sobota, 23 kwietnia 2011

Bez grania wielu poważnych partii nie da się grać solidnie

Na początek, aby dyskusja nabrała rozpędu... trochę statystyk:

W sumie w ciągu 13 miesięcy (w okresie od 2010-03-27 do 2011-04-22) rozegrałem na serwerze FICS aż* 70 poważnych partii (2 partie rozegrane na czas 15+0 nie uznaje za poważne). Za takie uznaję bowiem partie rozgrywane tempem minimum 30 minut na zawodnika (najlepiej to 45, a idealnie to 60 minut). 

* - aż oznacza, że wcześniej na Internecie nie grywałem tego typu partii w ogóle. Wydawało mi się, że nikt nie gra tak długich partii (mit nr 1) oraz że ja po kilkunastu tysiącach blitzów nie będę w stanie grywać na tak długi czas (30 lub 45 minut na zawodnika dla blitzkarza to wieczność, a partie typu 60 lub 90 minut to coś jak dobry sen w czasie partii). Najkrótsza miała 12 ruchów, zaś najdłuższa 76. Najlepsze osiągniete wyniki to remis z 2210 i 2026 oraz wygrana z 1997, 1995 i 1964. Jeśli chodzi o długość partii to kilka z nich trwały po 3 do 3,5 godzin! Proszę sobie wyobrazić jaki to ogromny wysiłek, gdy przez 3 godziny stale rozwiązuje się problemy widoczne na szachownicy (najlepiej porównać to z pisemnym egzaminem maturalnym z matematyki, chociaż o ile się orientuje to obecnie trwa on około 2 lub 2,5 godziny).

Pewnie wielu z was zastanawia się w jakim celu o tym piszę. Może chce się pochwalić? A może raczej chce na coś znowu zwrócić uwagę? Jeśli wybraliście wariant nr 2 to trafiliście ;).

No i zobaczmy tytuł dzisiejszego wpisu: Bez grania wielu poważnych partii nie da się grać solidnie.

Co to w praktyce oznacza? Pisało o tym wielu autorów (m.in. Dan Heisman) oraz zaleca wielu trenerów oraz instruktorów. Co takiego? To, aby GRAĆ dużo partii poważnych! Jak dużo? Zwykle dawka gry w realu nie powinna przekraczać 80 partii. Czemu? Ponieważ jest to naprawdę duże obciążenie dla organizmu, a człowiek to nie maszyna! Musi mieć czas na odpoczynek, regeneracje oraz trening między graniem w szachy. Natomiast 80 partii to zwykle jakieś 9 turniejów (zwykle na turnieju rozgrywane jest 9 rund). Natomiast 9 turniejów oznacza cały rok grania w szachy "na okrągło". Oczywiście w czasie wakacji jak mamy wolne (mowa o uczniach i studentach), to wówczas można więcej rozegrać partii. Jednak w okresie pracy (czy to szkoła czy praca, gdy jest się już dorosłym) zwykle trudno jest rozegrać więcej niż 40-50 partii (wychodzi średnio rozgrywanie turnieju co 1,5 miesiąca!).

Co daje rozgrywanie partii poważnych? Przede wszystkim PRAKTYCZNE doświadczenie! Można bardzo dużo czytać, trenować z komputerem oraz rozwiązywać różnego typu zadania. Jednak jeśli nie grywamy partii poważnych (w realu czy na Internecie - ważne, aby były rozgrywane z odpowiednim nastawieniem, dłuższym czasem do namysłu oraz silnymi przeciwnikami), wówczas nasz poziom raczej nie będzie szybko miał okazji się zwiększać.

W Internecie (głównie na kurniku) rozegrałem ok. 25 tysięcy blitzów (3 i 5minutówek). Przeliczając to na doświadczenie to uważam, że 100 partii poważnych jest warte około 5 do 6.000 blitzów. Tak więc polecam rozgrywanie poważnych partii jeśli ktoś chce myśleć o tym, aby jego poziom szedł w górę (nie od razu, ale powoli i systematycznie do przodu). Zwłaszcza, że w tego typu partiach gdzie na zawodnika jest 60 lub 90 minut jesteśmy w stanie dać z siebie naprawdę dużo. Czemu? Ponieważ mamy czas, aby stworzyć plan swój, odkryć (i najlepiej jeszcze pokrzyżować) plany przeciwnika oraz sprawdzić różne kontynuacje gry i wybrać jedną z nich (w domyśle najlepszą na jaką się zdecydujemy). Wbrew pozorom partia trwająca 40 ruchów z odpowiednio silnym przeciwnikiem (1900 mający formę potrafi nas już naprawdę nieźle zmęczyć) daje dużo myślenia, sprawdzania, testowania, oceniania. No i co niezwykle ważne w mojej ocenie: w tego typu partiach czynnik losowy schodzi do zera. Nie ma bowiem konieczności wykonywania ruchu tylko dlatego, żeby nie przegrać na czas, lecz można się odpowiednio długo zastanowić, ocenić, przeliczyć, sprawdzić i dopiero potem wybrać najlepszą kontynuację. Pewnie lepiej sobie wyobrazicie to o czym myślę, gdy powiem, że tak naprawdę w takiej poważnej partii rozgrywamy niejako kilka partii na raz - przy czym jedną jako główną, a inne (jako sprawdzanie wariantów i ich ocena) jako krótsze, które po "przegranej" (tzn. ocenie pozycji na końcu danego wariantu, że nie jest tym co nas zadowala) natychmiast kończymy. I tak 20, 30 a niekiedy nawet i 50 razy w każdej partii! Z tego właśnie płynie siła szachowa! Nie tylko z tego, że "siedzimy dłużej". Dlatego właśnie wykorzystanie <80-90% czasu do namysłu w tego typu partii jest marnotrawstwem! Bo to zwykle oznacza, że nie wykorzystaliśmy wszystkich możliwości, aby sprawdzić najlepsze możliwości, które tkwią w pozycji! Zwykle analiza z trenerem lub instruktorem pokazuje to jak wiele znacznie lepszych możliwości uciekło naszej uwadze. Z kolei analiza silnikiem (obecne mają po około 3000 ELO na średnio mocnym komputerze!) pokazuje nam jak ogromne taktyczne możliwości zostały przez nas pominięte!

Wracając jeszcze do statystyk. Co dało mi rozegranie na FICS w ciągu okresu 13 miesięcy 70 poważnych partii? Otóż to, że powoli nabieram czucia związanego z tym jak należy grać w danych pozycjach, kiedy atakować, kiedy się bronić... oraz nawet po pobieżnej analizie - ile błędów (zwłaszcza taktycznych!) jest w moich partiach! Szczerze mówiąc, to przez kilkanaście lat w których rozgrywałem poważne partie w realu (na turniejach i w ramach ligii szachowej) nie zdawałem sobie sprawy z ich wartości. A tym bardziej z tego, że rozegrane w ciągu 11 lat zaledwie 200 partii to mniej więcej odpowiednik 3 lat poważnego grania! (średnio powinno się rozgrywać 60-70 partii poważnych).

Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że rok temu, gdy zaczynałem rozgrywać poważne partie... to zamiast myślenia były wyłącznie odruchy (skutek kilkunastu tysięcy blitzów!). Obecnie odruchy blitzowe zanikają, niemniej jeszcze moja gra jest nie tylko zbyt szybka, ale przede wszystkim za płytka. Niemniej cieszy, że udało mi się osiągnąć i ustabilizować poziom 1900 na FICS. Nie jest to jakoś specjalnie dużo, ale jeśli wziąć pod uwagę to, że ranking nie spadał poniżej 1850 to myślę, że należy to uznać za sukces. Wielu moich kolegów, którzy także grywają na FICS nie osiągnęło jeszcze poziomu 1900 (lub wyższego) na stale, pomimo że rozegrali dużo więcej partii ode mnie. Osobiście doświadczam tego, że nie jest to takie łatwe jak się wydaje, zwłaszcza gdy gra się w ramach rozgrywek ligowych. Są one bowiem jednymi z najbardziej prestiżowych i najpoważniejszych rozgrywek, więc zdecydowana większość zawodników rozgrywa wówczas swoje partie "na 200% mocy".

Wniosek: jeśli zależy ci na solidnym rozgrywaniu partii oraz nauce zrozumienia szachów na coraz to wyższym poziomie... to granie POWAŻNYCH partii jest niezbędne! Dodam, że jeden z rosyjskich trenerów zalecił swojemu podopiecznemu rozgrywanie wyłącznie partii na co najmniej 45 lub 60 minut i po 1,5 roku takiego treningu z kandydata na mistrza uzyskał poziom (a z nim i tytuł) mistrza! Tak więc chyba jest w rozgrywaniu poważnych partii jest coś więcej, prawda? ;) :).

PS. Mój ranking i poziom na długich partiach ma dość duży związek z tym, że w taktyce szukam ratunku: zarówno gdy pozycja jest równa jak i znacznie częściej - gdy jest gorsza. Jeśli bowiem odpowiednio długo stawia się bardzo silny opór, to często przeciwnik nie wytrzymuje i w końcu popełnia błąd, a tym sposobem "wracamy do gry". Oczywiście także końcówki są bardzo ważne bo dzięki nim można zremisować pozycje, które na pierwszy rzut oka wydają się naprawdę mało sensowne do uratowania!

6 edycja turnieju POWOLNIAKA na forum szachista.com: partia 6

Tym razem partia nr 6 z Powolniaka. Udało się uciec z remisem, niemniej kolega Gosu zagrał trochę za miękko, więc nie udało mu się mnie pchnąć. Tak czy inaczej remis z takim zawodnikiem (KM w realu, jednak chyba już nie gra w szachy na poważnie, lecz się nimi cieszy - podobnie jak ja) w takim stylu (bez większych podstawek) cieszy mnie :). Mam nadzieję, że też wam się spodoba - zwłaszcza z motywem "głupiego gońca" :)


6 POWOLNIAK; 2011-04-21; partia nr 6 (remis): NokiaTwenty (1932) - Gosumichal (2026); standard 60+10

Tutaj do przeglądnięcia w postaci szachownicy (i możliwości ściągnięcia pliku PGN) wraz z komentarzami kibiców :) http://mekk.waw.pl/mk/watchbot/game/3063714

piątek, 22 kwietnia 2011

Wyniki końcowe turnieju STC Bunch Winter Blues

Oto wyniki końcowe turnieju, który trwał 6 rund. Udało mi się zagrać nim od 3 rundy (za każdą pomiętą dostawało się 0,5pkt) i po 6 rundach wylądowałem w stawce zawodników, którzy mieli po 5 punktów. Końcowe miejsce przedstawia tabela niżej. Jestem na 7 pozycji co mocno mnie zdziwiło :). 

Winter Blues Tournament Complete







Przypomnę, iż nazwa STC to skrót od Slow Time Conrol - czyli partie grywane na co najmniej 60minut dla zawodnika. W tym turnieju było 6 rund, po 60min+15sek na zawodnika na rozegranie każdej partii. Każda runda rozgrywana co tydzień :). Szczerze mówiąc to po 13 latach grania zaczynają mi się podobać dłuższe partie (tzn. takie na co najmniej 60minut dla każdego z graczy), pomimo że już nie grywam w realu oraz nie ścigam się z kategoriami czy rankingami oraz miejscami. Obecnie cieszę się grą i czasem coś próbuje pokombinować, żeby przeciwnik musiał się nieco wykazać jeśli chce mnie ograć :). Mam nadzieję, że dzięki tego typu partiom (i turniejom, lidze, Powolniakowi, Slimakowi, itp.) mój poziom będzie się stabilizował i chociaż odrobinę podskoczy (nie ukrywam, że super byłoby mieć stabilny ranking na poziomie 1950-2000 na FICS).

6 edycja turnieju POWOLNIAKA na forum szachista.com: partia 5

Kolejna (5) rozegrana partia w ramach 6 edycji Powolniaka. Myślę, że było tutaj nieco ciekawych zagrywek. Pomimo trudnego przeciwnika uważam, że to w miarę sensownie rozegrana partia: przeciwnik dość mocno poszedł w atak i nie szczędził pionów. Dlatego wygraną raczej do sukcesów zaliczyć wypada, chociaż kilka razy robiłem ruchy, które traciły całą przewagę (kilka razy była możliwość wymuszenia remisu przez powtórzenie ruchów - czego w partii zupełnie nie widziałem. Tak więc to zwycięstwo raczej nieco wymęczone, ale jestem zadowolony z jakości partii ;) :). Tak czy inaczej uciekłem nieco spod noża Gutiemu :). Nieco mniej brutalnie niż w poprzedniej edycji, ale jednak. Jeśli się to zdarzy po raz trzeci, to będę musiał napisał, że "nie leżę Gutiemu" ;)


6 POWOLNIAK; 2011-04-21; partia nr 5 (wygrana): Gutierez (1849) - nokiatwenty (1920); standard 60+10

Tutaj do przeglądnięcia w postaci szachownicy (i możliwości ściągnięcia pliku PGN) wraz z komentarzami kibiców :) http://mekk.waw.pl/mk/watchbot/game/3062478

PS. Partii nr 4 nie udało się w terminie rozegrać (obustronny walkower). Niemniej i tak jest wystarczająco dużo ich do rozgrywania - a za 2 tygodnie zaczyna się kolejna edycja Ligii szachowej na FICS - sezon T46.

środa, 20 kwietnia 2011

Partia która może sprawiać wrażenie zupełnie niezrozumiałej

Jak dla mnie to niesamowita partia. Czasem takie się zdarzają nie wiadomo kiedy i dlaczego. Zwłaszcza zobaczmy motywy kryjące się w stałej inicjatywie mającej na celu ustawić odpowiednio króla w niewygodnej pozycji. Coś takiego zdarza mi się raz na 5-10 tys. partii :).


Powyżej widzimy pozycję po 15...Qxb7

Teraz 16 ruch bialy okazuje się być niezłą niespodzianką! Zwłaszcza po tym co się dalej będzie działo. Zapraszam do prześledzenia partii. Pomimo tego, że grę obu stron można byłoby wzmocnić, to jednak partia na mnie zrobiła wrażenie. Nie dlatego, że wygrałem, lecz dlatego, że głębokość oceny pozycji i dokładność obrony oraz realizacji przewagi nie dały większych złudzeń mojemu zacnemu sparring partnerowi Wojtkowi.
Nie wiem jak tą partię rozegrałem, nie wiem jak nie przegrałem, ale wiem na pewno jedno: bogactwo idei w niej zawarte pozwala cieszyć się szachami :).

POLECAM wszystkim przeanalizować pozycje po 13...Bf6 (do pozycji 30...g6). Najpierw jednak poświęćcie z godzinę lub dwie, zapiszcie wszystkie warianty oraz idee i oceny pozycji wraz z planami, a potem zapuśćcie silnik o nazwie Houdini.... i zobaczycie jak rozszarpie wasze analizy (chyba, że macie poziom 2000+ w analizie). Wbrew pozorom w taktyce trzeba dobrze znać możliwości ataku jak i obrony :). Moje wyobrażenie o istocie tej pozycji (partii) legło w gruzach po tym jak Houdini mi pokazał jakie "ślepe" ruchy robiłem (szoook).