czwartek, 23 lutego 2017

W 1000 dni do poziomu 2000: część 19 - nie ma sukcesu bez porażek, czyli twarde doświadczenie na drodze do stabilnej siły gry 2100

Mija drugi miesiąc w obecnym roku... i jak na razie nie udało mi się jeszcze dociągnąć linii trendu na poziom 2100. Jak widać na wykresie było dość blisko, ale jednak trzeba załatać największe dziury oraz jeszcze skuteczniej grywać z silniejszymi zawodnikami. W obecnej chwili po rozegraniu 58 partii standardowych mam uzyskany wskaźnik zwycięstw na poziomie 75.9% przy średnim rankingu przeciwników 1830. Można zatem powiedzieć, że grając przeciwko takim zawodnikom wygrywam 3 partie na 4. Niemniej, aby realizować mój cel osiągnięcia poziomu 2200... konieczne będzie ogrywanie silniejszych przeciwników, tak aby mieć wskaźnik 70-75% przeciwko zawodnikom o średnim rankingu 1950-2000. A to rzecz jasna wymaga wykonania kolejnej porcji solidnej pracy.

Kolejne wyzwanie - podciąganie linii trendu (krzywa czerwona linia) do poziomu 2100 (pozioma różowa linia). Żółty obszar to strefa w której obecnie pływam (poziom 2075-2115), a więc niewielkie odchylenie w obie strony od poziomu 2100. I jak widać pod koniec - nabywaniu kolejnych stopni doświadczenia towarzyszą lekcje pokory oraz spadku rankingu. Jest to całkowicie naturalny proces.

Czy zauważam inny poziom w mojej grze? Tak. Obecnie zwracam uwagę na znacznie więcej elementów i coraz trudniej jest mi grać. Jak to?! Ano tak, że mając wyższy poziom trzeba podejmować decyzje odnośnie wykonywania kolejnych ruchów nie na podstawie 3-4 elementów (jak dawniej), lecz niekiedy nawet 7-8! A to wymaga nie tylko dużo większych umiejętności, lecz przede wszystkim znacznie głębszej wiedzy!

Co ciekawego można zauważyć na poziomie 2050-2080? Otóż coraz większą rolę odgrywają końcówki oraz solidna i bardziej dokładna gra zarówno w debiucie jak i grze środkowej. Przeciwko zawodnikom poziomu 1950-2100 już nie zbiera się materiału jak dojrzałe jabłka w lecie, lecz trzeba realizować różne plany oraz stale oceniać, który z nich ma największą szansę na sukces. I według mnie trzeba mieć dużo wiedzy na temat elementów gry szachowej. Nie tylko liczą się umiejętności taktyczne, ale także strategia, a w niej łańcuchy pionowe oraz słabe i silne punkty (pola). To kolejny poziom na którym nie mogę się odnaleźć, bo widać wyraźną różnicę między tym co ja wiem o szachach, a tym co prezentują moi przeciwnicy.

I jeszcze na koniec muszę wspomnieć o tym, że zawodnicy poziomu 1950+ znają już debiuty wyjątkowo dobrze. W przypadku, gdy usiądą na mnie w debiucie... bywa, iż już z niego nie wychodzę. Zatem wniosek jest prosty: trzeba znacznie solidniej rozgrywać tę fazę partii - w przeciwnym wypadku nie będzie można przebić muru 2100 (zwykłą grą z solidnymi graczami, a nie nabijaniem rankingu na amatorach po 1800-1850).

Moje najlepsze wyniki w tym roku (w partiach standardowych granych tempem 45+45): a) wygrana z: 2133, 2102, 2028, 2004, 1916, 1883 i 1873 oraz b) remis z: 2123, 2038, 1995 i 1937. Nie są to wyniki imponujące, ale dzięki tym partiom udało mi się zebrać minimum doświadczenia. Coraz częściej jak widzę jak słabo gram to mam ochotę się rozpłakać. Niemniej jak mawiają lekkoatleci "no pain - no gain" i tradycyjne "trening czyni mistrza". Wniosek nasuwa się sam: Bez poważnej pracy nie ma opcji, aby przebić się na stałe z rankingiem 2100 na FICS, nie wspominając o osiągnięciu magicznego 2200. I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze rozważania.

EDIT: (z ostatniej chwili)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Powyżej ciekawy wykres pokazujący zmiany rankingowe w partiach standardowych na FICS w okresie ostatnich 3 lat i 3 miesięcy (od 2014.11.12 do 2017.02.24). Kolor zielony pokazuje ranking, natomiast czerwony linię trendu. Widać wyraźnie wzrost linii trendu oraz rankingu - od początku września 2016 roku.

piątek, 17 lutego 2017

Basic endgame strategy - Queens and Rooks - czyli o tym jak Bill Robertie wyjaśnia podstawy walki w końcówce

Pół roku temu miałem przyjemność przerobić niewielką książeczkę o nietypowym tytule "Basic endgame strategy - Queens and Rooks", co można przetłumaczyć jako "Podstawy szachowej strategii w grze końcowej - hetmany i wieże". Czemu akurat ta książka przypadła mi do gustu?

 Basic endgame strategy - Queens and Rooks - okładka książki napisanej przez Billa Robertie

Autorem książki jest Bill Robertie, szachowy mistrz i jednocześnie były mistrz USA w szachach szybkich. Wydawnictwo Cardoza raczej nie należy do popularnych szachowych wydawnictw, więc tym bardziej i autora niewiele osób będzie kojarzyć. Niemniej jak to mówią, nie oceniaj książki po okładce, więc przyjrzyjmy się co znajdziemy w środku tej "grubszej broszury".

We wprowadzeniu autor stwierdza, że bywają sytuacje w których nasz przeciwnik stawia solidny opór, więc wówczas gra przechodzi do końcowej fazy. A kiedy to następuje to musimy znać kluczowe strategie, które prowadzą do zwycięstwa. I to właśnie jest celem książki.

Autor przekonuje, iż pokaże nam co musimy wiedzieć, aby wycisnąć zwycięstwo, gdy pozycja zostaje uproszczona do wieży lub hetmana z kilkoma pionami. Pomimo, że na pierwszy rzut oka te pozycje mogą wyglądać na proste, to jednak kryją w sobie wiele pułapek. Dzięki lekcjom tej książki to ty będziesz tym graczem, który zastawia pułapki, zaś przeciwko będzie przewracał króla w geście rezygnacji.

Tyle tytułem wprowadzenia - teraz kolej na moje wrażenia.

Książka jest podzielona na dwie części: pierwsza omawia walkę wieży (40 stron), a druga dotyczy walki hetmana (70) - z pionami i bez nich. Jest w niej zawartych 31 przykładów objaśnionych na 83 diagramach. Całość dopełnia bardzo przejrzysty i prosty opis procesu walki wraz ze wprowadzeniem do każdego rozdziału.

Na początku autor omawia notację szachową a następnie wyjaśnia ogólny sens walki ciężkich figur. Kolejne trzy rozdziały to: wieża przeciwko pionom, wieża i pion przeciwko wieży jak też wieża z pionami przeciwko przeciwnikowi posiadającemu tę samą siłę (tyle, że w innym położeniu).

Druga część zaczyna się od omówienia walki hetmana przeciwko pionom, dalej hetmana z pionem przeciwko hetmanowi i wreszcie hetmana z pionami na 'to samo, ale w innym położeniu'. Dodatkiem jest jeszcze rozdział pokazujący zarys walki hetmana przeciwko dwóm wieżom, co pokazuje plany gry i skalę trudności tego typu końcówek.

Generalnie książkę można przerobić w 2-3 dni. Moim zdaniem najwięcej z tej książki zyskają zawodnicy, których siła gry jest w przedziale 5-3 kategorii (1200-1600). Tym bardziej, że stosowana w książce pełna notacja nie sprawi żadnemu amatorowi problemów z odnajdywaniem (i wykonywaniem) ruchów na szachownicy. Warto podkreślić, że niektóre przykłady są na tyle trudne, iż spokojnie można je wykorzystać na zajęciach dla zawodników poziomu trzeciej kategorii.

Uważam, że jest to jeden z najlepszych wstępów dotyczących walki wieży oraz hetmana. Pomimo niewielkiej objętości książki (zaledwie 140 stron małego formatu) autorowi udało się przemycić wszystkie najważniejsze idee. I to, że pierwotnie wydana została niemal 20 lat temu nie zmienia oceny wszystkich pozycji. Jej ocenę może najwyżej obniżyć brak rozdziału testowego (popularne "sprawdź czy umiesz") oraz kilkanaście literówek. Zatem jak na pracę wydaną wiele lat temu to naprawdę nieliczny przykład dinozaura, który przetrwał do dziś.

Na moje oko myślę, że ocena 4 (dobry) w skali 1-6 będzie w zupełności przyzwoitą notą. Doceniam przede wszystkim pomysł oraz jasność przekazu i odpowiedni dobór przykładów. Tak więc można stwierdzić, że książka nie powala na kolana, ale z drugiej strony nigdy nie spotkałem się z tak prostym i krótkim opracowaniem, które porządnie przerobione otworzy oczy na walkę w końcówce wieży i hetmana... każdemu początkującemu szachiście. Czego więcej trzeba do szczęścia?

 Przykładowe pozycje, które omawia autor książki "Basic endgame strategy - Queens and Rooks"

piątek, 10 lutego 2017

Simple Attacking Plans - bajka o tym jak Fred Wilson elegancko i solidnie oprowadza nowicjuszy po temacie ataku

Jedną z ostatnio przeczytanych książek (załóżmy, że 2,5 roku temu to nie jest dawno) jest "Simple Attacking Plans" napisana przez Freda Wilsona. I nie jest to zwykła książka, bowiem zrobiła na mnie pozytywne wrażenie! Nie jest to również nowa książka, bo wydana w 2012 przez Mongoose Press. Można powiedzieć, że jest ona średniej grubości bo zawiera niecałe 200 stron. Pojawia się naturalne pytanie: co w niej znajdziemy?

Okładka książki "Simple attacking plans" oraz autor owego dzieła - Fred Wilson ze swoim małym niezwykłym tygryskiem - czy też jak kto woli - kocim szachowym pomocnikiem 

Jest to pozycja, którą śmiało można nazwać podręcznikiem ataku dla początkujących. Poziom dla którego przeznaczona jest ta książka to mniej więcej 1200-1600 (od 5 do 3 kategorii). Nauka ataku bazuje na dobrze wybranych i świetnie skomentowanych 37 partiach. Przy czym są to partie nie tylko szkoleniowe, ale również zawierające element szachowego piękna. Tutaj nie znajdziemy powolnego manewrowania czy nacisku pozycyjnego.

Co jest w tej książce takiego, co sprawiło że mnie oczarowała? Na pewno składają się na to wrażenie cztery elementy:
1) znakomicie dobrane partie
2) rewelacyjne komentarze
3) czytelne diagramy
4) ukazane najważniejsze warianty (opcje)

Pokrótce o każdym elemencie. Partie zostały dobrane na zasadzie celu książki (nauki atakowania) i są nimi przede wszystkim pojedynki amatorów, ale w niektórych przypadkach także partie mistrzów! Jeśli chodzi o komentarze to są tak dobre, że sam proces czytanie nie powoduje przeładowania umysłu. Ba! W komentarzach jest zawarty element magii, gdyż autor opisuje całą atmosferę gry jak też krótko ocenia poszczególne ruchy oraz możliwe opcje. Do tego widać wyraźnie, że diagramy są prezentowane w tych miejscach w których jest tak zwany kluczowy moment. Ponadto na początku każdej części jest zawarty krótki wstęp i najważniejsze informacje związane z danym zagadnieniem. A jakie to części przemycił autor w swoim dziele? Oto one: wprowadzenie (4), wybrane partie (6), poświęcenie (prezent) Greco (4), atakowanie pozycji typu fianchetto (6), kolejne wybrane partie (13), odciągnięcie czy zniszczenie obrońcy (3). Do tego na końcu jest wykaz graczy oraz zastosowanych debiutów.

Co jeszcze niezwykłego zawiera książka? Otóż partie są raczej krótkie, gdyż rzadko kiedy przekraczają 22-23 ruchy. Dla wielu amatorów szachowych ataków z pewnością ważną wiadomością będzie to, że niemal wszystkie ataki kończą się matem albo rezygnacją przeciwnika (z uwagi na nieuchronnego mata lub bardzo duże straty materialne). Przy okazji autor daje wiele wartościowych wskazówek oraz śmiało dzieli się swoim doświadczeniem. Można powiedzieć, że Fred Wilson opowiada niesamowite historie o partiach w których atak (często matowy) jest motywem przewodnim. I moim zdaniem robi to w naprawdę solidnie.

Jaka zatem jest moja ocena tego dzieła Freda Wilsona? Otóż myślę, że mogę wystawić ocenę 5- (w skali od 1 do 6). Co musiałoby być w książce, aby dostała jeszcze wyższą notę? Jak dla mnie to na końcu każdego rozdziału powinien być ogólny wniosek opracowany na bazie opisanych partii. Do tego na samym końcu po 3-4 diagramy w formie testu (zadań do rozwiązania) z każdej partii, tak aby można było odświeżyć sobie przerobiony materiał. W sumie niechaj będzie 100-120 pozycji wraz z podanymi rozwiązaniami i krótkim komentarzem.

Jestem przekonany, że ta książka może znakomicie pomóc wszystkim samoukom bądź szachowym nauczycielom, którzy wprowadzają szachowych wielbicieli w świat szachowy w którym ukazany jest motyw ataku na króla. Poznawanie planów takich ataków oraz późniejszy ich trening, z pewnością może pomóc w tym, aby nasz uczeń zaczął znacznie lepiej realizować proste plany ataku. Książka ta może być wykorzystana na zajęciach (lekcjach) szachowych, gdyż można ją bez problemu przerabiać razem z uczniem - zwykle na krótkie omówienie 2-3 partii powinna wystarczyć godzina zegarowa.

Podsumowując, ta książka jest bardzo ciekawym i solidnym wprowadzeniem w świat szachowego ataku. I jest ona przede wszystkim dedykowana tym, którzy dopiero zaczęli interesować się szachami lub nieco zdążyli pograć. Będą oni mieli możliwość poszerzenia swojej wiedzy w zakresie ataku, co akurat jest dość rzadko spotykane. Z mojego doświadczenia wynika, że zwykle książki o ataku są pisywane dla graczy poziomu 1700/1800 lub 2000. Dzięki tej pozycji także zawodnicy poziomu 1200-1400 będą mogli nauczyć się tej sztuki na niższym poziomie. I w tym miejscu składam podziękowania za wydanie tej książki - tak właśnie dla ciebie drogi Fred Wilson! Thank you very much!


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótka recenzja (po angielsku) książki Simple Attacking Plans (by Fred Wilson)
http://dev.jeremysilman.com/shop/pc/Simple-Attacking-Plans-p3731.htm

Darmowy fragment książki (8 stron, format PDF)
https://www.newinchess.com/Shop/Images/Pdfs/7192.pdf

Strona internetowa autora książki Freda Wilsona - http://www.fredwilsonchess.com/
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------