sobota, 29 września 2012

W 1000 dni do poziomu 2000: część 1 - podjęcie decyzji

Rozpoczynam krótki opis mojej przygody, dzięki której zamierzam z poziomu 1800 przeskoczyć na poziom 2000. Innymi słowy osiągnąć wyższy szczebel szachowego wtajemniczenia. Od razu wyraźnie zaznaczam, że nie jest to ani naukowe podejście ani sportowe czy chociażby efektywne. Nie jestem trenerem, nie wykształciłem żadnej osoby, która potrafiłaby grać chociażby z siła 1800, więc mój opis procesu dochodzenia do poziomu 1 kategorii proszę traktować jak ciekawe opowiadanie. Zaznaczam, że nie ponoszę odpowiedzialności za szkody i frustrację, które mogą się pojawić przy skopiowaniu tego pomysłu i zastosowaniu na sobie (lub na dziecku, podopiecznym, zawodniku, itp.). Jeśli jednak komuś się to spodoba i będzie czerpał korzyści czy satysfakcję z tego opisu i relacji (oraz pewnych wskazówek), to będzie to dla mnie nagroda za trud i wytrwałość.


Tak więc zaczynamy pierwszą część: podjęcie decyzji.

Zaplanowałem, że przeskoczę z obecnego poziomu 2 kategorii (ranking 1800) na wyższą poprzeczkę, czyli poziom 1 kategorii (2000). Z uwagi na to, że w szachy turniejowe klasyczne na poważnie w realu grałem dobrych kilka lat temu, więc postanowiłem raz jeszcze sprawdzić na czym polega cała trudność osiągnięcia magicznej bariery 2000. Słyszałem i widziałem jak grają zawodnicy mający 1 kategorię - i od dawna fascynowało mnie to czym się tak naprawdę różni zawodnik poziomu 2000 od tego 1800 czy 1600.

Okazuje się, że im wyższy poziom tym różnica objawia się w jakości gry, a nie przypadku czy też w niewygodnym przeciwniku.

W ciągu ostatnich 2 lat rozpocząłem moją podróż do poziomu 2000. Na początku postanowiłem, że zacznę grać długie partie (typu 45+45 albo 60+10, względnie 90+30). I jak dotąd udawało mi się to - rozegrałem co najmniej 180-200 solidnych partii klasycznych z czego 80-85% z nich nadawała się do analizy.

W pewnym momencie jednak widoczne było dla mnie, że samo granie tych partii to nieco mało. Z uwagi na to zacząłem pobieżnie analizować rozegrane partie - zwłaszcza pod względem tego co źle zagrałem i jakie uderzenia (w ataku czy obronie) przeoczyłem.

Od kilku tygodni zacząłem następny etap treningu - tym razem chodziło o rozgrywanie partii "online" w formie szachów korespondencyjnych. Na początku było to kilka partii, wcześniej poszukiwanie odpowiedniego miejsca do gry (dość szybko okazało się, że chess.com najbardziej mi się spodobał) i rozpoczęcie grania partii z kolegami. Od co najmniej miesiąca jednak podjąłem trudne wyzwanie i postanowiłem naładować swój umysł doświadczeniem i sprawdzić jak intuicyjnie i szybko podejmowane decyzje będą wpływały na jakość partii. W jaki sposób? Otóż postanowiłem przyjmować wyzwania związane z meczami drużynowymi - zwykle na ruch mamy do dyspozycji 3 dni (niekiedy 5). Nie byłoby w tym nic trudnego gdybyśmy jednocześnie grali kilka takich partii albo kilkanaście. Ja jednak postanowiłem w jak najkrótszym okresie czasu wchłonąć możliwie jak najwięcej doświadczenia jak też wiedzy i wniosków wyciągniętych z rozgrywanych partii. Nie polecam rozgrywania więcej niż 50-100 partii jednocześnie (chyba, że ktoś ma dużo wolnego czasu), gdyż wówczas nie ma to wartości treningowej. Ja dla własnych testów wziąłem "na warsztat" bardzo dużo partii, tak aby sprawdzić jak najszybciej jakie elementy są dla mnie najtrudniejsze do szybkiego wnikania w istotę pozycji. Do tego przedział rankingowy zawodników od 1100 do 2300 zapewnia dużą możliwość sprawdzenia czy ze słabymi przeciwnikami będę sobie radził dużo lepiej. Zapewniam, że już przy 50 partiach tempem 3 dni na ruch można potężnie się pocić, ale jednocześnie wiem, że informacje zwrotne po okresie zakończenia tego rodzaju treningu (a raczej testu) będą bezcenne!


Tak więc podjąłem decyzję (osiągnięcie poziomu 2000 w ciągu nie więcej niż 1000 dni), a teraz staram się to zrealizować. Jest to o tyle trudne, że wymaga silnej woli, wytrwałości oraz wytrzymałości w realizowaniu treingu przez okres 3 lat! W moim treningu już minął okres 2 lat (był to dość lekki trening), więc pozostał tylko jeden rok, aby osiągnąć zaplanowany poziom.

W następnym odcinku napiszę o tym w jaki sposób będę miał pewność, że osiągnąłem już poziom 2000. Są różne wskaźniki - tak samo jak osoby, które jednym przypisują "absolutną" wiarygodność podczas gdy inne traktują jak "dobry żart". Niebawem zobaczymy jakie ja wybrałem i dlaczego akurat te a nie inne.


I na koniec odpowiadam jeszcze na pytanie nr 1 i 2:
Jakie warunki trzeba spełnić, aby tego dokonać?
Czy taki cel zrealizować może każdy czy tylko wybrani szczęśliwcy?


Najpierw trzeba określić nasz cel, a następnie dogadać się ze sobą na podjęcie decyzji dotyczącej jego realizacji. Jeśli nie wiemy dlaczego ustalony przez nas cel jest dla nas ważny, wówczas przy pierwszych trudnościach pojawi się chęć zakończenia realizacji tego celu. Natomiast gdy przemyśleliśmy cel i powody, dla których osiągnięcie go jest dla nas ważne - wówczas kolejne kroki w realizacji będą o niebo łatwiejsze.

Jeśli cel został prawidłowo określony (czyli jest on realny, a przy tym mierzalny, atrakcyjny), wówczas jeśli posiadamy odpowiednie podejście (postawę) do jego realizacji, to praktycznie każdy może go osiągnąć. Jasne powinno być także i to, że im mniejsza różnica między obecnym stanem (poziomem) a stanem pożądanym (celem do którego dążymy) tym teoretycznie powinno to być łatwiejsze jak też szybsze.

czwartek, 13 września 2012

Zaszachowana szklana kula – czyli jak magicznie przewidywać szachową przyszłość

Wiele osób bardzo chętnie korzysta z różnych wynalazków, które pomagają przewidzieć przyszłe wydarzenia. Zastanówmy się czy w szachach także można korzystać z magicznej szklanej kuli? Co jest do tego potrzebne: specjalne zdolności czy wystarczy odrobina szczęścia lub szklana kula, która nam powie co nas na szachowej wędrówce niebawem czeka?


Być może czasami warto nieco puścić wodze fantazji i wybrać się w wędrówkę w przyszłość - lub chociażby mieć wrażenie, że możemy tego dokonywać. Wierzę, że poniższy materiał będzie okazją ku temu, by na chwilę przenieść się w szachową przyszłość, którą sami sobie wymyślimy, ocenimy i stworzymy!

Poniżej partia do odtworzenia jak i delektowania się tym co wydarzyło się, mogło się wydarzyć i tym co sami odkryjemy w tej i dzięki tej partii! Jeśli ktoś lubi pozornie proste pozycje, które tak naprawdę mogą mieć w sobie wiele ciekawych tajemnic (dostępnych przy bliższym kontakcie za pomocą analizy), to być może ta właśnie rozgrywka dostarczy mu nieco inspiracji do przemyśleń!








Jeśli chcesz dowiedzieć się nieco więcej, zapraszam do przeczytania artykułu (4 strony, format PDF): http://beginnerchessimprovement.weebly.com

Zaszachowana szklana kula – czyli jak magicznie przewidywać szachową przyszłość

wtorek, 11 września 2012

Elementy wpływające na podejmowanie poprawnych oraz szybkich decyzji – czyli sztuka której opanowanie stanowi mistrzostwo

Tym razem powiemy sobie krótko na temat elementów wpływających na podejmowanie poprawnych oraz szybkich decyzji – czyli sztuka której opanowanie stanowi mistrzostwo szachowe.

Bardzo często zastanawiam się nad tym w jaki sposób ludzie podejmują decyzje. Tym bardziej fantastycznym polem doświadczalnym na którym można sprawdzić różne hipotezy są właśnie szachy. Najpierw pokrótce zdefiniujmy sobie czym jest decyzja. Nie chodzi o słownikowe pojęcie, lecz wyjaśnienie na nasze potrzeby. Według mnie decyzja w ujęciu szachowym to sytuacja w której przed nami staje dość trudne zadanie (wyzwanie), którego nie jesteśmy w stanie szybko i poprawnie rozwiązać za pomocą obecnych możliwości. Często w literaturze jest to związane z pojawieniem się tak zwanego pojęcia pozycji krytycznej. Nie jest to co prawda pojęcie równoważne, gdyż w zależności od danego zawodnika – w jednej partii może być konieczność podjęcia kilku lub kilkunastu decyzji. Tak samo jak w znanym dowcipie o kierowniku, który miał problem z podejmowaniem decyzji: „co ziemniak, to decyzja!”.

W czym tkwią problemy z podejmowaniem trafnych oraz szybkich decyzji? Po to, aby udzielić odpowiedzi na to pytanie – podjąłem dość trudne wyzwanie polegające na sprawdzeniu na sobie tego jakie trudności pojawiają się podczas „niewygodnych” decyzji. W tym celu rozegrałem około 100 partii korespondencyjnych w których musiałem podejmować decyzje w możliwie najkrótszym czasie – niemniej takie, co do których byłbym przekonany, że są jak najlepsze. I eksperyment przyniósł oczekiwane rezultaty. Okazało się, że problemy z podejmowaniem decyzji mogą mieć różne oblicza i przyczyny, lecz pewne elementy stale powtarzają się w przypadku niemal każdego problemu (pozycji krytycznej).

Jakie są zatem najczęściej spotykany elementy, które mają wpływ na poprawność, szybkość i pewność w podejmowaniu decyzji? Według mnie są nimi: zakres wiedzy, doświadczenie, intuicja, poczucie złożoności pozycji, umiejętności oceny pozycji i liczenia wariantów (oraz wizualizacji) oraz przekonanie o tym, że dany ruch jest wystarczająco dobry – to znaczy: może istnieć inny, prowadzący nieco szybciej do celu, lecz wybrany przez nas również gwarantuje osiągnięcie sukcesu.


Teraz zatem można szybko wymienić problemy jakie wiążą się z podejmowaniem decyzji w różnych pozycjach.

Pierwszym z nich jest zakres wiedzy. Im mniejsza wiedza, tym więcej trzeba myśleć, poszukiwać, sprawdzać oraz liczyć. Może się to wydawać nieco dziwne, ale bywają przypadki w których konkretna wiedza daje ogromną pewność co do prawidłowej gry. To mniej więcej tak jak statek, który płynie w dobrym kierunku pomimo, że nie jest pewne czy droga, którą podąża jest rzeczywiście najkrótsza. Niebawem zaprezentuje kilka przykładów dotyczących tego jak ogromne znaczenie (praktyczne) może mieć posiadana wiedza.

Kolejny problem dotyczy nabytego doświadczenia. Można nim określić ilość i jakość rozegranych i przeanalizowanych partii oraz pozycji szachowych. Zależność jest oczywiście intuicyjna – im więcej, tym lepiej. Jeśli rozegraliśmy lub przeanalizowaliśmy setki czy tysiące partii lub pozycji o danym charakterze – bez względu czy chodzi o grę środkową czy końcówkę – wówczas kolejna pozycja, która jest przed nami na pewno nie będzie „wielką niewiadomą”. Opieramy się bowiem na wielokrotnych powtórzeniach (a ściślej, tzw. ekspozycjach), więc jest większa szansa, że znajdziemy możliwie najlepsze rozwiązanie i podejmiemy właściwą decyzję. Warto podkreślić wyraźnie, że doświadczenia nie da się wyłącznie „wyczytać”, gdyż konieczne jest „przegranie” (w obu znaczeniach tego słowa) wielu partii i pozycji, a następnie ich analiza i wyciągniecie odpowiednich wniosków. Dopiero wtedy można powiedzieć, że w danych typach pozycji (np. we wieżówkach czy pozycjach typu hetman na wieżę i gońca) mamy spory bagaż doświadczenia.

Intuicja – tutaj pewna hybryda (czyli połączenie) doświadczenia i wiedzy. Można śmiało powiedzieć, że wiele osób posiada tak zwany „szósty zmysł”, który podpowiada im kierunek poszukiwania bez jednoznacznego wskazywania i potwierdzania danego wyboru. Są pewne pozycje w których bardzo trudno jest wszystko dokładnie obliczyć, przewidzieć czy też ocenić. Wówczas trzeba polegać na intuicji. Mistrzowie zwykle czują na ile mogą sobie pozwolić w danej pozycji – właśnie dzięki tysiącom godzin analiz, wyciągania wniosków i praktycznej gry. Pomimo, że pewien zakres intuicji może być wrodzony (genetycznie przekazywany), to zdecydowanie polecam proste stwierdzenie w które trzeba uwierzyć: „intuicja to wynik wielogodzinnych analiz, wniosków i efektywnej pracy, który daje nam światło w pozycjach w których nie potrafimy do końca podjąć decyzji na podstawie wiedzy, obliczeń, doświadczenia i ocen”.

Na czym polega poczucie złożoności pozycji? Otóż bywają pozycje, które na pierwszy rzut oka są tak nietypowe, że znalezienie najlepszego ruchu jest niejako zadaniem podobnym do znalezienia przysłowiowej igły w stogu siana. Im więcej elementów oceny pozycji nam się nie zgadza – lub im mniejsze są różnice między nimi! – tym trudniej jest zorientować się o co chodzi w danej pozycji. Pojawiają się dziwne pytania w stylu: ruszyć pionem na skrzydle królewskim czy hetmańskim, wymienić piona centralnego czy też zablokować centrum, grać aktywnie czy też zapobiegać atakom przeciwnika, a może w końcu wymienić jakąś figurę? Poczucie totalnego zagubienia i zakłopotania związanego z dezorientacją… z pewnością mocno utrudnia podjęcie prawidłowej decyzji. Warto wspomnieć, że dla każdego gracza inna pozycja może być „złożona” – jest to subiektywne odczucie, nawet pomimo tego, że są pozycje, które są złożone dla niemal wszystkich najsilniejszych graczy na świecie. Niektórzy z nich twierdzą nawet, że pozornie proste pozycje bywają jednymi z najbardziej złożonych… i często na takich „wykładają” się także nawet ci najsilniejsi!

Dalszy problem związany jest z umiejętnością oceny pozycji i liczenia wariantów (oraz wizualizacji). Jest to problem natury „technicznej”: odpowiedniej metodyki, która daje nam analityczne spojrzenie na pozycję i na tej podstawie wyciągania wniosków i ich syntezy. Pomimo, że temat ten został już wielokrotnie poruszany w literaturze szachowej (najsłynniejszym autorem jest bodajże arcymistrz Aleksander Kotow z jego „drzewem wariantów” oraz „leśną terminologią”), to z pewnością można jeszcze wiele elementów w nim poprawić. Błędy przy liczeniu wariantów (częściej) lub ocenie pozycji (rzadziej) mogą zabić piękne dzieło sztuki jakim jest doskonale zagrana partia. Przekonało się gorzko o tym wielokrotnie wiele milionów szachistów, w tym także i ja. Dodam, że problem wizualizacji wiąże się z popularnym „widzeniem pozycji” wraz z ich zmianami – czyli coś w rodzaju wewnętrznego projektora (tak, dokładnie tak jak na sali kinowej). Tutaj oczywiście także pojawiają się niezwykle różne i zarazem ciekawe błędy – także u najsilniejszych graczy na świecie (w tym mistrzów świata).

Ostatni problem, który chcę zasygnalizować dotyczy przekonania zawodnika o tym, że dany ruch jest wystarczająco dobry – to znaczy: może istnieć inny, prowadzący nieco szybciej do celu, lecz wybrany przez nas również gwarantuje osiągnięcie sukcesu. Zwykle pewność ta ma dużo wspólnego z poczuciem pewności siebie, motywacją, zaangażowaniem, poczuciem kontroli przebiegu sytuacji (partii) oraz aktualną sportową formą. Zawodnik, który jest bardzo pewny siebie oraz świetnie przygotowany i dodatkowo jeśli znajduje się w doskonałej dyspozycji sportowej – będzie miał tendencje do tego, aby podejmowane decyzje na szachownicy były jednoznaczne. Co to oznacza w praktyce? Dość dużo – gracz taki nie traci czasu ani energii na to, aby zastanawiać się czy rzeczywiście zagrał najlepiej jak to było możliwe (konieczne), lecz stale jest w stanie „tu i teraz”. Całą swoją energię koncentruje na tym co jest obecnie i stara się możliwie najlepiej przewidzieć przyszły bieg wydarzeń.

W ekstremalnych wypadkach (przy stanie idealnej koncentracji – przykładem może być stan „flow”) zawodnik rozgrywa partie na niezwykle rzadko spotykanym poziomie. Ba! Zapytany jak to się stało, nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób widział jedyne ruchy i miał poczucie całkowitej (!) kontroli nad tym co się miało wydarzyć. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tego typu stan charakteryzuje się połączeniem wszystkich elementów wraz z wykorzystaniem energii (potencjału) pochodzącej z procesów nieświadomych. Moim zdaniem gracz będący w tego typu transie jest dość mocno zanurzony w stanie „wyższej świadomości” i korzysta w bardzo dużym zakresie (być może nawet i w pełni) z pokładów intuicji, idealnie współgrając z elementami w polu świadomości. Mogę dodać, że miałem kilkanaście razy tego typu stany i zapewniam, że nie sposób pomylić takiego stanu ze stanem wysokiej (ale nie pełnej) koncentracji i zaangażowania. Pierwsza i zarazem najprostsza do zauważenia różnica jest taka, że w stanie idealnej koncentracji (czyli w stanie „wyższej świadomości”) zawodnik po wykonanym zadaniu (zakończonej partii) stopniowo wraca do siebie, pytając co się wydarzyło (bardzo często po prostu nie wierzy w to, że to właśnie on zagrał tak znakomicie partię). Wygląda to tak jakby zawodnik „odleciał” na jakiś czas, a po partii magicznie „powrócił”. Z pewnością ten temat wywoła zainteresowanie (a u co niektórych wręcz oburzenie), ale nie mogę się powstrzymać przed wspomnieniem krótkiej, lecz niesamowitej anegdoty.

Pewnego razu został zahipnotyzowany (przez osobę, która znała się na rzeczy) przeciętny szachista – zawodnik z siłą pierwszej kategorii. Jego przeciwnikiem w sparingowych partiach był nie kto inny jak ówczesny mistrz świata Michał Tal! I ku niesamowitemu zdumieniu mistrza… jego przeciwnik przed meczem domagał się zapłaty (!), a po kilku remisach oraz przegranych – Michał Tal nie bardzo wiedział co powiedzieć. Po tym eksperymencie następnego dnia zawodnik grał w normalnym stanie i znowu dostawał tęgie lanie od mistrza świata. I jak tu nie wierzyć w potęgę nieświadomości?! (hipnoza wykorzystuje właśnie ten obszar).

Osoby, które uważnie przeczytały powyższe rozważania i wyciągały na bieżąco wnioski… będą z pewnością w stanie samodzielnie znaleźć odpowiedź na pytanie co zrobić, aby problemy z podejmowanymi decyzjami były jak najrzadsze i możliwie najmniej uciążliwe. Cały sekret tkwi w tym, aby uważnie przyjrzeć się wszystkim wymienionym elementom i odpowiednio je wykorzystywać, stale poprawiając błędy, które pojawiają się w każdym z tych obszarów.

Mistrzowie i arcymistrzowie opracowali swój indywidualny system, który składa się z wielu elementów. Dzięki temu unikają oni bardzo często problemów, które sprawiają innym dużo kłopotów przy podejmowaniu decyzji. Wypracowanie takiego „radaru” wymaga jednak sporego nakładu czasu i wysiłku. Nie bez przyczyny głosi przysłowie: „trening czyni mistrza”.

niedziela, 2 września 2012

10 powodów dla których warto grać w szachy - czyli co możesz zyskać dzięki tej wspaniałej królewskiej grze

Niektórzy z was pewnie zastanawiają się czasami w jaki sposób można przekonać innych, że jednak szachy są warte wysiłku. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, to pomocą może być ta oto lista: 10 powodów dla których warto grać w szachy - czyli co możesz zyskać dzięki wspaniałej królewskiej grze. Mam nadzieję, że teraz nie będziecie musieli się wstydzić lub obawiać o to, że przy pytaniu: "no dobra, ale jakie korzyści będę z tego miał?" pojawi się u was poczucie pustki lub zakłopotania.

Tak więc poniżej zobaczmy 10 powodów dla których warto grać w szachy (czyli co możesz zyskać):

1. Ocenianie i porównywanie.

W szachach nieustannie musisz oceniać. Która z pozycji będzie dla mnie korzystniejsza? Kto stoi lepiej? Jaką wartość ma skoczek na 6 linii? Czy nastąpiła krytyczna pozycja? Jak dużo mogę jeszcze poświęcić, aby nie wyjść ze strefy remisowej? To właśnie przykładowe pytania dotyczące elementu zwanego ocenianiem. Jeśli dobrze ocenisz, to łatwiej znajdziesz plan dalszej rozgrywki. Czy silniejsze będą 2 piony na 6 linii czy też wieża? Czy opłaca się wymienić hetmana za gońca i wieżę? Tego typu pytania stale pojawiają się w głowie dobrego szachisty. Bardzo podobnie jak z matematyką - najpierw obliczamy (oceniamy) daną grupę pozycji, a potem porównujemy każdą z nich. Na koniec oczywiście wybieramy według naszego gustu (a dokładniej - naszych obliczeń), tę najlepszą.


2. Planowanie i przewidywanie.

Czy wymienić skoczka za gońca czy pobić piona? A może jednak najpierw wyprowadzić wieżę? Jak ustawić figury i piony w najbliższych kilku ruchach? Jaką pozycję chcę osiągnąć? Jak przerzucić skoczka na lepsze pole? Jak wykorzystać słabość ostatniej linii? Co zrobić, aby połączyć ze sobą ciężkie figury? Im lepiej planujemy, tym większa szansa, że nasze zamierzenia będą miały okazję się spełnić.

Wielu szachistów podkreśla wagę planowania: "lepiej jest mieć niezbyt poprawny plan niż nie mieć żadnego", "gra z planem czyni z nas bohaterów, zaś gra bez planu - naiwnych głupców".

Co się stanie za kilka ruchów? Jak może się zmienić pozycja? Czy atak na pozycję mojego króla rzeczywiście jest niebezpieczny? Jak zapobiec temu co chce przeciwnik? Jakiego typu końcówka może powstać po wymianach? Co zrobić, aby nie dopuścić do stworzenia wolnego piona? W jaki sposób mogę dojść do remisowej końcówki? I znowu: ten kto lepiej przewidzi przyszłe wydarzenia na szachownicy, ma większe szanse na sukces. Ten element jest dość blisko związany z planowaniem.


3. Testowanie (sprawdzanie) i analizowanie.

Dzięki programom i partiom treningowym możemy sprawdzić wiele naszych pomysłów. Możliwych pozycji w szachach jest tak dużo, że można śmiało założyć, że proces przetestowania wszystkich pozycji tak naprawdę nigdy nie będzie mieć końca.

Natomiast dzięki analizowaniu wielu różnych pozycji wyostrzamy nasz umysł. Jest to czynność, którą wykonuje każdy solidny szachista po zakończonej ważnej partii (najczęściej turniejowej). Za jej pomocą znajdujemy błędy i niedokładności zarówno w naszej grze jak i przeciwnika. Potęga analizy polega na tym, że jej zwieńczeniem jest następny krok w dążeniu do rozwoju - czyli wyciągnięcie odpowiednich wniosków.


4. Krytyczne, niezależne myślenie oraz wnioskowanie (wyciąganie wniosków).

Dzięki krytycznemu myśleniu zbliżamy się do doskonałości - najsilniejsi na świecie gracze chcą stale mieć obiektywne oceny pozycji, niezależnie od ich stylu gry. Nawet jeśli jesteśmy święcie przekonani, że pozycja jest dla nas lepsza, zaś inni udowodnią, że tak nie jest - wówczas trzeba przyjąć te argumenty. Niemniej warto pamiętać, aby starać się myśleć niezależnie od innych - nawet jeśli początkowo wyda się to drogą "pod prąd". Dochodzenie do wniosków dzięki własnej pracy (opierając się na dorobku i narzędziach stworzonych przez innych) da w dłuższej perspektywie większe korzyści niż bierne opieranie się na autorytetach lub gotowcach.

Z kolei po dobrze wykonanej analizie konieczne jest wyciągnięcie wniosków. Właśnie one będą wyznacznikiem na drodze ku dalszym sukcesom i rozwojowi. W myśl przysłowia: "Mądry szachista po przegranej, bo dzięki analizie wyciągnął wnioski... i drugi raz nie popełni tego samego błędu".


5. Nieustanne tworzenie i rozwiązywanie problemów (odkrywanie tajemnic).

Silny szachista stale uczy się tworzyć takie problemy, które sprawią przeciwnikowi jak najwięcej kłopotu. Cały szkopuł polega na tym, aby wykonywać takie ruchy i dochodzić do takich pozycji, w których przeciwnik w końcu pomyli się. Stopień komplikacji w szachach jest bardzo duży, więc ten, kto wymusi na stronie przeciwnej takie pozycje, które będą dla niej zbyt trudne do prawidłowej oceny - ten wygrywa.

Natomiast rozwiązywanie problemów jest dla nas chlebem powszednim. Przecież właśnie nasz przeciwnik także stara się, aby dawać nam tak trudne zadania, abyśmy w końcu stracili orientację w powstałej pozycji. Warto podkreślić, że im częściej spotykamy się z coraz trudniejszymi problemami, tym lepiej nauczymy się je w końcu rozwiązywać. A jeśli dodamy do tego możliwość transferu tej umiejętności na problemy, które stale nas otaczają w życiu? Chyba nie trzeba dodawać jak cenna to cecha, prawda?


6. Podejmowanie decyzji i branie pełnej odpowiedzialności.

Szachy są piekne także dlatego, że mamy możliwość samodzielnie, niezależnie podejmować decyzję i jednocześnie bierzemy pełną odpowiedzialność za ich skutki. Jeśli decyzja była słuszna - odniesiemy sukces, jeśli zaś była nieprawidłowa - czeka nas porażka. Każdy szachista wielokrotnie styka się z porażkami, które są wynikiem złych decyzji. Niemniej dopóki nie nauczy się brania pełnej odpowiedzialność za ich wynik - tak długo nie będzie solidnym zawodnikiem. W tym przypadku nie można zwalić winę na partnera z drużyny, który nieodpowiednio podał piłkę - sami odpowiadamy za własne decyzje.


7. Pełna jawność informacji oraz brak losowości i elementu szczęścia.

W szachach nie ma problemu związanego z tym, że nie wiemy jakimi kartami może dysponować przeciwnik - wszystkie informacje są dostępne na szachownicy. Oczywiście umiejętność ich odczytywania i odpowiedniej interpretacji - bywa różna w zależności od szachisty. Ponadto nie ma tutaj elementu szczęścia - lepszego lub gorszego rzutu kością czy też wylosowania przez ruletkę nie tego koloru albo cyfry. Szachista, który mówi, że "nie miał szczęścia" równie dobrze może powiedzieć, że "nie miał głowy danego dnia". Pamiętajmy o tym szczególnie wtedy, gdy ktoś będzie mówił, że mieliśmy szczęście bo wygraliśmy, zaś inna z osób go nie miała (w danej partii czy turnieju). Raz jeszcze podkreślam wyraźnie: w szachach wygrywa ten, kto jest lepszy, a przegrywa - gorszy. Lepszy to ten, kto posiada umiejętności na wyższym poziomie, zaś gorszy - na niższym.


8. Możliwość tworzenia i zachwycania się pięknem.

Wystarczy tutaj przypomnieć wspaniałe słowa znakomitego artysty Marcela Duchampa: "Nie każdy artysta jest szachistą, ale każdy szachista jest artystą". Szachy mają wiele wymiarów, a wśród nich jest właśnie ten dodatkowy, który zachwyca osoby, które wolą tworzyć aniżeli rywalizować w wymiarze sportowym. Są to tak zwani kompozytorzy szachowi. Tak to właśnie oni są tymi, którzy malują i rzeźbią fantastyczne pozycje, które przyjmują formę zadań. A kim są odbiorcy? Praktycznie to wszyscy, którzy chcą odkrywać i zachwycać się pięknem szachowych idei zawartych w pracach twórców. Warto podkreślić, że są także tzw. "solwerowcy" (ang. "solve" - rozwiązywać). Jest to grupa, która zajmuje się rozwiązywaniem specjalnie skomponowanych zadań. Należy dodać, że zwykle charakter zadań i głębia pomysłów w tej dziedzinie sprawia, że szachiści praktycy (ci, którzy rywalizują w turniejach) omijają te tereny, jednak osoby, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą oddać się sportowemu wymiarowi - mają tutaj pełne pole do popisu - tak w tworzeniu jak i rozwiązywaniu zadań. W żadnym wypadku nie wolno pomijać tego obszaru szachowej aktywności, nawet pomimo stosunkowo niewielkiej popularności i ilości osób zajmujących się tym wycinkiem szachów.


9. Kształtowanie charakteru oraz uspołecznianie i integracja.

Dzięki szachom można kształtować różne cechy charakteru. Najczęściej wymieniane są: cierpliwość, obiektywizm, opanowanie, optymizm, wytrwałość, pracowitość, dążenie do sukcesu, radzenie sobie w trudnych sytuacjach, umiejętność redukowania stresu czy też odporność (twardość) psychiczna - zwłaszcza nie poddawanie się po porażkach.

Wypada nadmienić, że jeden z mistrzów świata (Aleksander Alechin), powiedział dość istotne słowa: "Dzięki szachom ukształtowałem swój charakter". Na pewno wielu rodziców chciałoby, aby ich pociechy mogły wspomagać rozwój swojego charakteru, prawda? Tak, można to osiągnąć także dzięki szachom!

Dodatkowo szachy mogą być pomocne w procesie socjalizacji. Na czym ma to polegać? Otóż osoba nieśmiała może zaprezentować na szachownicy, właśnie to, że nie boi się. Z kolei osoba, która jeszcze nie opanowała zasad współżycia w grupie - stopniowo dzięki pomocy szachów będzie nabywała ogłady. I wypada także podkreślić, że szachy są także dobrą okazją do integracji dla ludzi z tzw. grup wykluczonych. Przy odpowiedniej współpracy osoba niepełnosprawna ruchowo czy umysłowo - może rozgrywać partie z osobami, które są w pełni sił. Każdy kto widział ile radości mają osoby niepełnosprawne - w trakcie rozgrywania pojedynków (zarówno tych treningowych jak i turniejowych) na pewno będzie potrafił wymienić korzyści, które są udziałem obu grup.


10. Brak ograniczeń - czyli grać może... kto tylko zechce!

Czy to tak ważny element? Otóż okazuje się, że tak! Dlaczego? Otóż chociażby z uwagi na to, że w szachach nie ma znaczenia: płeć, wiek, kolor skóry, status materialny czy społeczny czy też poglądy lub przynależność do danej grupy. Słowem: może grać 8-letnia dziewczynka z 60-letnim mężczyzną czy też dyrektor banku z osobą bezrobotną. Jeśli dobrze poszperacie, to na pewno znajdziecie wiele przykładów osób sławnych, które grywają w szachy. Wystarczy wymienić chociażby znanych bokserów: Witalija i Władimira Klitschko, aktorów Woody Allena, Arnolda Schwarzeneggera, Willa Smitha, sportowców Borysa Beckera (tenisista), Mike Powella (mistrza świata w skoku w dal) czy też Billa Gatesa (szefa firmy Microsoft).

Uwierzcie, że w szachy grywają naprawdę wszyscy: zarówno nobliści jak i aktorzy, piosenkarze, muzycy, artyści, sportowcy, pisarze, filozofowie, matematycy, fizycy, programiści, ale także zwykli ludzie, których spotykamy na co dzień. I najważniejsze w tym jest to, że każdy może grać w szachy - w myśl przysłowia: "szachy są jak ocean: słoń może się wykąpać, a komar napić". Nie bez znaczenia jest także to, że tak naprawdę jest to jedna z najbardziej demokratycznych i zarazem najtańszych gier! Komplet szachów zwykle wytrzymuje co najmniej kilkanaście lat, a bywa także, że przechodzi na następne pokolenie.

W tym miejscu podkreślę wyraźnie: aby grywać w szachy nie trzeba być ani inteligentnym ani mądrym ani nawet odpowiednio dorosłym czy bogatym. W szachy może grać każdy... gdziekolwiek i kiedykolwiek zechce! Czyż to nie piękne?