianiu naszego wojska, aby stale polepszać (wzmacniać) pozycję i jednocześnie łączyć atak z wymuszaniem słabości. Tego można (a nawet trzeba) nauczyć się dzięki podręcznikom, które mówią o tak zwanej grze pozycyjnej, podręcznikach ataku oraz dotyczących strategii szachowej. Pamiętajmy, że stały nacisk, kumulowanie gróźb i wymuszanie słabości często sprawia, że przeciwnik w końcu nie wytrzymuje i mówiąc kolokwialnie - pęka. Oznacza to, że popełnia w końcu błąd, więc właśnie wtedy mamy okazję zdobyć przewagę (wykonując ruch, którzy utrzymuje ocenę pozycji). Bez popełnienia błędu przez przeciwnika nie jest możliwe zdobycie (krytycznej) przewagi, a w konsekwencji niemożliwe jest wygranie partii. Tak więc naszym zadaniem w tej części gry jest to, aby tworzyć takie pozycje na szachownicy, które przeciwnik nie będzie w stanie w pełni zrozumieć. Jeśli natomiast nie będzie ich rozumiał, wówczas jest prawie pewne, że wybierze słaby lub bardzo słaby ruch. No i wtedy mamy do czynienia z popełnieniem błędu, który możemy wykorzystać - zatem zdobywamy przewagę.

2) Zdobycie przewagi NIE oznacza jeszcze wygranej partii. Tutaj wielu amatorów polega (wykłada się) na tym etapie. Uważają oni - BŁĘDNIE - iż zdobycie przewagi musi oznaczać wygraną pozycję. Jeśli zdobyta przewaga jest bardzo duża i przeciwnik nie ma za nią wystarczającej rekompensaty, wówczas rzeczywiście ocena pozycji bardzo często jest jednoznaczna, tak dla amatora jak i mistrza świata - pozycja jest wygrana. Co zatem robimy w przypadku zdobycia przewagi? Tutaj odpowiedź jest jedna: zatrzymujemy się i na nowo oceniamy pozycję. I naszym zadaniem jest teraz sprawdzić jakie groźby ma przeciwnik oraz jakie słabości w naszym obozie może wykorzystać. Jak inaczej można to określić? Oceniamy poziom rekompensaty oraz wielkość naszych słabości. Jeśli tego nie zrobimy, wówczas jest duża szansa, że dalej będziemy grali niepoprawnie. Co to oznacza? Przede wszystkim brak optymalnego rozwoju szachowego i coraz większe problemy z przejściem na wyższy poziom szachowego zrozumienia (a to w przypadku gry turniejowej oznacza brak zdobywania kolejnych kategorii oraz punktów rankingowych).

3) Jesteśmy już po ocenie poziomu rekompensaty oraz wielkości naszych słabości, więc co dalej? Dzięki temu możemy bez problemu ustalić plan gry naszego przeciwnika. I tutaj szalenie ważna wskazówka - poszukujemy w planie gry przeciwnika bardzo aktywnej (dynamicznej) gry oraz możliwych poświęceń (także sprawdzamy niepoprawne poświęcenia). Dopiero po tym możemy przystąpić do dalszego zdobywania (kumulowania) przewagi, tak aby rozpoznać, że już udało nam się zdobyć na tyle dużą (decydującą) przewagę, że możemy przystąpić do jej realizacji. Na czym natomiast polega najtrudniejszy element - czyli owa magiczna realizacja przewagi? Na tym, aby przeciwnik nie był w stanie uciec w tak zwaną "remisową uliczkę" (strefę remisową).

4) Ostatni etap to zamatowanie przeciwnika. Ważna uwaga! Zakładamy, że nasz partner siedzący po przeciwnej stronie deski - ABSOLUTNIE NIE PODDA SIĘ, a więc musimy mu w tym pomóc. W jaki sposób? Po prostu musimy zamatować jego króla (wtedy nie ma żadnych wątpliwości czy będziemy w stanie zrealizować przewagę). A jakie mamy techniczne środki ku temu, aby w końcowym rozrachunku dać mata? Oto one: a) zamatowanie króla (zwykle dzięki zastosowaniu ataku matowego w grze środkowej bądź założenie siatki matowej w grze końcowej), b) zamiana (promocja) piona na hetmana (to zwykle przekonuje zdecydowaną większość, iż dalszy opór może nie mieć sensu) albo też c) wpędzenie przeciwnika w zugzwang (pozycję w której każdy ruch prowadzi do znaczącego pogorszenia pozycji). Jest jeszcze jeden sposób, który nie jest zbyt często możliwy do zastosowania, ale warto o nim pamiętać: chodzi o wybicie wszystkich (bądź przynajmniej tych najsilniejszych albo najbardziej istotnych) figur i pionów przeciwnika (jeśli bowiem nie będzie miał już wojska, którym może nas atakować, to w konsekwencji nie będzie w stanie obronić się przed naszym atakiem matowym).

Przy okazji warto wskazać kierunek w którym należy podążać (aby się rozwijać szachowo). Należy w tym celu stale zwiększać naszą wiedzę oraz umiejętności w tych obszarach w których mamy braki. Można do tego celu wykorzystać książki, które zajmują się opisywaniem tego zagadnienia (realizacji przewagi). Moja propozycja to jedynie trzy pozycje polskojęzyczne dostępne obecnie, które są naprawdę warte uwagi:

1. Jak zrealizować niewielką przewagę (Eduard Gufeld), 157 str.
2. Nowoczesne końcówki (Aleksander Bielawski, Adrian Michalczyszyn), 213 str.
3. Sztuka obrony (Lew Poługajewski, Jakow Damski), 230 str.

Czego możemy się dowiedzieć z powyższych książek? Z pierwszej nauczymy się tego jak rozpoznawać i zrealizować niewielką przewagę, jak grać przy nierównym materiale i jak oszczędzać siły, wyczekując w nieco gorszej pozycji.

W przypadku książki drugiej nauczymy się różnych technik prowadzenia gry końcowej. Do tego również jak wykorzystać przewagę, uniknąć wstydliwych błędów (które popełniają nawet arcymistrzowie), sprytnie remisować, radzić sobie z obroną, prowadzić pojedynki gońca ze skoczkiem i połączyć debiut z końcówką.

I w końcu z ostatniej z wymienionych pozycji będziemy mogli zapoznać się z takimi tematami jak: budowanie blokady, uproszczenia jak też aktywna obrona i kontratak. Większość zawodników (zwłaszcza tych, którzy nie zdobyli jeszcze żadnego tytułu szachowego) ma poważne problemy z obroną, więc zapoznanie się z tą książką pozwoli nam zrozumieć istotę sztuki obrony.

Wszystkie książki są wydane w języku polskim i zalecane są dla zawodników o poziomie co najmniej 1800 (2 kategorii). Owszem, ich przerobienie to około kilka miesięcy ciężkiej pracy (albo kilkanaście przy dokładnym przerabianiu). Co jednak dostajemy w zamian? Najczęściej jest to możliwość realnej zmiany poziomu z kategorii 2 na 1 albo z 1 na KM - zwłaszcza jeśli właśnie naszą Achillesową piętą jest realizacja przewagi, słabe końcówki oraz brak umiejętności (solidnej) obrony.

Na koniec jeszcze kilka pytań i odpowiedzi, tak aby ten artykuł miał większą wartość (zwłaszcza dla tych, którzy chcieliby zadać tego typu pytania).

Q1: Czy uzyskując przewagę ZAWSZE muszę wygrać partię? Czy jeśli będę miał naprawdę duża przewagę i nie wygram to będzie tragedia?
A1: Nie, nie musisz. Są przewagi, których przy optymalnej grze strony broniącej się nie można zrealizować. Natomiast przewaga, która nie może być zrealizowana, to właśnie co najwyżej remis. Pytanie zatem czy remis to zysk czy też strata połowy punktu (jako odniesienie do całego punktu, który jest przyznawany w wypadku zwycięstwa). Tragedii nie ma jeśli nie jesteśmy w stanie zrealizować dużej przewagi - tak długo jak wyciągniemy wnioski z tego co się stało. Oczywiście im silniejszy zawodnik, tym mniejszą przewagę musi umieć realizować (oraz powiększać). Bez przegrywania partii i wyciągania wniosków z porażek trudno jest się rozwijać szachowo (zwłaszcza w aspekcie sportowym).

Q2: Dlaczego znacznie łatwiej jest (może być) grać pozycje w których to właśnie przeciwnik "musi wygrać" (mając niewielką przewagę)?
A2: zwykle dzieje się tak, gdyż czujemy, iż nie mamy nic do stracenia, a wtedy "magicznie" uruchamiamy pokłady i "gryziemy deskę". Natomiast często przeciwnik zaczyna się rozluźniać i w konsekwencji zaczyna grać znacznie słabiej niż powinien. A to z kolei prowadzi do tego, że pomaga nam w zremisowaniu partii.

Q3: Jak to się dzieje, że przeciwko graczom utytułowanym (kandydat na mistrza, mistrz bądź arcymistrz) mając przewagę jakości często przegrywam partię?
A3: Bardzo często owa przewaga jest jedynie złudzeniem, gdyż najczęściej nasz przeciwnik ma odpowiednią rekompensatę. A jeśli jej jeszcze nie ma, to zna i stosuje różne SPOSOBY dzięki którym maksymalnie utrudnia nam grę (więc tak naprawdę nasza przewaga nie ma znaczenia - szybko się roztapia). Natomiast te sztuczki (sposoby) zna z różnych książek oraz analiz partii mistrzów (i arcymistrzów).

Q4: Dlaczego w przypadku straty materiału z zawodnikiem utytułowanym [mistrzem], nawet takiej niewielkiej jak pion - moja pozycja coraz szybciej się rozsypuje?
A4: Zwykle jest ku temu kilka powodów. Pierwszym jest to, iż strata kluczowego (!) piona może powodować, że pozycja zaczyna się bardzo mocno chwiać. Znacznie większym problemem jest jednak to, że zawodnicy nie podejmują istotnego kroku. Jest nim zatrzymanie się i ocena pozycji na świeżo. Dopiero po tym musi nastąpić stworzenie planu i poszukiwanie możliwości kontry, hamowania ataku przeciwnika jak też maksymalne utrudnienie realizacji przewagi. Jeśli natomiast tego nie ma, to nie ma się co dziwić, że pozycja będzie ulegała coraz większej degeneracji.

Q5: Czy jak zdobędę przewagę to mam się bronić czy też atakować?
A5: To zależy od konkretnej pozycji. Najczęstszym i największym błędem jest jednak to, iż zawodnicy, którzy uzyskują przewagę zaczynają "głupieć". W jaki sposób to się objawia? Bardzo często przeciwnik zaczyna agresywną i dynamiczną grę oraz często poświęca materiał (także niepoprawnie). Natomiast strona mająca przewagę gra na dwa sposoby: a) albo tak, aby nie wchodzić w żaden konflikt (ostrą grę), a więc pasywnie lub tez b) gra tak, że zaczyna grać (nadal) agresywnie i zamiast szybko skonsolidować pozycję oraz zlikwidować największe słabości, to dalej kontynuuje ten sam styl gry. W obu wypadkach skutek jest ten sam - wielkość przewagi nie ma już znaczenia, bo wielkość rekompensaty przeciwnika ją po prostu przeważa. A to bardzo często kończy się nie tyle wyrównaniem pozycji, ale po prostu porażką.

Q6: Co mogę zrobić, aby jak najszybciej zlikwidować moje braki (słabości) w przypadku nieumiejętnej (słabej) realizacji przewagi? Jak mogę tę sztukę opanować?
A6: Najłatwiej jest poprosić trenera bądź instruktora szachowego, aby nas tego nauczył. Jeśli nie dysponujemy takimi możliwościami, wówczas pomocą ku temu mogą być odpowiednie książki (patrz niżej spis kilku proponowanych lektur). Nie da się jednak tej sztuki nauczyć w weekend albo tydzień, ponieważ wymaga ona nie tylko dość obszernej wiedzy, ale także ćwiczeń, analiz i rozgrywania pozycji treningowych.

Q7: Czy jeśli nie zdobędę przewagi i nie stworzę (nie znajdę) planu realizacji przewagi to czy mogę wygrać partię?
A7: Według mnie absolutnie nie. Zakładamy, że szachy to gra logiczna i jedno wynika z drugiego. Najpierw zdobywamy przewagę, potem ją stopniowo powiększamy i następnie realizujemy. Realizacja przewagi polega na opracowaniu planu gry oraz wyborze odpowiedniej drogi (ruchów) prowadzącej do wygranej (albo dającej jak największe szanse przeciwnikowi na popełnienie błędu). Może się oczywiście zdarzyć, że przeciwnik będzie bronił się słabo, ale takie podejście odrzucamy, gdyż nie prowadzi do rozwoju (nawet pomimo tego, że w praktyce ma ono pewne zastosowanie).

Na tym kończymy nasze rozważania o tym jak wygrać wygraną pozycję. Wierzę, że teraz będzie już wiadomo co jest niezbędne, aby skutecznie (z)realizować przewagę. Pamiętajmy jednak, iż bez odpowiedniej praktyki (ćwiczenia i testy jako pozycje treningowe) nasze umiejętności mogą pozostać na podobnym (czy też takim samym) poziomie. Sama pigułka wiedzy tutaj przekazana (a w zasadzie to można ten wpis potraktować jako ciekawy wstęp do tematu!) to jednak stanowczo za mało, aby natychmiast osiągnąć biegłość czy też mistrzostwo w realizowaniu przewagi - czyli skutecznym wygrywaniu wygranych pozycji. W tym temacie błędy popełniają nie tylko mistrzowie, ale również i arcymistrzowie. Warto o tym pamiętać i wyciągać wnioski z każdej porażki, bo to jest jedyna droga, która gwarantuje stały rozwój szachowy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza