czwartek, 3 listopada 2011

Partia Slow Time Control - ostatnia runda - niezwykła partia

Tym razem ostatnia runda turnieju STC (Slow Time Control). Tutaj będą wyniki końcowe (po tym jak zakończy się ostatnia runda za 6dni). http://stcbunch.net/standings.php

Myślę, że ta partia może być dość pouczająca - w partii widać było pewną rekompensatę białych za stracony materiał. Od 17 ruchu białe wyrównały (w zamian za piona mniej nieco osłabiona pozycja króla), a następnie po słabszej odpowiedzi przeciwnika można było zdobyć jakość poprzez (+0,90; Houdini deep 21): 18. Ng5 h6 19. Qc4+ Kh8 20. Nf7+ Rxf7 21. Qxf7 Bd6 22. Qa2 a5 23. Ne4 Bf5 24. Nxd6 Bxd3 25. Ba3 Kh7 26. Rad1 e4 27. Qe6 Nd8 28. Qf5+ Kh8 29. Ne8 Qc8 30. Qg6 Qg4 31. Qxg4 Nxg4 32. Nd6 Nf6 33. c4 Kh7.

Po 19.Ng5 wydawało się, że pozycja białych jest już wystarczająco dobra.... gdy tymczasem przeciwnik znalazł niesamowity ruch!! 19...Bf5! Normalnie rewelacja taki ruch znaleźć (oddać jakość za piękną kontrę!). Co prawda chwilę to zajęło mojemu koledze, ale jednak zagrał niesamowicie mocny ruch (Houdini innego nie bierze pod uwagę nawet!), po którym sytuacja się idealnie wyrównuje! [19. ... Bf5 20. Be6 Bg6 21. Ndf3 Rbe8 22. Bc4 Qc8 23. Be6 Qc7 24. Bc4; (+0,00; Houdini deep 21)]

Niesamowite jest to, że kolejne ruchy z mojej strony są tak silne jak proponowane przez program (dla mnie jedynie sensowne, które dają inicjatywę i jednocześnie możliwość "ustania pozycji"). Tak czy inaczej pozycja jest na tyle trudna, że trzeba naprawdę wykazać się GŁĘBOKIM pozycyjnym zrozumieniem, a tutaj nie jest to zbyt proste dla nas obu. Aż do 24 ruchu czarnych gramy tak jak "silnik nakazał" [ocena pozycji -0,5, a więc nie najlepiej, chociaż można jeszcze coś próbować wyciskać] :). Kolejny mój ruch 25.Nd4 sprawia, że już ocena spada do -1,11 (!), a więc chyba kluczowy błąd (chociaż jeszcze w miarę nie najgorszy, biorąc pod uwagę, że pozycja naprawdę trudna). Wchodziło teraz coś w stylu: [25. ... Rbd8 26. Bh3 Nxd4 27. cxd4 Rxd4 28. Ne6 Rxd1 29. Rxd1 Qc2 30. Rf1 Re8 31. Qg3 Qc4 32. Qd6 Qd5 33. Qxd5 Nxd5 34. Rc1 b5 35. Rd1 Nc3 36. Ra1 b4 37. Rxa6 Bf7 38. g3 Rb8 39. Rc6 Ra8 40. Kg2 Kg8 41. Rc7]

I teraz przeciwnik mając 9 minut do końca partii... połakomił się na pionka! I z oceny -1,11 co się zrobiło? Wydaje się, że wzięcie piona przy bezpiecznej pozycji powinno ocenę jeszcze zwiększyć na korzyść czarnych, prawda? A tymczasem.... Houdini pokazuje remis (na 2 sposoby przez powtórzenie)... Jak? Ano tak: [nr1: 26. Ne2 Qa5 27. Nf4 Ne7 28. Ra1 Qe5 29. Qg3 Rbd8 30. Bh3 Rde8 31. Rab1 b5 32. Nge6 Rf7 33. Ng5 Rff8 34. Nge6 z powtórzeniem ruchów albo też tak: {nr2: 26. Ne2 Qa5 27. Nf4 Ne7 28. Ra1 Qe5 29. Qg3 Rbd8 30. Bh3 Rb8 31. Be6 Rbd8}]. Niesamowite, nieprawda?

Teraz, żeby nieco podgrzać atmosferę, to przeciwnik zagrywa 26...Qe5 i z oceny 0.00 robi się już niemalże decydująca przewaga białych [po 27. Nf4 (+0,46; deep 22)]. A jeśli dodać do tego fakt, że przeciwnik jest pod presją zarówno ataku jak i czasu (jego 8 przeciwko moim 31 minutom!). I w tym momencie kompletny szok.... Houdini jako najlepszy wariant podaje ruch gońcem na f5! Tak więc ponownie proponuje oddać jakość, aby mieć rekompensatę w postaci pionów na skrzydle hetmańskim!

[27. ... Bf5 28. Nf7+ Rxf7 29. Bxf7 Ne7 30. Nh5 Nxh5 31. Qxh5 Rf8 32. Bb3 Qf6 33. Qe2 Ng6 34. Qe3 Ne5 35. f3 Nd3 36. fxe4 Nxe1 37. exf5 Nxg2 38. Kxg2 Qxf5 39. Qd3 Qc5 40. Bd5 Rf2+ 41. Kh1 Qc7 42. Bg2 Rf8 43. Qd7 Qxd7 44. Rxd7 b5 i przewaga {w jednym z wariantów} jest już dość oczywista - pytanie czy wystarczająca do wygranej].


Kto z Was by wpadł na to, aby w przeciągu niecałych 10 ruchów dwa razy najlepszymi zagraniami było oddanie jakości?! Ja na pewno nie! Najpierw 19...Bf5, a teraz 27...Bf5! Coś wspaniałego!

Teraz czarne decydują się na odejście gońcem - jednocześnie przesłaniając obie wieże! I z niewielkiej przewagi (prawie +0,5) robi się już decydująca przewaga! (+1,8) Jak duża i łatwa do realizowania? Sami zobaczcie! Houdini proponuje pozycje w której zostają 2 wiezę oraz 2 skoczki na 2 wieże z hetmanem! Przykładowy wariant (+1,80; Houdini deep 21): [28. ... Bxf7 29. Nxf7+ Rxf7 30. Ng6+ Kg8 31. Nxe5 Nxe5 32. f3 Re8 33. fxe4 Rfe7 34. Qh3 Nc6 35. Rd2 a5 36. Qd3 Kh8 37. Rde2 Rd7 38. Qc3 a4 39. e5 Nd5 40. Qd3 Rdd8 41. Re4 Nf6] albo [28. ... Bxf7 29. Nxf7+ Rxf7 30. Ng6+ Kg8 31. Nxe5 Nxe5 32. f3 Re8 33. fxe4 Rfe7 34. Qf2 Nc6] W tego typu pozycjach pomimo przewagi trzeba sporo jeszcze pomęczyć, aby zrealizować przewagę!

W partii jednak następuje inne zagranie, mianowicie obrona skoczkiem kluczowego pola g6: 28...Ne7. Tutaj nasz pomocnik Houdini nie ma złudzeń: z przewagi +1,8 robi się już (co najmniej) +2,5, a więc realna przewaga pozwalająca myśleć o wygranej (zwłaszcza, że mój przeciwnik ma już tylko 4 minuty a ja 26). Ostatnie ruchy są już dość proste do znalezienia (zwłaszcza, że pozycja jest już maksymalnie nasycona taktyką). Następuje pobicie hetmanem wieży - jednak najpierw należało wyprowadzić własną wieżę (nie wolno brać hetmana, bo nastąpi mat na ostatniej linii). Warto zwrócić uwagę na to jak wiele figur stoi na motywach taktycznych (nie wolno brać skoczkiem wieży bo mat na h7).

(+2,50; Houdini deep 24) [29. ... Rd8 30. Rf1 Qxe4 31. Nxe4 Rxf7 32. Ng5 Nc6 33. Nxf7+ Bxf7 34. Qg5 Rd7 35. Re1 Kg8 36. f3 h6 37. Qf5 Nd4 38. Qc5 Nc6 39. Qc2 a5 40. Rd1 Re7 41. Kf2 Ne8 42. g4 Nf6 43. Kg2 Re8 44. Rb1 Re7 45. Rd1 Re8].

Przewaga jest kluczowa, niemniej silnik pokazuje, że największe szanse stawienia oporu były w pobiciu 30...Rxf7 [oceniana na poziomie +3,1 (deep 24)]. Wygrana jest już w zasięgu ręki (przeciwnik ma już tylko 1-1,5 minuty do końca czasu na zegarze).

Następnie mój partner szachowy zagrywa 30...Nxe4 co jest już ostatnim gwoździem do trumny (ocena pozycji sięga aż niemal +5), po którym nie ma żadnych realnych szans na obronę. Po 34.h4 jest już furtka dla króla, a więc realnie walka zakończona (+4,7).
No i na koniec przeciwnik pozwala ładnie zakończyć partię, dając sobie postawić mata. To rzadko spotykany ładny gest (zwłaszcza, gdy jest to świadome zagranie). Można było jeszcze zagrać nieco na przeciągnięcie w taki sposób (ocena blisko +9): [37. ... Kh8 38. Nf7+ Rxf7 39. Qxf7 h6 40. Qc7 Kg8 41. Rd8 Rxd8 42. Qxd8+ Kf7 43. Qc7+ Kg8 44. Qc8+ Kh7 45. Qg4 Kg8 46. Qf5 Be8 47. Qd5+ Kh7 48. Qxb7 a5 49. Qa8 Bf7 50. Qxa5 Kg6 51. Qe5 h5 52. Qe7]
Tym razem udało się nam wywołać Watchbota: http://mekk.waw.pl/mk/watchbot/game/3300815



Wierzę, że ta partia pokaże wam, że dobrze ustawione figury, które nie mogą zostać przegonione przez piony... są wystarczająca rekompensatą za niewielkie braki materialne. Nam obojgu ta partia sprawiła wiele radości!

wtorek, 1 listopada 2011

Plan – lepszy czy gorszy: jak go wymyśleć oraz po czym poznać, który będzie najbardziej odpowiedni

Plan – lepszy czy gorszy: jak go wymyśleć oraz po czym poznać, który będzie najbardziej odpowiedni. Tym razem przyjrzymy się temu na czym polega odróżnianie dobrego planu od złego. Niebawem zobaczymy na czym polega układanie planu, a potem jego realizacja.

Jednym z najważniejszych elementów gry w szachy jest plan. Czyli coś co sprawia, że nie przesuwamy losowo naszych figurek, lecz coś konkretnego chcemy uzyskać. Teraz krótko napiszę o tym czym według mnie powinien wyróżniać się dobry plan.


Dobry plan to taki, który przede wszystkim:

1. Uwzględnia właściwości pozycji.
Nie może tak być, że gracz wymyśla sobie swój plan bez odniesienia do elementów pozycji. Słowem: plan wynika z pozycji, a nie z własnych zachcianek. Jeśli potrafimy odpowiednio ocenić pozycję, wówczas wybór plan nie powinien stanowić większych trudności. Tu oczywiście kłania się dużo szerszy temat związany z elementami oraz samą oceną oceny pozycji. Nie jest to łatwe zagadnienie, więc na razie tylko je sygnalizuje (pod koniec roku lub na początku następnego spróbuję je przedstawić).

2. Sprawia, że pozycja zmienia się w oczekiwanym (pozytywnym) przez nas kierunku.
Jeśli znajdziemy najlepszy plan, a pozycja będzie remisowa, wówczas NIE WAŻNE jak dużo ruchów będzie w partii, gdyż odpowiedni (najlepszy) plan powinien gwarantować osiągnięcie przez nas celu. Tak więc jeśli wiemy, że końcówka K+G+p (bandowy) jest remisowa pod warunkiem zajęcia jednego z pól kluczowych, wówczas wystarczy tylko sprowadzić grę do tej pozycji. Reszta to tylko realizacja naszych założeń i przeciwnik może się pożegnać ze złudzeniami o wygranej.

3. Nie jest dziurawy: czyli nie może zostać obalony taktycznie.
W tym miejscu ważne rozróżnienie: nie ważne jak genialny jest nasz plan – jeśli zostanie on taktycznie obalony, wówczas oznacza to, że nie był to odpowiedni plan. Dlatego tak ważne jest sprawdzenie naszego planu pod kątem taktyki – inaczej będą problemy, aby realizować plan bez niezbędnych figur i pionów. Pamiętajmy, że przeciwnik nie śpi.

4. Nie jest zbyt wolny i mało realny do zrealizowania.
Jeśli zamatowanie przeciwnika wymaga wykonania 5-6 ruchów, a nie ma widocznych słabości w obozie przeciwnika, to trudno liczyć, aby taki plan był do wykonania. Warto jeszcze rozróżniać plan długofalowy od wolnego. Długofalowy plan zakłada, że stopniowo podciągamy nasze środki do dyspozycji i w końcu przeciwnik musi coś stracić. Natomiast wolny plan oznacza, że przeciwnik szybciej dobierze się nam do skóry albo też w czasie, gdy my będziemy wykonywać nasz plan – on istotnie wzmocni pozycję i sam zacznie nam zagrażać.


W końcówkach często widać czy zawodnicy grają zgodnie z planem czy też „wyczekują”, by potem zobaczyć, że daną słabość (której można się było pozbyć) nie będą w stanie już obronić.

Jeden ze znanych szachistów powiedział: „Dobry plan robi z nas geniuszy, zaś brak planu – głupców”. Inny dodał: „Lepiej grać z nienajlepszym planem niż w ogóle bez planu”. Być może warto się temu przyjrzeć.

Podkreślę na koniec, że liczenie wariantów jest potwierdzeniem tego czy nasz plan nie zostanie obalony. W drastycznych przypadkach można „wyliczać” plan za pomocą obliczania wariantów, ale nie polecam tej metody. Raz – dlatego, że to nie szachy (myślenie), lecz liczenie (czyli coś jak tabliczka mnożenia albo dodawanie w pamięci), a dwa – w bardziej złożonych pozycjach wyliczenie planu jest po prostu niemal niemożliwe. Czyli reasumując: liczenie wariantów potwierdza i uzupełania nasz plan, a nie go zastępuje!

Czy o szachach można pisać w nieskończoność? Rozważania o tym jak długo i jak dużo można pisać o szachach

Dzisiejszy wątek będzie nieco dziwny. Przedstawię moje rozważania na temat tego ile można (ile ja jestem w stanie) pisywać o szachach. Skłoniło mnie ku temu pytanie jednej z osób, która naprowadziła mnie na kolejny temat: mianowicie - czy o szachach można pisać długo (i dużo), a jeśli tak to dlaczego?
Dawniej się zastanawiałem nad tym zagadnieniem: szachy są grą, która przenika różne płaszczyzny: nauki, sztuki, sportu, rozrywki, integracji, rywalizacji i temu podobne. Pytanie więc jak dużo można pisać o szachach? Czy szachy są niewyczerpywalne – czy jest może tak, że im więcej się wie, tym więcej chce się powiedzieć (podzielić z innymi)? A może po roku pisywania o szachach nadchodzi nieuchronny koniec? Jak to więc jest? Szczerze mówiąc nie wiem. Pamiętam jednak, że od czasu, gdy miałem dostęp do sieci Internet (około 11 lat temu), wówczas moim marzeniem było znalezienie naprawdę wielu materiałów, które opisują FENOMEN szachów w różnych perspektywach i płaszczyznach. Cieszę się, że znam w stopniu wystarczającym (poziom B1/B2) język angielski, więc bez problemu potrafię czytać wszelkie wiadomości na temat szachów.

Teraz pokrótce oszacuję jak dużo można napisać o szachach - przyjrzyjmy się źródłom dostępnych (możliwych) informacji, dzięki którym będziemy w stanie sami tworzyć:
1. Jeśli obecnie jest dostępnych kilka tysięcy książek (w formie papierowej jak też cyfrowej) w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
2. Jeśli obecnie jest dostępnych kilka tysięcy magazynów szachowych (w formie papierowej jak też cyfrowej) w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
3. Jeśli obecnie jest dostępnych kilka tysięcy artykułów szachowych (w formie papierowej jak też cyfrowej) w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
4. Jeśli obecnie jest dostępnych co najmniej kilkaset badań szachowych (w formie papierowej jak też cyfrowej) w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
5. Jeśli obecnie jest dostępnych kilka tysięcy postów (wypowiedzi) na forach, blogach i grupach szachowych (w formie papierowej jak też cyfrowej) w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
6. Jeśli obecnie jest aktywnych kilkaset autorów (zarówno mam na myśli zawodowych jak też amatorów), którzy wypowiadają się na temat szachów za pomocą swoich lub cudzych stron w Internecie (a dane te są dostępne w formie papierowej jak też cyfrowej) w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.
7. Jeśli obecnie jest dostępnych kilka tysięcy materiałów (głównie w formie cyfrowej) w postaci audio i video (wywiady, relacje z turniejów, materiały szkoleniowe, analizy, itp.) na różnych stronach, forach, blogach i grupach szachowych w języku angielskim oraz rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim i francuskim.

Tak więc widzimy, że ilość dostępnego materiału na tematy szachowe i powiązane z szachami jest obecnie OGROMNA! Szacuję, że gdyby te wszystkie formy wypowiedzi można było w jakiś sposób przetworzyć na tekst w formacie PDF (na 1 stronie 1800 wyrazów), to z pewnością byłoby tego około kilka (2-3) milionów stron! Wystarczy policzyć, że książek jest dostępnych 10.000, a każda z nich ma (średnio) 150 stron. Daje to liczbę 1.500.000 stron! A należy do tego też dodać wszelkie inne źródła, które wymieniłem co z pewnością podwaja liczbę. Wychodzi nam do dyspozycji 3 miliony (!) stron tekstu. Teraz oczywiście trzeba zaznaczyć, że duża część materiałów będzie niskiej jakości (np. jałowe dyskusje w ciekawych tematach na forum) lub będą się powtarzały (np. realizacja przewagi w danej pozycji – zarówno w książce jak i na materiale treningowym w postaci filmiku). Tak więc robimy „mocne cięcie” i odrzucamy 50% materiałów, które nie nadają się do dalszej obróbki umysłowej lub są poza naszym kręgiem zainteresowań. Ile wówczas zostaje? Lekką ręką licząc jest to około 1,5 miliona! Dalej należy jeszcze zrobić dodatkowe cięcie, gdyż okaże się, że materiały w postaci „krzaczków” nie będą dla nas miały twórczej wartości. Mam na myśli przede wszystkim analizy pozycji debiutowych oraz encyklopedie, które podają pozycje i komentarze w postaci symboli. Tak więc odpada jeszcze ok. 30% z pozostałej liczby. Tak więc 1/3 z 1,5 miliona, a więc zostaje dokładnie 1 milion stron do obróbki!

A ile (do przerobienia) zostaje dla mnie? Oj naprawdę „mało”. Nie dość, że nie znam języka niemieckiego to na dodatek języka rosyjskiego używam w stopniu „do szachów”, a więc na pewno byłoby mi bardzo ciężko efektywnie i szybko przetwarzać materiały w tym języku. Niemniej na pewno bez problemu jestem w stanie 20% z tych materiałów zrozumieć jak i być w stanie poddać je dalszej umysłowej obróbce. Tak więc otrzymujemy liczbę 200.000 (stron). A do ilu z nich mam realny dostęp? Tutaj szacuję, że do około 20% z nich, czyli 40.000 stron. To jest REALNA liczba stron informacji związanych z szachami, które jestem w stanie przerabiać (powiedzmy w ciągu najbliższych 10-15 lat).

Teraz najważniejsze i najciekawsze pytanie? Ile z tej wartości już przerobiłem i jak dużo sam jestem z siebie w stanie dać coś nowego? (w sensie nie oryginalnej treści, lecz przetworzonej i opracowanej przeze mnie). Przerobiłem ok. 6000-8000 stron, a sam jestem w stanie dać z siebie (w ciągu następnych 10 lat) około 3-4 tysięcy stron (w przeliczeniu na książki po 150 stron, to byłoby to 20-30).

Warto podkreślić, że mam swoje ulubione tematy i nie poruszam wszystkich płaszczyzn szachowych. Przykładowo na temat kompozycji i sztuki szachowej (układanie zadań, solving, tematy i idee występujące w zadaniach, itp.) to temat mi dość obcy. Jednak jeśli chodzi o tematykę postępu szachowego i szkolenia (do poziomu 1800-2000) to tutaj mogę dużo czytać i pisać. Tak samo jak na temat rozwoju dzięki szachom, korzyściach z nich płynących, badaniach i interpretacji ich wyników czy też elementów, które pozytywnie wpływają na kształtowanie charakteru (osobowości) dzięki uprawianiu szachów.

Podsumowując: na pytanie ile można pisać o szachach – odpowiem nieco wymijająco: przez całe życie, zakładając że ktoś nie ma zamiaru żyć dłużej niż 80 lat i stale na bieżąco czytuje i poszerza swoją wiedzę na tematy, które mają bliski związek z dyscypliną, którą uprawia. Ja jestem pewien, że jestem w stanie pisywać o szachach przez co najmniej 5-10 lat: zakładając oczywiście, że będę ku temu miał możliwości i odpowiednie warunki. Moim marzeniem jest napisanie 3 do 5 tysięcy stron o szachach (w dowolnej formie) w ciągu następnych 20-30 lat. I w tym momencie nie jest dla mnie ważne czy osiągnę tę wartość czy nie: bardziej liczy się PROCES – to, że mogę tworzyć coś z czego jestem zadowolony, a dodatkowo innym może to być przydatne i mogą dzięki temu czerpać satysfakcję, radość czy też kroplę rozwoju siebie.

Myślę, że warto jeszcze dodać, że dla naukowców jedna uzyskana odpowiedź to kolejna możliwość zadania następnego (ciekawszego, trudniejszego, bardziej nietypowego) pytania.

Bardzo pozytywny odbiór mojej pracy, wysiłku oraz niesamowite docenienie i doping

Pewne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko: przykładowo raz na 20-30 lat. Tak samo bywają ludzie, którzy są "z innej epoki". I nie chodzi wcale o to, że to gorsza epoka: po prostu są to ludzie, którzy mają WYSOKĄ klasę i potrafią innych doceniać, pomagać, wspierać oraz motywować do tego, aby dawali z siebie tyle ile są w stanie i to w najlepszej postaci.

Od pewnego czasu w moim życiu pojawiła się niezwykła osoba: co więcej - cały czas mnie "prześladuje" (w bardzo pozytywnym znaczeniu) i nie odpuszcza na krok! Jest to niesamowita osoba. Nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że ktokolwiek będzie w stanie tak mocno, wytrwale oraz z zapałem... doceniać moją pracę i cieszyć się jej efektami. Trudno mi wyrazić słowami to co czuję, ale naprawdę warto dożyć takich chwil: KAŻDEMU życzę takich osób na drodze życia. Przy takich osobach można rozwijać skrzydła i realizować marzenia. Nawet jeśli nie zawsze świeci słońce. Zresztą poniżej wybrane przeze mnie cytaty, które pokazują jak bardzo ktoś (a raczej KTOŚ niesamowity!) cieszy się, docenia i podziwia to co robię (owszem, dla innych także). Zobaczcie sami...
 
 
Co byś zrobił (zrobiła), gdybyś miał w swoim życiu tak gorącego zwolennika i pasjonata twoich działań? Ja na pewno jestem ogromnie zaskoczony, bo radość trudno nawet wyrazić. Myślę i czuję, że dzięki takim osobom moje życie (a wraz nim także działania, które podejmuję) będzie możliwie jak najlepełniejsze. Dziękuję!

poniedziałek, 31 października 2011

Wyszukiwanie dobrych ruchów - czyli tym razem słów kilka o tym w jaki sposób odkrywać i łączyć ważne elementy

Jakiś czas temu napisałem, że podam wskazówki dotyczące wyszukiwania dobrych ruchów.

Wiemy czym się różnią ruchy dobre od złych, ale jak je wynajdywać? Liczyć wszystkie i potem wybierać czy może są jakieś łatwiejsze sposoby? Jakie cechy powinien mieć dobry ruch?

Przypominam, że dobry ruch to najczęściej taki, który:
1. Wygrywa materiał lub wymusza mata (nawet w kilku ruchach).
2. Utrudnia dobre współdziałanie bierkom przeciwnika (zwłaszcza figurom).
3. Jest częścią większego planu.
4. Wymusza na przeciwniku osłabienie pozycji (najczęściej poprzez stworzenie słabości pionowych)
5. Nie daje przeciwnikowi wiele możliwości.
6. Zyskuje inicjatywę (zmusza przeciwnika do grania w określony i narzucony przez nas sposób)
7. Tworzy wiele gróźb - w tym przynajmniej jedną nie do odparcia.
8. Daje przeciwnikowi „do pomyślenia”: nie może szybko wykonać swojego ruchu (chyba, że była to wymuszona seria).
9. Nie może być (łatwo) obalony taktycznie (a jeśli może to jest to bardzo trudne i w zamian jest rekompensata).
10. Powoduje u przeciwnika naruszenie współdziałania bierek w wykonywaniu ważnych zadań (kontrolowania określonych pól, linii lub części szachownicy)

Na co należy w pierwszej kolejności uważać? Przede wszystkim absolutnie należy wyeliminować podstawki! Tak więc nie podstawiaj ŻADNEJ bierki! Ucz się przewidywać i rozpoznawać groźby oraz nie oddawaj materiału bez rekompensaty! Jest to absolutnie niezbędne (aby nie podstawiać), jeśli kiedykolwiek marzysz o tym, abyś być „dość silnym graczem”!


No dobrze – załóżmy, że już nie podstawiamy materiału. Co dalej? Kolejny krok to określenie fazy gry w której jesteśmy. Niemal wszyscy zapewne wiedzą, że partia szachowa składa się z: a) debiutu, b) gry środkowej (środka), c) gry końcowej (końcówki)

Warto podkreślić, że w każdej fazie gry realizujemy określone zadania. Jakie?

W debiucie należy zadbać o szybki rozwój figur, tak aby jak najlepiej oddziaływały na centrum, zabezpieczenie króla i opanowanie (kontrolowanie) centrum (za pomocą pionów i figur).
W grze środkowej staramy się podejmować różnego rodzaju działania mające na celu wywoływanie słabości w obozie przeciwnika, które później będziemy wykorzystywać. Oczywiście cały czas należy także kontrolować centrum i wzmacniać naszą pozycję (np. poprzez zajmowanie otwartych linii, zdwajanie figur, rozbijanie (deformowanie) struktury pionowej przeciwnika, itp.). W tej części partii wyszukujemy tak zwane słabe i silne pola – zarówno u nas jak i u przeciwnika. Co dalej? U siebie trzeba się jak najszybciej pozbywać słabości, a u przeciwnika je wykorzystywać.
W grze końcowej staramy się wytworzyć wolnego piona, którego będziemy chcieli zamienić na hetmana. Oczywiście nadal trzeba kontrolować centrum jak też wykorzystywać słabości (zwłaszcza pionowe). O ile w grze środkowej słabości w strukturze pionowej nie miały krytycznego znaczenia, o tyle w końcówce będziemy mieli z tym poważny problem.

Już wiemy w jakiej fazie gry jesteśmy, więc następnie przystępujemy do oceny pozycji – tutaj jest kolejny temat, który wymaga dokładniejszego omówienia. Chwilowo pominę go (pomimo, iż jest to dość istotne i obszerne zagadnienie). W najbliższym czasie postaram się stopniowo omawiać elementy oceny pozycji; wraz z 1-2 przykładami, które ukazują ich istotę.

Teraz kolejny etap. Na podstawie oceny pozycji wiemy już, że nasza pozycja jest lepsza, gorsza lub równa.

Oczywiście było już wcześniej wiele razy wspominane w różnych książkach, lecz przypomnę (jak należy postępować według praw Wilhelma Steinitza – pierwszego mistrza świata w szachach):
a) w pozycji lepszej – atakujemy,
b) w gorszej – bronimy się,
c) zaś w równej – manewrujemy, tak aby nadal próbować zaburzyć równowagę na naszą korzyść.

Tak więc należy zastosować się do poniższych rad:
1) określ co chcesz „wycisnąć” (tzn. czy mamy się bronić, atakować czy manewrować)
2) określ za pomocą jakich środków chcesz realizować te zadania (które figury i pionki masz wymienić, które należy pozostawić oraz gdzie miałyby zostać ustawione, aby jak najlepiej spełniały swoje zadania)

Jeśli mamy się bronić to trzeba wiedzieć przed czym i w jaki sposób (np. na skrzydle królewskim – a w tym celu trzeba przerzucić skoczka), jeśli atakować to które punkty (pola) i jakimi środkami (np. pozycję króla – podciągamy gońca lub rozbijamy pionem osłonę pionową, a następnie zdwajamy ciężkie figury). W przypadku pozycji równej manerwujemy – czyli wyczekujemy na to, aż przeciwnik „puści” ważne pole lub linię: jeśli tego nie zrobi, wówczas wynikiem powinien być jedynie remis (bez względu na to w jakiej formie i przy jakim materiale).

Tak więc teraz tworzymy listę tak zwanych ruchów kandydatów. Są nimi ruchy, które będziemy następnie „przekopywać” (czyli przeszukiwać drzewo wariantów) pod kątem przykładowych kontynuacji. Przykładowo mamy 4-5 ruchów, które stopniowo sprawdzamy. Następnie oceniamy je i wybieramy najlepszy (najbardziej według nas korzystny). Przykładowo gdybyśmy mieli ruchy ponumerowane od A do D i każdy z nich miał wartości (jego ocena jest podawana po zakończeniu „kopania” wariantu): A=4, B=3, C=1, D=-1, wówczas największą wartość (a więc najlepszy dla nas) będzie ruch A (największa wartość na plus).

Ostatni etap to sprawdzenie czy wybrany przez nas ruch (spośród ruchów kandydatów) nie może być szybko obalony przez naszego przeciwnika. Zwłaszcza u graczy słabszych i początkujących zdarza się, że długo i intensywnie wyszukują (i obliczają) oni ruch… by potem okazało się, że przeciwnik za chwilę wymusza mata lub wygrywa materiał!


Teraz mini ściągawka związana z tym co należy zrobić, aby znaleźć dobry (najlepszy) ruch*:
1. Określ fazę gry i zobacz jakie zadania (cele) masz realizować
2. Oceń pozycję (strategicznie) w oparciu o elementy oceny pozycji.
3. Zastosuj się do diagnozy, którą otrzymałeś dzięki ocenie pozycji (zgodnie z prawami Wilhelma Steinitza).
4. Określ listę ruchów, które spełniają założenia przyjęte wcześniej.
5. Oceń ruchy kandydaty (w oparciu o ocenę drzewa wariantów) i wybierz najlepszy (najkorzystniejszy) z nich.
6. Sprawdź czy zaproponowany przez ciebie ruch nie może zostać (łatwo) obalony (taktycznie) przez przeciwnika

* - jest to lista, którą stworzyłem na potrzeby artykułu: to jedynie pewien kierunkowskaz do poszukiwań w literaturze szachowej, a nie kompletna recepta na znajdywanie najlepszych ruchów

Warto także wspomnieć o tym, aby brać pod uwagę możliwości jak też plany przeciwnika – zwłaszcza jeśli się bronimy. Jeśli to będziemy stale robić, wówczas znacznie łatwiej będzie nam bronić się przed groźbami, których nie będziemy (później) w stanie odeprzeć. Z kolei jeśli atakujemy, to staramy się nie dawać przeciwnikowi możliwości wyswobodzenia się i z reguły nie dopuszczamy do kontry. W przypadku gdy uzyskamy nieco większą przewagę, wówczas nieustanny (jak i dokładny) atak powinien zakończyć się albo dużym zyskiem materiału albo także uzyskaniem przewagi materialnej i pozycyjnej. Nie trzeba dodawać, że następnie wystarczy powoli przechodzić do końcówki, która powinna być wygrana (zakładam, że potrafimy realizować przewagę w końcowce).

A jak się ma taktyka do strategii? Mamy wyszukiwać ruchy taktyczne czy też strategiczne? Wzmacniać pozycję czy też szukać uderzeń taktycznych?
Bardzo istotnym tematem jest powiązanie taktyki ze strategią. Jak to rozumieć? Mianowicie jeden z najbardziej płodych szachowo autorów – Jacob Aagaard, stwierdził: „Jeżeli posunięcie jest poprawne strategicznie, to w 90% przypadków jest również poprawne taktycznie”. Myślę, że to powinno uspokoić osoby o tzw. strategicznym stylu gry.


Podsumowując: Jeśli chcesz znaleźć dobry (najlepszy) ruch, to najpierw musisz zaprzestać wykonywania złych! Słowem: najpierw całkowicie eliminujemy podstawki. Nie ważne jak głęboki wymyślimy plan i jak rozległa jest nasza wiedza… podstawka (zwłaszcza większego kalibru) natychmiast zabija logikę partii!